Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
I nie mów, że to nieprawda II
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Pod złocistym niebem płomienne słońce pali, a piasek skrzypi pod stopami. Przewodnik krzyczy na obciążone wielbłądy, dbając o porządek i skrupulatnie pilnując trasy. To dzięki niemu karawana może podróżować bezpiecznie. Już drugi tydzień przemierzają pustynię, a samotny jeździec zbliża się do nich, jak cień. Początkowo trzyma się na dystans, ale ostatecznie wita Przewodnika uściskiem dłoni. "Dokąd zmierza karawana?" - pyta jeździec. "Do Damaszku" - odpowiada Przewodnik. "Wyruszyliśmy z Bagdadu, by sprzedać dywany i zakupić tamaryszek. A ty, pani, wędrujesz samotnie wśród burz piaskowych?" "Tak, nazywam się Śmierć, podróżuję do Damaszku po sto dusz." Przewodnik i Śmierć zajechali do miasta wieczorem. Pożegnali się z uśmiechem, a przewodnik następnego dnia poprowadził kolejną karawanę. W drodze powrotnej ponownie się spotkali, z radością witając swoje towarzystwo.Polubili się więc porozmawiali o interesach. "Czy udało się kupić tamaryszek po korzystnej cenie?" spytała Śmierć. "Czy zyskaliście na sprzedaży dywanów?" Przewodnik odpowiedział, że transakcje były bardzo udane, przynosząc karawanie znaczny zysk. "Mówiłaś, pani, że weźmiesz sto dusz, a ja widzę tysiąc. Skąd ten tłum?" – zapytał. Śmierć odparła, że wzięła tylko sto, a pozostałych poprowadził Strach, nie zamierzając wprowadzać Przewodnika w błąd.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Pod złocistym niebem płomienne słońce pali, a piasek skrzypi pod stopami. Przewodnik krzyczy na obciążone wielbłądy, dbając o porządek i skrupulatnie pilnując trasy. To dzięki niemu karawana może podróżować bezpiecznie. Już drugi tydzień przemierzają pustynię, a samotny jeździec zbliża się do nich, jak cień. Początkowo trzyma się na dystans, ale ostatecznie wita Przewodnika uściskiem dłoni. "Dokąd zmierza karawana?" - pyta jeździec. "Do Damaszku" - odpowiada Przewodnik. "Wyruszyliśmy z Bagdadu, by sprzedać dywany i zakupić tamaryszek. A ty, pani, wędrujesz samotnie wśród burz piaskowych?" "Tak, nazywam się Śmierć, podróżuję do Damaszku po sto dusz." Przewodnik i Śmierć zajechali do miasta wieczorem. Pożegnali się z uśmiechem, a przewodnik następnego dnia poprowadził kolejną karawanę. W drodze powrotnej ponownie się spotkali, z radością witając swoje towarzystwo.Polubili się więc porozmawiali o interesach. "Czy udało się kupić tamaryszek po korzystnej cenie?" spytała Śmierć. "Czy zyskaliście na sprzedaży dywanów?" Przewodnik odpowiedział, że transakcje były bardzo udane, przynosząc karawanie znaczny zysk. "Mówiłaś, pani, że weźmiesz sto dusz, a ja widzę tysiąc. Skąd ten tłum?" – zapytał. Śmierć odparła, że wzięła tylko sto, a pozostałych poprowadził Strach, nie zamierzając wprowadzać Przewodnika w błąd.
