Dwa zachwyty i zaskoczenie. 3 książkowe thrillery psychologiczne na koniec lata
Dom, dziecko, rodzina – choć te słowa przewijają się w tytułach książek, które dziś chciałabym Ci polecić, to nie daj się na to nabrać: w trakcie czytania każdej z nich czułam przebiegające po plecach ciarki. Przedstawiam Ci trzy intrygujące tytuły, w których zupełnie przepadniesz podczas coraz chłodniejszych wieczorów nadchodzącej jesieni.
Z rodziną dobrze tylko na zdjęciu? Bohaterowie tych książek się o tym przekonali
Spotykamy się dziś z trojgiem interesujących pisarzy: tekst jednego z nich zaczynał jako opowieść publikowana w odcinkach na portalu Reddit, a po przekształceniu w pełnoprawną książkę zachwycił świat. Drugi autor porzucił dla kariery pisarskiej pracę dziennikarza, nic zatem dziwnego, że kreowane przez niego historie tak bardzo nas angażują. I jest tu wreszcie także autorka, która przy pisaniu thrillerów wspiera się wiedzą z kariery naukowej psychologa. Tego nie można przegapić!
Marcus Kliewer, „To był nasz dom”
Debiutancka powieść pochodzącego z Kanady Marcusa Kliewera okazała się moim zachwytem numer jeden. Trzydziestokilkuletnia Eve od niedawna mieszka wraz ze swoją partnerką Charlie i przygarniętym psem w klimatycznym, pełnym tajemniczych zakamarków domu, malowniczo położonym na porośniętym gęstym lasem wzgórzu.
Pewnego mroźnego wieczoru, pod nieobecność Charlie, Eve otwiera drzwi nieznajomemu mężczyźnie, który zjawia się z żoną i trojgiem dzieci jakby znikąd. Thomas twierdzi, że spędził tu dzieciństwo i przebywając przypadkiem w tej okolicy, chciałby pokazać dom swojej rodzinie. Eve niechętnie wpuszcza przybyszów do środka, choć intuicja z całej mocy podpowiada jej, by tego nie robiła. Tymczasem drogę powrotną odcina śnieżyca, a kobieta z przerażeniem odkrywa, że tajemniczy goście zrobią wszystko, by przedłużyć swój pobyt w tym miejscu.
Marcus Kliewer umiejętnie dawkuje nam informacje i prowadzi czytelnika przez misterną intrygę aż do wstrząsającego zakończenia. Od samego początku mamy wrażenie, że coś w tej historii jest bardzo nie na swoim miejscu – kiedy wreszcie zrozumiemy, co, trudno się z tego otrząsnąć. Narracja trzyma nas blisko Eve, razem z nią odczuwamy więc najpierw dezorientację, potem narastające przerażenie, a wreszcie dojmującą bezradność wobec zachowania obcych. Bardzo ciekawym zabiegiem okazało się przeplatanie właściwej akcji pozornie przypadkowymi fragmentami tekstów: ogłoszeniami, fragmentami ulotek czy wyimkami z Wikipedii, które stopniowo nadają opisywanym wydarzeniom kontekst – czasem właściwy, czasem celowo mylny. To ten typ książki, w której warto przypatrywać się nawet znakom interpunkcyjnym, bo mogą Cię porządnie zaskoczyć. Jeśli więc szukasz historii, która straszy nie tanimi jumpscare’ami, a powoli nakręcającą się spiralą paranoi i sprawia, że zaczynasz kwestionować wszystko, czego się do tej pory dowiedziałeś(-aś), koniecznie sięgnij po „To był nasz dom”.
Lucinda Berry, „Idealne dziecko”
Książka Lucindy Berry dotyka tabu tak głębokiego, że aż ryzykowne wydaje się poruszanie tego tematu w literaturze dobrej, ale mimo wszystko nadal „tylko” popularnej. Kiedy jednak za temat zabiera się psycholożka z zapleczem akademickim, w dodatku specjalizująca się obszarze traumy u dzieci, otrzymujemy historię tak przerażająco wiarygodną, że sami zaczynamy czuć się nieswojo.
Christopher i Hannah tworzą zgodne małżeństwo, a do szczęścia brakuje im jedynie upragnionego dziecka. Gdy na ostry dyżur szpitala, w którym oboje pracują, trafia skrajnie zaniedbana, błąkająca się bez opieki w nieciekawej okolicy dziewczynka, pragną zapewnić jej dom i poczucie bezpieczeństwo, którego nigdy wcześniej nie zaznała. Sześcioletnia Janie szybko owija sobie mężczyznę wokół palca, ale przybranej matce okazuje coraz większą wrogość. Do Hannah zaczyna docierać, że ratując ją, być może sami ściągnęli na siebie ogromne niebezpieczeństwo.
