Koniec z czytaniem na wyścigi! Poznaj slow reading

6 min
Autor: Klaudia Wójcik Opublikowano 2026-08-19 15:30:36
Młoda kobieta o rudych włosach czyta książkę stojąc na gładkim, niebieskim tle. Obok napis: slow reading - dlaczego warto?

Podczas gdy nasze media społecznościowe zalewa fala książkowych wyzwań i maratonów, coraz większą uwagę zyskuje czytanie w duchu slow readingu. O co w nim chodzi i dlaczego to podejście może uzdrowić Twoją relację z książkami? Podpowiadamy!

Spis treści:

Czym jest slow reading?

Slow reading to nic innego jak powolne, staranne czytanie, dzięki któremu delektujemy się książką, świadomie odrzucając bicie czytelniczych rekordów na rzecz zaangażowanej, głębokiej lektury. Chodzi o to, by dać sobie czas na refleksję nad przeczytanymi zdaniami i zastanowić się, jak one w nas rezonują; by docenić treść książki, zachwycić się jej kompozycją i warstwą językową, a także przeanalizować zamysł samego autora. Bez pośpiechu, niedbałego przerzucania stron i wybiegania myślami do tego, co poza nimi.

 

Smutne to, że napędzani ciągłą potrzebą rozwoju, nawet tak przyjemną rzecz, jak czytanie, zmieniliśmy w kolejny wyścig. Ile książek przyczytałaś/-eś w zeszłym roku – 25, 50, 150? Media społecznościowe zrzeszające miłośników książek (tzw. bookmedia) na przełomie grudnia i stycznia zalewane są wszelkiego roku podsumowaniami, zestawieniami i tabelkami, w których czytelnicze osiągnięcia skrupulatnie odnotowano i policzono. Wielu z nas swoje książkowe statystyki prowadzi w specjalnych aplikacjach. Jeśli Twoje towarzystwo jest raczej z tych „czytających”, to pewnie często trudno Ci głośno przyznać się, że w ciągu ostatniego kwartału przeczytałaś/-eś co najwyżej napisy w kolejnym sezonie „Rodu smoka”.

 

Kiedy tak naprawdę sięgnęłaś/-eś po książkę, nie sprawdzając wcześniej liczby stron i nie kalkulując po cichu, ile czasu ci ona zajmie i ile popołudni „zabierze” z życia? Wydawcy podsuwają nam wciąż nowe tytuły, influencerzy obiecują, że kolejna promowana książka zagwarantuje nam „rollercoaster emocji”, a my czujemy się coraz bardziej zmęczeni ciągłą pogonią za nowościami, które nigdy się nie kończą. Naprawdę nietrudno w tym pędzie stracić rozsądny balans pomiędzy tym, co dobre lub potrzebne, a tym, co tylko proste i łatwo dostępne.

 

Slow reading to powrót do korzeni. To świadome czytanie, w którym jakość lektury wygrywa z liczbą pochłoniętych stron i odhaczeniem kolejnego tytułu w apce. Często lepiej jest mieć kilka książek w głowie na długie miesiące, niż kilkaset przebiegniętych wzrokiem w chaotycznym pośpiechu. Wyobraź sobie – wolne południe, wygodny fotel lub ulubione miejsce na kanapie, kubek z gorącą herbatą. Tylko Ty i książka. Od czego zaczynamy?

Te książki przeczytasz w duchu slow readingu

Choć zasadniczo sama idea slow readingu nie ogranicza się do konkretnych gatunków, to bezsprzecznie niektóre tytuły sprawdzą się lepiej od innych. Które tytuły możemy Wam z czystym sumieniem polecić?

Lucy Rose, „Jagnię”

Książka brytyjskiej pisarki wymyka się gatunkowym i interpretacyjnym ramom – to niby-baśń, niby-horror, niby-romans, skręcający w stronę dziwacznej historii rodzinnej. Jej bohaterką jest dziewczynka o imieniu Margot, dorastająca w rozpadającej się chacie pośrodku lasu. Od czasu do czasu w domu, w którym żyje wraz z matką, pojawiają się zbłąkani wędrowcy – i żaden z nich nie opuszcza już tego upiornego miejsca. Pewnego dnia jednak kolejną zbłąkaną okazuje się piękna i drapieżna kobieta o imieniu Eden – i nic już nie będzie dla Margot takie samo.

