Książka - Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi

Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Chińska Republika Ludowa stoi u progu III dekady XXI wieku przed największymi wyzwaniami od czasów jej powstania w 1949 roku. Rosnąca potęga gospodarcza Pekinu rzuciła wyzwanie światowej hegemoni Stanów Zjednoczonych, a niepokoje wokół Tajwanu stanowią oś sporu największych światowych graczy na czele z USA, Rosją oraz Chinami kontynentalnymi. Państwo Środka mierzy się również z szeregiem problemów wewnętrznych: starzejące się społeczeństwo, negatywne konsekwencje polityki „jednego dziecka”, inflacja zjadająca oszczędności klasy średniej, brak rewizji w zakresie polityki „zero covid” czy zerwane łańcuchy dostaw w największych portach chińskich, wywołują ogromne napięcia wewnątrz blisko 1,5 miliardowej społeczności chińskich obywateli. Czy niebezpieczeństwa związane z dynamicznym rozwojem Państwa Środka zostaną przekute w ostateczne zwycięstwo i rewizję aktualnego porządku na świecie?  Chiny pozostają w oczach świata tajemniczym, hermetycznym światem ukrytym za Wielkim Murem. Zrozumienie tej najstarszej cywilizacji na świecie wymaga cofnięcia się w czasie do roku 1850, kiedy to brytyjskie okręty pojawiły się na Morzu Południowochińskim i zmieniły na zawsze życie mieszkańców Państwa Środka. Jonathan Fenby przedstawia w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” najważniejsze wydarzenia w historii najnowszej Chin. Autor omawia upadek wielkiej cywilizacji w ramach „wieku upokorzeń”, powstanie Komunistycznej Partii Chin po II Wojnie Światowej, reformy Dang Xiaopinga pod koniec lat 70’ ubiegłego wieku i w końcu rodzący się statusu wielkiego mocarstwa, jakie Państwo Środka zdobyło na przełomie XX i XXI wieku, stając się kluczowym graczem w międzynarodowej układance.  Jonathan Fenby – brytyjski dziennikarz i historyk, redaktor naczelny m.in. angielskiego czasopisma „Observera" i ukazującego się w Hongkongu „Morning Post". W przeszłości pisał artykuły do największych, światowych redakcji m.in. „The Economist", „The Guardian", „The Independent" i Agencji Reutera. Jonathan Fenby  został doceniony za swoją postawę na rzecz poszukiwania prawdy o świecie medalami Komandora Imperium Brytyjskiego oraz Kawalera Francuskiego Orderu Zasługi. Autor znanej i cenionej książki „Alianci. Stalin, Roosevelt, Churchill. Tajne rozgrywki zwycięzców II wojny światowej”.

Wybierz stan zużycia:

WIĘCEJ O SKALI

Chińska Republika Ludowa stoi u progu III dekady XXI wieku przed największymi wyzwaniami od czasów jej powstania w 1949 roku. Rosnąca potęga gospodarcza Pekinu rzuciła wyzwanie światowej hegemoni Stanów Zjednoczonych, a niepokoje wokół Tajwanu stanowią oś sporu największych światowych graczy na czele z USA, Rosją oraz Chinami kontynentalnymi. Państwo Środka mierzy się również z szeregiem problemów wewnętrznych: starzejące się społeczeństwo, negatywne konsekwencje polityki „jednego dziecka”, inflacja zjadająca oszczędności klasy średniej, brak rewizji w zakresie polityki „zero covid” czy zerwane łańcuchy dostaw w największych portach chińskich, wywołują ogromne napięcia wewnątrz blisko 1,5 miliardowej społeczności chińskich obywateli. Czy niebezpieczeństwa związane z dynamicznym rozwojem Państwa Środka zostaną przekute w ostateczne zwycięstwo i rewizję aktualnego porządku na świecie?  Chiny pozostają w oczach świata tajemniczym, hermetycznym światem ukrytym za Wielkim Murem. Zrozumienie tej najstarszej cywilizacji na świecie wymaga cofnięcia się w czasie do roku 1850, kiedy to brytyjskie okręty pojawiły się na Morzu Południowochińskim i zmieniły na zawsze życie mieszkańców Państwa Środka. Jonathan Fenby przedstawia w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” najważniejsze wydarzenia w historii najnowszej Chin. Autor omawia upadek wielkiej cywilizacji w ramach „wieku upokorzeń”, powstanie Komunistycznej Partii Chin po II Wojnie Światowej, reformy Dang Xiaopinga pod koniec lat 70’ ubiegłego wieku i w końcu rodzący się statusu wielkiego mocarstwa, jakie Państwo Środka zdobyło na przełomie XX i XXI wieku, stając się kluczowym graczem w międzynarodowej układance.  Jonathan Fenby – brytyjski dziennikarz i historyk, redaktor naczelny m.in. angielskiego czasopisma „Observera" i ukazującego się w Hongkongu „Morning Post". W przeszłości pisał artykuły do największych, światowych redakcji m.in. „The Economist", „The Guardian", „The Independent" i Agencji Reutera. Jonathan Fenby  został doceniony za swoją postawę na rzecz poszukiwania prawdy o świecie medalami Komandora Imperium Brytyjskiego oraz Kawalera Francuskiego Orderu Zasługi. Autor znanej i cenionej książki „Alianci. Stalin, Roosevelt, Churchill. Tajne rozgrywki zwycięzców II wojny światowej”.