Czy istnieje granica, po której przekroczeniu dziecko przestaje być skrzywdzone, a staje się już nieodwracalnie złe? W trakcie czytania powieści Lucindy Berry to pytanie będzie powracać do nas niejednokrotnie. Obserwując coraz bardziej niepokojące zachowanie Janie i popadającą w paranoję Hannah trudno nam określić, kto mówi nam prawdę, a kto z zimną krwią nią manipuluje. Gwarantuję, że po przeczytaniu „Idealnego dziecka”, ta historia na długo jeszcze pozostanie w Twojej głowie.
John Marrs, „Wszystko zostaje w rodzinie”
Jeśli czytałeś(-aś) mój poprzedni artykuł o niezawodnych autorach thrillerów, to wiesz, jak bardzo nie mogłam doczekać się lektury jednej z wcześniejszych książek Johna Marrsa, wydanej w Polsce pod tytułem „Wszystko zostaje w rodzinie”. I tu spotkało mnie zaskoczenie.
Zaczyna się naprawdę mocno: osamotnione, kilkuletnie dziecko ma świadomość, że za ścianą brutalnie torturowany jest jego kolega, który wkrótce straci życie. Co gorsza, doskonale wie, kim są zwyrodnialcy, którzy za tym stoją… Przeskakujemy niemal 40 lat do przodu. Mia i Finn, młode małżeństwo, kupują dom do remontu, w którym pragnią uwić rodzinne gniazdo. Los jednak piętrzy przed nimi kolejne trudności – okazuje się, że budynek kryje wiele wad konstrukcyjnych (można do nich zaliczyć sekretne pomieszczenia o nieznanym przeznaczeniu?), kobieta tęskni za dawnym wielkomiejskim życiem i ma problemy z zajściem w upragnioną ciążę, a teściowa uprzykrza jej życie na wszelkie możliwe sposoby. Kiedy wszystko zdaje się zmierzać ku lepszemu, Mia odkrywa przerażającą wiadomość ukrytą za listwą przypodłogową, która wpędza ją w prawdziwą obsesję na punkcie poprzednich mieszkańców budynku.
Początek powieści jest świetny – razem z bohaterami staramy się poznać prawdę o okropnych wydarzeniach, które rozegrały się w tych ścianach przed laty, a przede wszystkim odkryć prawdziwą tożsamość jedynego świadka tamtych wydarzeń. Z drugiej strony autor proponuje nam rozwiązania co najmniej dyskusyjne. Czy bohater, którego dziecko zostało uprowadzone, ucina sobie pogawędkę z porywaczem ZANIM zajrzy do dopiero co odnalezionego wózka? Czy tak staranne (i naprawdę udane) budowanie gruntu pod pojawienie się ważnej postaci musiało zostać spuentowane tak niesatysfakcjonującym zakończeniem jej wątku?
Może brzmieć to zniechęcająco, ale nawet mimo wspomnianych wyżej usterek ta książka brytyjskiego autora wciąż świetnie sprawdzi się jako emocjonujący thriller na wieczór. Klimat odkrywania sekretów zapuszczonego domu, którego ściany – i dawni mieszkańcy – byli świadkami strasznych zbrodni, zgłębianie okropnych rodzinnych tajemnic i doszukiwanie się powiązań między bohaterami z dwóch różnych linii czasowych wciąga bez reszty. Jeśli jednak jesteś osobą wrażliwą na krzywdę dzieci, to weź pod uwagę, że może to nie być właściwa lektura dla Ciebie.
Znasz jeszcze jakiś dobry thriller skupiający się na relacjach rodzinnych? Podziel się tytułem w komentarzu!
Wypłaciliśmy już 40 866 603 zł za sprzedane książki w Skupszop.pl
Kod należy wpisać bez pauz oraz spacji
Polecamy sprawdzić
APLIKACJA MOBILNA
Kupuj i sprzedawaj
w jednym miejscu
Powiązane wpisy
10 kwietnia 2019
21 sierpnia 2026
17 czerwca 2026
Polecamy sprawdzić



Komentarze
Brak komentarzy...
Dodaj komentarz
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.