 

Jeśli fascynują Cię opowieści o głodnych, nienasyconych kobietach, koniecznie daj szansę niepokojącemu debiutowi Lucy Rose.

 

Fredrik Backman, „Moi przyjaciele”

Wszystko w nowej książce Fredrika Backmana zaczyna się od pewnego obrazu, przedstawiającego czworo nastoletnich przyjaciół, spędzających na molo ostatni dzień swojego dzieciństwa. Wiele lat później losy wchodzącej wyboistą ścieżką w dorosłość dziewczyny, wrażliwego artysty i zamkniętego w sobie nauczyciela splatają się pod galerią sztuki, w której prezentowane jest to właśnie dzieło sztuki. Już wkrótce czeka ich szalona podróż – dosłowna i w czasie – aby dotrzeć do punktu jego powstania i naprawić niejedno zepsute życie.

 

Jeśli znasz „Miasto niedźwiedzia” tego autora, to zapewne nie rozczarują Cię „Moi przyjaciele”. Znajdziecie w nich mnóstwo wzruszeń, sporo zaskakującego humoru, a niektóre zdania sprawią, że zatrzymacie się tylko po to, by je przemyśleć.

 

Eliza Kącka, „Wczoraj byłaś zła na zielono”

Podobnie jak w „Jagnięciu”, i tu mamy opowieść o niełatwej relacji matki z córką, ale ujętej od zupełnie innej strony. Autobiograficzna proza Elizy Kąckiej pokazuje jednostkowe doświadczenie tego, jak przeżywane może być macierzyństwo, kiedy mamy do czynienia z dzieckiem neuroróżnorodnym.

 

To książka piękna, ale i momentami bolesna, o życiu bez drogowskazów i instrukcji obsługi. Autorka została za nią uhonorowana Nagrodą Nike 2025.

 

Jakub Małecki, „Obiekty głębokiego nieba”

Wrażliwa, przepełniona cichymi emocjami opowieść o rozpadzie i budowaniu nowego życia od podstaw. Trzydziestoparoletnie małżeństwo z Warszawy szuka nowych doznań w niekonwencjonalnej relacji z przypadkowo poznaną parą. Szybko okazuje się, że dla Janka i Igi będzie to początek wielkich zmian. Wkrótce potem mężczyzna wyjeżdża w rodzinne strony, aby pomóc schorowanemu ojcu w prowadzeniu gospodarstwa. Tam czeka go kolejny życiowy przewrót.

 

Po ostatniej jak na razie powieści Jakuba Małeckiego na dłużej zostaną z Tobą zagubienie i rozedrganie bohaterów, którzy z losowych zawirowań nie zawsze wychodzą zwycięsko.

 

Yael van der Wouden „W dobrych rękach”

Dorastająca w czasie wojny Isabel teraz wiedzie spokojne, dostanie życie w opuszczonym przez rodzeństwo domu rodzinnym. Pewnego dnia, na prośbę brata, przyjmuje pod swój dach jego nową partnerkę. Eva jest jej zupełnym przeciwieństwem: trzpiotowata, spontaniczna, nieprzywiązująca wagi do konwenansów. A jednak ta relacja odmieni w Isabel wszystko – to, co wie o samej sobie, i to, o czym wolałaby zapomnieć w kontekście swojej rodziny.

 

Jak często zdarza się, aby powieściowy debiut znalazł się na krótkiej liście Nagrody Bookera i jednocześnie zdobył prestiżową Women’s Prize for Fiction? Yael van der Wouden udowadnia, że nie jest to niemożliwe!

 

 

Jakie jeszcze książki polecilibyście innym czytelnikom do slow readingu?

Tematy

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj nowy komentarz
Tekst musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.

Wypłaciliśmy już 40 331 923 zł za sprzedane książki w Skupszop.pl

Kamera

Kod należy wpisać bez pauz oraz spacji

Polecamy sprawdzić

APLIKACJA MOBILNA

Kupuj i sprzedawaj
w jednym miejscu

Drop List
Books List

Polecamy sprawdzić