Szczegóły

Opinie

Książki autora

Podobne

Dla Ciebie

Książki z kategorii

Dostawa i płatność

Szczegóły

Cena: - zł
Okładka: Twarda
Ilość stron: 904
Rok wydania: 2009
Rozmiar: 160 × 230 mm
ID: 9788324012596
Autorzy:

Dane producenta:

Znak , ul. Kościuszki 37, 30-105 Kraków, Polska ,[email protected] ,tel. 12 61 99 500

Inne książki: Jonathan Fenby

Podobne produkty

Może Ci się spodobać

Inne książki z tej samej kategorii

Opinie użytkowników
5.0
2 oceny i 2 recenzje
Reviews Reward Icon

Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!

W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.

Dowiedz się więcej

Wartość nagród w tym miesiącu

880 zł

Dodana przez Mateusz w dniu 10.07.2024
ikona zweryfikowanego zakupu Opinia użytkownika sklepu

Mam wrażenie, że historia świata mocno przyspieszyła w 2022 roku. Wcześniej ludzie zajęci swoimi sprawami, tylko od czasu do czasu byli świadkami wydarzeń o charakterze epokowym, aktualnie takowe mają miejsce regularnie i naszym oczom co rusz ukazują się na portalach informacyjnych czerwone ramki z napisem „pilne”. Podobnie było w pierwszych dniach sierpnia tego roku, kiedy na maleńkiej wyspie oficjalną wizy złożyła Nancy Pelosi, spikerka kongresu Stanów Zjednoczonych. W innych okolicznościach podobna podróż pewnie nie odbiłaby się szerokim echem, sytuacja na świecie jest jednak wyjątkowa, a Tajwan stał się osią sporu między wielkimi mocarstwami. Jak to się stało? Pytanie to nie dawało mi spokoju, zwłaszcza że do tej pory niewiele wiedziałem o południowo — wschodniej części Azji, gdzie koncentruje się spór pomiędzy Chinami kontynentalnymi oraz Stanami Zjednoczonymi. Odpowiedzi poszukałem w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”, napisanej przez Jonathana Fenbyego. Spodziewałem się kompleksowego, naukowego opracowania, które wyczerpująco nakreśli mi genezę wyżej opisanego konfliktu, pozwoli lepiej odnaleźć się w sytuacji międzynarodowej i przede wszystkim pozwoli zrozumieć, dokąd wszyscy zmierzamy? Na 979 stronach dostałem jednak dużo, dużo więcej i teraz po lekturze książki doskonale rozumiem, dlaczego cieszy się ona opinią wielkiego dzieła wśród wszystkich zainteresowanych tematyką chińskiej cywilizacji i jej roli we współczesnym, dynamicznie zmieniającym się świecie.  

Niekiedy mam okazje rozmawiać ze znajomymi o rozmaitych kierunkach naszych podróży, często są to również egzotyczne kierunku, jednak rzadko na tej liście pojawiają się Chiny. Dlaczego? Powodów jest kilka, jednym z ważniejszych wydaje się hermetyczność Państwa Środka, która nie tylko nie sprzyja podróżowaniu, ale wręcz niesie za sobą szereg utrudnień. Dużo lepiej na tym tle wypada Japonia, kraj utożsamiany z jedną z największych gospodarek świata, jako poplecznik USA, Tokio stanowi również synonim zachodniego świata, ewolucji technologicznej i niezwykłego kultu pracy, połączonego z regionalną tradycją potężnej niegdyś kultury. Paradoksalnie jednak to Chiny są dziś wymieniane jako główny antagonista USA – czy można się temu dziwić, skoro Państwo Środka jest potentatem gospodarczym z PKB zbliżonym już dzisiaj do amerykańskiej gospodarki? Mimo to w Polsce wciąż pokutuje wyraźnie, że Chiny to jedynie Wielki Mur, nieczytelne pismo oraz rynek tanich podróbek, które zalewają świat i... ułatwiają nam wszystkim życie. Opracowanie „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” zmienia zupełnie optykę na chińskiego tygrysa, Jonathan Fenby nie pozostawia przestrzeni do domysłów i wprost informuje, że na oczach świata narodziła się potęga wielkiej cywilizacji, która liczy sobie ponad 5 tysięcy lat. Co więcej, zdaniem autora, Państwo Środka zmierza w dającej się przewidzieć przyszłości do roli największego mocarstwa świata i wcale nie jest na przegranej pozycji nie tylko w konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi, ale również całym światem zachodnim. Na lekcjach historii w liceum uczono nas, że to Europa jest centrum świata, tyle że Chińczycy mają w tym zakresie zupełnie odmienne zdanie.  

O książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” usłyszałem po raz pierwszy we wrześniu tego roku. Profesor Bogdan Góralczyk, jeden z najbardziej znanych w Polsce sinologów, wskazywał opracowanie Jonathana Fenbyego jako konieczne, dla zrozumienia genezy „wielkiego marszu Chin w kierunku wielkości”. Były ambasador na Tajwanie przypomniał, że kiedy miał kontakt z dyplomatami chińskimi, w ich gabinetach często widział mapy świata, a tam zawsze Chiny były w centrum, Europa stanowiła zaledwie rubieże wielkiego kontynentu euroazjatyckiego.  Czy zawsze tak było? Zdaniem prof. Góralczyka tak było, jest i tak będzie, a Chiny czekały na swój moment dziejowy, aby wrócić do gry o hegemonie na świecie. Jak to się stało, że świat zajęty sobą nie widział rosnącej potęgi Chin, będącej przecież państwem konsumistycznym, stanowiącym zagrożenie dla wolności i demokracji zachodniej? Na to pytanie odpowiedz przynosi Jonathan Fenby, który tworząc publikację na temat Państwa Środka, przyjął bardzo konkretne ramy czasowe dla swojej pracy: lata 1850-2000 to czas, kiedy Chiny z najbiedniejszego kraju na świecie, osiągnęły pozycję hegemona, a droga ku wielkości naznaczona była wysiłkiem i ciężką pracą kilku pokoleń Chińczyków. 150 lat historii najnowszej Chin to w ocenie autorka książki czas, który pozwala przyjrzeć się bliżej państwu, które do dziś stosuje politykę izolacji, potęgowaną przez brak wolności słowa i stopniowe, acz konsekwentne ograniczanie praw człowieka. A wszystko w imię dobrobytu i wielkości chińskiej cywilizacji.

Autor książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” w pierwszych rozdziałach książki cofa nas do roku 1850. Wcześniej, przez kilka tysięcy lat, Chiny były krajem, gdzie mieszkańcy byli przekonani o wyższości cywilizacji chińskiej nam otaczającymi ją narodami. Jednym liczącym się graczem w Azji obok Chin były Indie, jednak jak podkreśla Jonathan Fenby, obecność potężnych masywów górskich Himalajów skutecznie ograniczały kontakty Chin oraz Indii. Tym samym Państwo Środka otaczane było przez kraje dużo mniejsze od siebie, które jednak w sprzyjających warunkach mogły od czasu do czasu rzucić wyzwanie Chin i je podbijać. O ile jednak w Europie rodziło to zwykle szereg przetasowań, gdzie jedne kraje rosły w potęgę, inne upadały, a sojusze i wojny zmieniały się nierzadko na przestrzeni jednego wieku, o tyle w Azji niepodzielnie rządziły Chiny. Na czym polegała ich dominacja? W książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” możemy przeczytać, że wynikało to z osobliwego podejścia chińskich obywateli, których społeczeństwo nie było podzielone nie kastowo jak w Europie, lecz kulturowo. Oznaczało to, że to nie rodowód określał człowieka i jego przynależność do stanu chłopstwa, mieszczaństwa czy szlachty, lecz jego wychowanie, maniery oraz obyczaje, a także język czyniły z ludzi Chińczyków lub dla odmiany barbarzyńców. Tym samym, nawet jeśli kraje ościenne urosły w siłę i rzucały wyzwanie Państwo Środka, zazwyczaj zwycięzcy asymilowali się, przyjmowali chińskie zwyczaje i w krótkiej perspektywie dawali początek nowemu rozdaniu w regionie, korzystnemu dla samych Chin. Takie podejście było korzystne dla wielkiej cywilizacji, która z góry patrzyła na inne i nie widziała w nich zagrożeń dla siebie nawet w chwilach kryzysu i upadku. Do dziś zresztą jak wskazuje Jonathan Fenby, mentalność Chińczyków mimo ogromu ich państwa, zamyka się do swojej rodziny czy szerzej, prowincji znanej od narodzin aż po śmierć. Wiele jednak zmieniło się w 1850 roku, kiedy u wybrzeży Chin pojawiły się statku pod flagą Wielkiej Brytanii. Londyn już wcześniej skolonizował Indie, czyniąc z nich klejnot w koronie brytyjskiej, jednak pojawienie się białych ludzi w Chinach wywołało szok – Państwo Środka nigdy wcześniej nie spotkało się z tak potężnym przeciwnikiem. To jednak nie potęga Wielkiej Brytanii a jej stosunek do Chin złamał samych Azjatów. Rzuceni na kolana, spotykali się z wyższością i pogardą ze strony przybyszów, chińscy obywatele znaleźli się w momencie zwrotnym swojej wielkiej cywilizacji. Przyznaje, było dla mnie wielką niespodzianką, w jaki sposób autor oddaje sprawiedliwość Państwu Środka, które nie było przygotowane na rewolucję, jaka miała dokonać się w połowie XIX wieku. Przemoc, wojna i kolonizacja złamały w przeszłości niejedno imperium – ale nie Chiny. Potrzeba było jednak kolejnych 150 lat, aby odwrócić niekorzystną tendencję. Zwłaszcza że kolejnym ważnym momentem, do którego odnosi się autor książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” był początek XX wieku. Wówczas to Japonia urosła mocno w siłę i uderzyła na wschodnie wybrzeża Chin. Okrucieństwo potomków samurajów było porównywalne z agresją Europejczyków — masakra nankińska do dziś stanowi zadrę w sercach Chińczyków, którzy patrzą na Japonię i widzą w niej „Małego demona”, jak przyjęło się w Państwie Środka mówić o kraju Kwitnącej Wiśni. Jonathan Fenby w swoim monumentalnym, blisko tysiąc stronicowym dziele szeroko rozpisuje się na ten temat, widząc w nim powód do współczesnych nam napięć, a przedstawione przez autora informacje i wnioski dla wielu czytelników okażą się wstrząsające. Brak wiedzy o Chinach można między innymi tłumaczyć brakiem obecności  Pekinu w najważniejszych wydarzeniach dla świata w minionym stuleciu. Czy aby na pewno jednak tak było? XX wiek był jednym z najtragiczniejszych w dziejach świata i Europy, tymczasem to w Azji dokonywano rzezi niewinnych ludzi na porównywalną skalę, choć zdecydowanie gorzej udokumentowaną.  

