Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Najgorszy jest poniedziałek
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Do kancelarii mecenas Ruszyńskiego zgłasza się zrozpaczona kobieta, której kilkuletni synek Januszek zaginął kilka miesięcy temu. Chłopiec był wtedy pod opieką sąsiadki, która zabrała go wraz z własnymi dziećmi na zakupy. Dzieci zgodnie z nawykiem miały czekać pod sklepem, jednak tego dnia wydarzyło się coś nieprzewidzianego — Januszek po prostu zniknął. Brak jakiegokolwiek żądania okupu, zwłaszcza, że matka chłopca nie była osobą zamożną, sprawił, że sytuacja była jeszcze bardziej zagadkowa. Władze zasugerowały możliwe utonięcie ze względu na bliskość Wisły, ale brak dowodów w tej sprawie spowodował, że śledztwo wkrótce umorzono. Dotknięty losem dziecka i cierpieniem jego matki, mecenas Ruszyński postanawia zaangażować w sprawę swoich znajomych milicjantów, by ponownie przyjrzeli się zniknięciu chłopca. Dochodzenie szybko przynosi nowe informacje — tuż przed zaginięciem Januszka ktoś próbował uzyskać jego akt urodzenia, podając się za dziadka, choć nie znał wszystkich niezbędnych danych dziecka. Dodatkowo, córka sąsiadki wspomina, że w dniu zaginięcia Januszek i inne dzieci otrzymały cukierki od nieznajomej kobiety. Te wskazówki sugerują, że chłopiec mógł zostać porwany.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Do kancelarii mecenas Ruszyńskiego zgłasza się zrozpaczona kobieta, której kilkuletni synek Januszek zaginął kilka miesięcy temu. Chłopiec był wtedy pod opieką sąsiadki, która zabrała go wraz z własnymi dziećmi na zakupy. Dzieci zgodnie z nawykiem miały czekać pod sklepem, jednak tego dnia wydarzyło się coś nieprzewidzianego — Januszek po prostu zniknął. Brak jakiegokolwiek żądania okupu, zwłaszcza, że matka chłopca nie była osobą zamożną, sprawił, że sytuacja była jeszcze bardziej zagadkowa. Władze zasugerowały możliwe utonięcie ze względu na bliskość Wisły, ale brak dowodów w tej sprawie spowodował, że śledztwo wkrótce umorzono. Dotknięty losem dziecka i cierpieniem jego matki, mecenas Ruszyński postanawia zaangażować w sprawę swoich znajomych milicjantów, by ponownie przyjrzeli się zniknięciu chłopca. Dochodzenie szybko przynosi nowe informacje — tuż przed zaginięciem Januszka ktoś próbował uzyskać jego akt urodzenia, podając się za dziadka, choć nie znał wszystkich niezbędnych danych dziecka. Dodatkowo, córka sąsiadki wspomina, że w dniu zaginięcia Januszek i inne dzieci otrzymały cukierki od nieznajomej kobiety. Te wskazówki sugerują, że chłopiec mógł zostać porwany.
