Dlaczego wciąż czytamy te same książki? Fenomen comfort books
Poczynając od czwartej klasy szkoły podstawowej, pierwszego dnia po rozpoczęciu nowego roku szkolnego na mojej karcie wypożyczeń (wtedy jeszcze papierowej) pani bibliotekarka dopisywała zawsze ten sam numer książki. Na wiele lat moim czytelniczym rytuałem stało się świętowanie wyczekiwanego powrotu do szkoły z tą samą lekturą. Dziś wiem, że była to moja comfort book. A jaka jest Twoja?
Czym są comfort books?
Już jakiś czas temu pożyczyliśmy sobie z angielskiego określenie comfort books, by nazwać nim takie książki, które wprawiają nas w dobry nastrój, przy których najlepiej odpoczywamy i nabieramy sił do działania. Nie musi być to literatura wybitna, nagradzana ani nawet szczególnie rozwijająca – chodzi o to, że czujemy się przy niej jak w emocjonalnym schronie, zaopiekowani i otuleni ciepłym kocykiem.
Z tego względu wiele osób za swoje comfort books uważa książki, z którymi zetknęło się w dzieciństwie lub wczesnej młodości. Kiedyś przeżywaliśmy z ich bohaterami niesamowite przygody, dziś ich historie są dla nas ucieczką do dobrze znanego, bezpiecznego świata. Chętnie do niego wracamy, kiedy czujemy się zmęczeni i przytłoczeni codziennym pędem.
Widać zresztą doskonale, jak literatura odpowiada na nasze zmieniające się potrzeby – coraz większą popularnością cieszą się książki określane jako cozy/cosy (ang. przytulny, przyjemny), których fabuła toczy się w ciepłym, „kocykowym” klimacie. I może nie zaskoczą nas tu powieści obyczajowe czy romanse dla dorosłych i nastolatków, ale warto zwrócić uwagę także na kryminały (cosy crime) czy fantastykę (cozy fantasy), osadzone w tej stylistyce.
Nie masz jeszcze swojej comfort book? Nic straconego!
Książka, z którą zaczynałam każdy nowy rok szkolny, to oczywiście „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” Edmunda Niziurskiego. Choć ominęło mnie omawianie jej jako szkolnej lektury, do dziś pozostał mi ogromny sentyment do tej historii, a pechowy rudzielec skazany na nieustanne pakowanie się w kłopoty powraca w moich myślach do dziś. Czegóż tam nie było! Nielegalny obrót kosztownościami, napady i porwania, poważni gangsterzy o niepoważnych personaliach (Wieńczysław Nieszczególny, Chryzostom Cherlawy – złoto!), lwy poskramiane za pomocą luster… Pamiętam doskonale pierwsze zderzenie z realiami tak nieprzystającymi do lat mojego dzieciństwa, jak choćby dzielenie mieszkań z obcymi dla nas sublokatorami, a także rozczarowanie kontynuacją z lat 90. Chociaż… wciąż mamy początek września, najwyższa przeżyć przygody Marka Piegusa po raz kolejny!
Tu rodzi się pytanie – czy nasza comfort book musi być ulubioną książką z dzieciństwa? Nie jest to konieczne. Równie dobrze może być to opowieść, z którą stykamy się po raz pierwszy i odnajdujemy w niej miejsce tak ciepłe i przyjazne, że nie chcemy go opuszczać.
Nostalgia za czasami dzieciństwa potęguje ten efekt, nie jest jednak warunkiem koniecznym. Bardzo dobrze sprawdzają się do tego przytulne romanse, w których bohaterowie – zamiast prezentować całą gamę toksycznych zachowań – potrafią naprawdę rozmawiać o uczuciach. A jeśli akcja na dodatek dzieje się w małym miasteczku, to mamy gotowy przepis na comfort book. Szukasz książek w takim klimacie? Do gustu mogą przypaść Ci m.in. „Love in Every Crumble” Marceliny Bobeł, gdzie wszystko zaczyna się od jednego podkradzionego ciastka z czekoladą, lub najnowsza propozycja od Harper Graham „Cinnamon Spice Inn”, która (dosłownie i w przenośni) roztacza wokół siebie zapach cynamonu.
Miłośnikom fantastyki ten rodzaj przyjemności płynący z lektury może dać m.in. seria Dożywocie Marty Kisiel, której bohater – niespełniony pisarz – dziedziczy dom z bardzo specyficznymi lokatorami. A jeśli nie zniechęca (a wręcz przeciwnie) nas motyw ognistego romansu z przystojnym demonem i ponad 800 stron spędzonych w hel(l)pdesku w najprawdziwszych Zaświatach, to warto zakopać się w „For Whom The Belle Tolls. Z piękna rodem”, debiutanckim romantasy Jaysea Lynn. Jeżeli z kolei chętnie poczytasz o tym, jak zaprawiona w bojach orczyca składa broń i otwiera pierwszą w mieście kawiarnię, to dylogia Legendy i Latte Travisa Baldree będzie jak znalazł.
A może bardziej od spotkań z niezwykłymi stworzeniami interesuje Cię rozwiązywanie kryminalnych zagadek? Podgatunek literatury kryminalnej cosy crime powstał właśnie dla Ciebie! Znasz już zapewne całą serię o pannie Marple Agathy Christie, ale być może odkryciem będzie dla Ciebie cykl Czwartkowy Klub Zbrodni Richarda Osmana, gdzie to grupa ekscentrycznych emerytów z domu spokojnej starości tropi zbrodnie w okolicy. Polecamy też serię z Florą Steele autorstwa Merryn Allingham, w której żywiołowa właścicielka lokalnej księgarenki prowadzi amatorskie śledztwa na angielskiej prowincji.
Masz taką książkę, do której lubisz wracać co jakiś czas i czujesz się pośród jej stron niczym w domu? Co jest Twoją comfort book? Daj znać w komentarzu!
Wypłaciliśmy już 40 866 603 zł za sprzedane książki w Skupszop.pl
Kod należy wpisać bez pauz oraz spacji
Polecamy sprawdzić
APLIKACJA MOBILNA
Kupuj i sprzedawaj
w jednym miejscu
Powiązane wpisy
19 sierpnia 2026
28 listopada 2021
27 sierpnia 2026
25 listopada 2021
Polecamy sprawdzić



Komentarze
Brak komentarzy...
Dodaj komentarz
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.