Mam kilka pozaznaczanym fragmentów z książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”, ale przez sam rozmiar dzieła brytyjskiego historyka nie sposób mi o nich wszystkich powiedzieć. Przejdę więc do najważniejszego momentu w historii najnowszej, o jakim rozpisuje się Jonathan Fenby – rok 1954 oraz stworzenie Chińskiej Republiki Ludowej. O doniosłości tego wydarzenia niech świadczy fakt, że jak możemy przeczytać w publikacji „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”, założyciel ChRL, Mao Zedong, do dziś czczocny jest jako bóg i ojciec narodu chińskiego, a jego następcy, powołując się na wielkie dokonania swojego poprzednika, rozwijają osobliwy chiński komunizm, wprowadzając kolejne instrumenty kapitalistyczne, napędzające gospodarkę Państwa Środka. Momentem przełomowym pomiędzy uwielbieniem dla komunizmu i ciekawością kapitalizmu był rok 1978 – po przeczytaniu książki Jonathana Fenbyego mam nieodparte wrażenie, że w przyszłości będzie to jedna z najważniejszych dat w historii świata. W Europie lata 80’ XX wieku przyniosły odwilż — Stany Zjednoczone wygrały wyścig zbrojeń ze Związkiem Radzieckim, niezbędne jednak było jak wskazuje Jonathan Fenby, zadanie ostatecznego ciosu Moskwie. A ten przyszedł z niespodziewanej strony — połączenie sił Stanów Zjednoczonych z Chinami przeciwko Moskwie zapisało się w historii świata jak tzn. Manewr Kissingera, czyli wizyta R. Nixona w Pekinie. Dacie wiarę, że  do momentu sięgnięcia po książkę „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” nie miałem w ogóle pojęcia o tym wydarzeniu? Pozornie zwykła wizyta przyniosła zupełnie nowe rozdanie w historii świata — od roku 1978, Chiny mogły liczyć na amerykańskie inwestycje w zamian za przyjazną neutralność wobec ZSRR na rzecz świata zachodniego. Czy nie brzmi to dziś jak marzenie? A jednak na początku lat 80’ XX wieku Chiny wydawały się sojusznikiem tylko o znaczeniu regionalnym jak pisze Jonathan Fenby. Autor celnie zauważa, że nie było żadnych podstaw w tamtym czasie, aby obawiać się potencjalnej wielkości Państwa Środka. Świata Organizacja Handlu istnieje od pierwszego stycznia 1995 roku, jednak jej początki w różnych formach miały swoją genezę w 1948 roku jako pokłosie konferencji w Bretton Woods. Według kompletowanych przez te organizacje danych, w 1978 roku Chiny były najbiedniejszym krajem świata, obok takich państw jak Zimbabwe czy Botswana. Ogromne fundusze na rozwój i konsekwentne przenoszenie amerykańskich fabryk do Chin zmieniło jednak wszystko. Zabawne, jak często świat zachodu tworzy sobie wroga – tak było przecież z ZSRR i konferencjami w Jałcie i Poczdamie, gdy Związek Radziecki został wzmocniony kolejnymi strefami wpływów w Europie Środkowej, tak było również z Chinami. Potęga Państwa Środka została zbudowana przez amerykańskie dolary, a kiedy dziś rzuca cień na gospodarkę USA, te same firmy mają zakaz funkcjonowania w Chinach pod groźbą sankcji i potężnych kar finansowych.  

Książka „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” została wydana w 2009 roku, co ciekawe w ogóle się od tamtego czasu nie zdeaktualizowała. Intencją autora było przedstawić genezę upadku wielkiej cywilizacji oraz jej odrodzenie, a to dokonało się w I dekadzie XXI wieku. Większość ludzi zapytana o największe historyczne wydarzenia obecnego wieku, bez wątpienia wskaże zamach na World Trade Center 11 września 2001 roku. W tym samym roku miało miejsce wydarzenie o wiele mniej spektakularne, niemniej w swoich konsekwencjach jeszcze dalej idące. Oto bowiem po zamachach w Nowym Yorku, USA przeorientowały się w swojej polityce, jak tłumaczy Jonathan Fenby, na kierunek Azji Centralnej i wojnę z terroryzmem. Jednocześnie Chiny zostały w 2001 roku przyjęte do Światowej Organizacji Handli i nagle otworzyły się przed Państwem Środka zupełnie nowe perspektywy. Tania siła robocza, niskie koszty pracy czy kontrola nad chińskim społeczeństwem, przyczyniły się do niezwykłego skoku cywilizacyjnego Chin kontynentalnych. Dostęp do innych rynków, takich jak USA i UE uczyniło handel zagraniczny dla chińskiej gospodarki rekordowym w historii ich notowań. Wystarczy przytoczyć za autorem książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” konkretne dane: pięć lat po przyjęciu ChRL do struktur WTO handel zagraniczny Chin stanowił aż 65% PKB! No wręcz nieprawdopodobne statystyki, zainteresowany ich wartościami w ostatnich latach znalazłem dane, że w 2017 roku było to 40%, a wartość handli zagranicznego Chin na rynkach światowych sięgnęła astronomicznej liczby 13,4%! Państwo Środka było w I dekadzie XXI wieku największym eksporterem dóbr i towarów na świecie oraz drugim importerem – przede wszystkim surowców, co pozwalało chińskim decydentom tanio kupować i tanio sprzedawać. Trudno nie zgodzić się z oceną Jonathana Fenbyego, że zaproszenie Chin do WTO nie tylko pozwoliło zachodowi się bogacić w związku z zalaniem świata przed chińskie produkty, ale przede wszystkim dało szansę Pekinowi do włączenia chińskich firm do światowych łańcuchów dostaw oraz współtworzenia zasad prawa międzynarodowego. Intrygujące, że książka „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”  została opublikowana na początku 2009 roku i już wtedy jej autor widział niebezpieczeństwo, jakie stwarza Chińska gospodarka dla światowego ładu i porządku, tymczasem za punkt zwrotny w polityce USA przeciwko Chinom przyjmuje się rok 2011 i słynny zwrot „Piwot na Pacyfik” Baracka Obamy. Jak wyglądałby świat, gdyby politycy czytali wartościowe książki?  

Tytułem podsumowania pragnę podkreślić, że nie sposób w recenzji książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” przedstawić wszystkich interesujących wątków. Autor podszedł do swojej pracy kompleksowo, książka liczy sobie 979 stron i porusza szereg ważnych kroków Pekinu w drodze ku jego wielkości. Skupiłem się na niektórych z nich, a zaznaczane fragmenty pozwalają mi wracać do kluczowych wydarzeń na przestrzeni ostatnich czterech dekad, kiedy Chiny stały się ważnym graczem na arenie międzynarodowej. Jonathan Fenby celowo zaprasza czytelników do podróży w czasie sięgające 150 lat, to właśnie wtedy Chiny przestały być krajem tajemniczym i otoczonym Wielkim Mirem, a stopniowe otwieranie się na inne państwa i narody wyzwoliło niesamowity potencjał ukryty w ciężki pracującym, chińskim społeczeństwie. Czy istnieje dziś szansa, na powstrzymanie Pekinu i podporządkowanie sobie Chin przez USA jak to bywało w przeszłości? Wydaje się, że odpowiedz na to pytanie wcześniej czy później popchnie świat do III Wojny Światowej. Dość powiedzieć, że jak napisał w swojej książce  Jonathan Fenby, w czasie II Wojny Światowej łączna wartość PKB III Rzeszy oraz Japonii stanowiły ok. 40% wartości PKB Stanów Zjednoczonych. Dziś Pekin według różnych periodyków ma zbliżone PKB do Waszyngtonu.  

Książka „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” Jonathana Fenbyego pozwala zrozumieć, że od blisko sto lat żyjemy w świecie jednobiegunowym, gdzie rolę światowego policjanta wzięły na siebie Stany Zjednoczone, korzystając z tego przywileju i wypowiadając wojny autokratom, takim jak Saddam Husajn czy Mu'ammar al-Kaddafi, nierzadko realizując swoje partykularne  interesy. Zdaniem autora publikacji, USA jeszcze nigdy w swojej historii nie mierzyły się z przeciwnikiem tak potężnym, jak współczesne Chiny. 

Dodana przez Aleksander w dniu 10.07.2024
ikona zweryfikowanego zakupu Opinia użytkownika sklepu

W miniony weekend w Krakowie miało miejsce wyjątkowe spotkanie – Piotr Zychowicz i Jacek Bartosiak zorganizowali wykład w przedmiocie aktualnej sytuacji na świecie i choć uwaga prelegentów skupiona była w pierwszej kolejności na Ukrainie, nie mogło również zabraknąć tematu rosnącej potęgi Chin na kontynencie azjatyckim. Zaskoczyło mnie, jak wielu przyszło posłuchać o wojnie, choć mogłoby się wydawać, że nasze społeczeństwo jest tym tematem już mocno zmęczone. Wcześniej Pandemia Covid-19, dalej inflacja i status kraju frontowego – Polska od trzech lat zmaga się z wyzwaniami, a wiele z nich swój początek ma w Państwie Środka. Jak to możliwe? Zdaniem Jacka Bartosiaka świat uzależnił się od chińskich tanich dóbr i dziś przychodzi nam za to płacić cenę, nic bowiem na świecie nie dzieje się za darmo, a rachunek, jaki Pekin wystawia Stanom Zjednoczonym oraz ich sojusznikom nie mierzy się w dolarach, ale w strefach wpływów. Dziś Chiny chcą więcej i mają moc, aby po więcej sięgnąć, pytanie, czy prowadzi to do zupełnie nowego ładu i porządku międzynarodowego? Aby lepiej zrozumieć genezę problemu, uznałem, że warto sięgnąć po kompleksowe opracowanie, przedstawiające drogę Chin do wielkości. Jedną z najlepszych książek w tym zakresie jest publikacja „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”, napisana przez brytyjskiego politologa, Jonathana Fenbyego. Na wstępie zaznaczę, że kierowała mną ciekawość i potrzeba zgłębienia tematu chińskiej potęgi, niemniej poszukiwałem książki napisanej przystępnym językiem, która faktologie będzie urozmaicać interesującymi wnioskami autora, nie zaś stanowić remedium na bezsenność. Czy warto przeczytać pracę Jonathana Fenbyego?  

Na rodzimym rynku literackim wybór w zakresie tematyki związanej z Państwem Środka jest relatywnie niewiele. Wśród polskich sinologów prym wiodą prof. Bogdan Góralczyk i prof. Michał Lubina. Oboje mają za sobą wieloletni pobyt za Wielkim Murem, a drugi z autorów znajdował się nawet na Tajwanie początku sierpnia 2022 roku, gdy wokół wyspy było bardzo gorąco. Po raz pierwszy w historii chińskie rakiety i torpedy spadły w odległości kilkunastu kilometrów od granic Tajwanu i choć były to tylko ćwiczenia, to jednak ich skala oraz bliskość Tajwanu stanowiły w ocenie wielu komentatorów wyraźny sygnał, że Pekin wstał z kolan i dziś upomina się o „swoje”. Jak to się stało, że maleńka wyspa na morzu południowo — chińskim, wielkością zbliżona do województwa mazowieckiego, ma być niebawem osią sporu wielkich mocarstw i przyczynkiem do III Wojny Światowej?  

Jonathan Fenby napisał książkę „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” dekadę temu, kiedy świat wyglądał jeszcze inaczej, ale już wtedy... wiele wskazywało na to, co ma wydarzyć się w przyszłości. Chińska retoryka związana z polityką „Jednym Chin” nie zmieniła się na przestrzeni dekad, wcześniej jednak nie była poważnie traktowana. Zdaniem Pekinu, 5 tysięcy lat historii to potężna spuścizna, a zachód w oczach chińskich decydentów dominuje na świecie zaledwie od niecałych dwustu lat, kiedy to rewolucja przemysłowa pozwoliła Azję i przede wszystkim Chiny zostawić daleko w tyle. Jonathan Fenby przedstawia genezę upadku Chin i drogę do powrotu na ścieżkę dynamicznego rozwoju cofając nas do połowy XIX wieku. To właśnie wtedy miały miejsce Wojny Opiumowe, czyli starcia pomiędzy brytyjskimi ekspedycjami wojskowymi a Chińczykami. Jak wskazuje autor w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”, Państwo Środka nie było zainteresowanie otwieraniem się na świat. Hermetyczna cywilizacja Chin rozwijała się harmonijnie, a wokół siebie nie miała w zasadzie żadnego poważnego konkurenta. Jedynie Indie mogły aspirować do roli „młodszego brata” na azjatyckim kontynencie, jednak z uwagi na geograficzne położenie i barierę w postaci potężnych masywów górskich Himalajów i Karakorum, kontakty pomiędzy Chinami oraz Indiami były rzadkie. Było to dla mnie sporą niespodzianką, bo tak na dobrą sprawę, ile wiecie o historii Chin? Przeciętny rozmowa w naszym kraju będzie kojarzył dorobek chińskiej myśli przede wszystkim za sprawą prochu, koła, kompasu i papieru. Niewiele, biorąc pod uwagę 5 tysięcy lat historii, co? Jonathan Fenby tylko zarysowuje w swojej książce tło historyczne i płynnie przechodzi do roku 1850 – to wtedy rozpoczyna się proces adopcji chińskiego państwa do wymagań postmodernistycznego świata. Mocną stroną książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” jest fakt, że autor nie tylko porusza ważne momenty historyczne dla rozwoju Chin, ale również skupia się na przemianach społecznych i mentalności samych Chińczyków. Nie wiedziałem wcześniej, że rozwiązania znane z Europy i podział społeczeństwa na stany nie był nigdy w Chinach obecny. Jeśli ktoś urodził się w Polsce chłopem pańszczyźnianym, całe jego życie związane było z kawałkiem ziemi, a jej opuszczenie sprowadzało nierzadko wyrok śmierci na delikwenta i odbijało się na całej jego rodzinie. Tymczasem w Chinach to kultura człowieka była jego wyznacznikiem w społeczeństwie. Kulturę tę należy oczywiście rozumieć bardzo szeroko – to sposób zachowania, zwyczaje i obyczaje, pamięć o przodkach czy w końcu język, jakim dany człowiek się posługiwał. Zaskoczyło mnie, kiedy czytałem słowa Jonathana Fenbyego, że w dawnych Chinach człowiek nazywany „barbarzyńcom”, a zatem pochodzący ze świata „zewnętrznego”, mógł z czasem stać się wyzwolonym, jeśli przyjął sposób zachowania i myślenia Chińczyków. Uznałem to za sposób myślenia zdecydowanie bardziej otwarty na świat zewnętrzny, mimo że Chny przecież przez tysiąclecia uchodziły za nacje wyjątkowo hermetycznie usposobioną. Wszystko jednak zmieniło się, jak wspominałem w połowie XIX wieku, kiedy Chiny zderzyły się z cywilizacją Imperium Brytyjskiego. Pierwsze statki z białymi ludzi sprowadziły do Chin przede wszystkim brutalną siłę i wszechobecną przemoc. Brytyjscy żołnierze dysponowali bronią palną i nie znali litości — prawdziwym ciosem dla Chińczyków okazało się jednak nastawienie białych ludzi do cesarza Chin, uważanego za wcielenie Boga i władcę całego świata. Wielka Brytania rzuciła Państwo Środka na kolana, z pogardą i bez wahania siejąc terror zarówno wśród zwykłych ludzi, jak i chińskich decydentów. Mam zaznaczony w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” fragment, gdy autor wskazuje, jak wielkim szokiem była połowa XIX wieku w Chinach. Naród, który wcześniej z góry traktował wszystkie inne, nagle musiał zmierzyć się z sytuacją, kiedy na blisko sto lat stał się przedmiotem rozgrywki między Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi oraz Japonią. Znamienne, że dziś wszystkie trzy kraje tworzą koalicję przeciwko budzącemu się olbrzymowi z Pekinu. Czy jest się czego bać? Dalsza część książki Jonathana Fenbyego prowadzi do niebezpiecznych wniosków w tym zakresie.  

Późną jesienią ubiegłego roku przeglądałem czasopismo „Newsweek Polska Historia”, gdzie pojawił się artykuł o najważniejszych postaciach historycznych II połowy XX wieku, których działania wpłynęły na obecny krajobraz świata. Wtedy jeszcze nikt nie mówił o potencjalnej wojnie w Ukrainie, ale podnoszono temat rosnącej w siłę potęgi chińskiej. Zadziwiające, że jedną z najważniejszych postaci jest Dang Xiaoping, choć pewnie niewielu czytelników ma świadomość, kim był ten chiński przywódca. Wspominam o nim dlatego, że książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” postać Dang Xiaopinga przedstawiona została jako kluczowa dla oceny zmian, jakie dokonały się w Chińskiej Republice Ludowej na przestrzeni ostatnich 40 lat.  

Książka „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”  jest dziełem naukowym, jednak nie odrzuca siermiężnym, trudnym do zrozumienia językiem. Przeciwnie, autor wplata wiele dat i faktów, jednak czyta się to wszystko lekko i przyjemnie, mimo iż omawiane są sprawy natury geopolitycznej. Jest to szczególnie istotne dla Europejczyków, niewielki odsetek mieszkańców Starego Kontynentu ma w głowie prawdziwy obraz Chin sprzed czterech dekad. Jonathan Fenby w rozdziale poświęconym dynamice chińskiego wzrostu gospodarczego wskazuje na rok 1978 jako absolutnie kluczowy dla reform w Państwie Środka. Po 20 latach szerzenia komunizmu przez Mao Zedonga przyszedł czas zmierzyć się z rzeczywistością w Chinach. Kraj był fatalnie zadłużony na arenie międzynarodowej, 80% ludzi było analfabetami, podobny odsetek z kolei mieszkał na wsi i nigdy nie opuszczał swojej prowincji. Pod koniec lat 80’ ubiegłego wieku jak wskazuje Jonathan Fenby, Państwo Środka było de facto Państwem Upadłym, pozbawionym perspektyw i nadziei na przyszłość. Wszystko zmieniło się wraz z objęciem władzy przez Deng Xiaopinga – ten przywódcy nie imponował wzrostem, liczył sobie około 157 cm, a jednak okazał się wielkim człowiekiem, skutecznym reformatorem i genialnym strategiem. Można się jednak zastanawiać, jakie szanse i perspektywy otworzyły się przed Chinami za czasów panowania Deng Xiaopinga, że Państwo Środka zrobiło tak imponujący skok cywilizacyjny? Autor książki szeroko omawia ten proces w rozdziale poświęconym latom 1978 – 2000. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, wszak nie sposób mi odtworzyć nawet skrótowo relacji autora i wniosków, jakie przedstawił w tym zakresie, trzeba jednak oddać samym Chińczykom, że włożyli ogromny wysiłek w swoje dążeniu do wielkości. W opinii Jonathana Fenbyego to USA wyciągnęły do Chin pomocną dłoń i dały sygnał do rozpoczęcia wielkiego, długiego marszu Państwa Środka w kierunku dawnej chwały. Układ był prosty — chwiejący się w posadach ZSRR rywalizował na arenie międzynarodowej z USA, ale również poniekąd z Chinami, które w Moskwie uważano na młodszego, komunistycznego brata. Pekin źle odbierał takie analogie, tym bardziej że przez ostatnie sto lat miał fatalne doświadczenia z białymi ludzi, związane z przemocą i nowoczesnym formami kolonializmu. Przeorientowanie się polityki Chin na zachód i otwarcie na nowe rynki oznaczało wyjście ze strefy wpływów radzieckich i miało w przyszłoci obrócić się przeciwko Stanom Zjednoczonym. Jonathan Fenby, autor książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” nie dożył tego, mimo iż wiele z jego założeń  sprawdziło się, amerykańska administracja potrzebowała II dekady XXI wieku, aby Barack Obama dokonał w 2011 roku słynnego piwotu na Pacyfik. Od tamtej pory żaden z amerykańskich polityków nie ma złudzeń, że Chiny muszą zostać powstrzymane, ponieważ zagrażają dominującej pozycji USA na świecie.  

Kiedy moja dziewczyna zobaczyła na półce książkę „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” nie mogła wyjść z podziwu dla dwóch rzeczy. Po pierwsze, że ktoś był w stanie napisać książkę na blisko tysiąc stron. A po drugie, że są ludzie, którym chce się to przeczytać. Kilka lat temu pewnie był zrozumiał jej podejście, dziś jednak w obliczu sytuacji na świecie, z jaką mierzymy się od blisko roku, informacja i wiedza nie są już jedynie obszarem zainteresowana, ale mogą stanowić ważną podpowiedź jak planować przyszłość i podejmować słuszne decyzje. Jonathan Fenby swoją publikacją udowadnia, że rosnącą potęga Chin stanowi zagrożenie dla całego współczesnego świata zachodniej cywilizacji. Na łamach książki „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” autor porusza nie tylko kwestie natury historycznej i transparentnie je przedstawia, ale również rzuca nowe światło na politykę wewnętrzną Państwa Środka. Moje wielkie zdziwienie wywołał fakt, że... zarzuty, jakie podnosi brytyjski politolog wobec chińskich decydentów, właśnie się nie zdeaktualizowały. Jonathan Fenby sporo miejsca poświęca m.in. prawom człowieka, które w Chinach nigdy nie były poważnie respektowane. Co ciekawe, wydaje się na podstawie tez postawionych w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”, że o ile w przeszłości przedmiotem opresji w Państwie Środka była przede wszystkim mniejszość Ujgurów na dalekim zachodzie Chin, o tyle teraz kolejne dekrety ograniczające prawa i swobody wymierzane są w konkretne grupy społeczne. Ma to związek oczywiście z konsolidacją władzy w Państwie Środka: w ostatnim tygodniu października 2022 roku doszło do XX zjazdu Komunistycznej Partii Chin, gdzie na III kadencję został wybrany Xi Jinping. To szalenie interesujące, ponieważ jak pisze Jonathan Fenby, istotną rolę w sprawowaniu władzy w Pekinie jest... zwyczaj i obyczaj. Zdaniem autora, stawianie zwyczajów ponad prawo stanowione ma swoją genezę w rozumieniu władzy cesarskiej jako boskiej. W przeszłości przyjęło się, że polityk ustępuje z ważnych funkcji państwowych po ukończeniu 70 roku życia. W tym roku Xi Jinping ukończył 70 lat, mimo to został wybrany na kolejną kadencję, a w oczach wielu obserwatorów, będzie przewodniczącym ChPK dożywotnio. Trudno rozumieć to inaczej niż umocnienie swojej władzy i obranie kursu kolizyjnego na wojnę z USA. Na wstępie wspomniałem o wizycie Nanci Pelosi na Tajwanie i w książce „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” nazwa tej małej wyspy pojawia się kilkukrotnie. Cały rozdział poświęcony „Polityce jednych Chin” otwiera oczy na to, czego świadkami jesteśmy w drugiej połowie 2022 roku. Jak zauważa autor publikacji, kiedy Deng Xiaoping wyznaczał nowy kierunek dla Państwa Środka, zjednoczenie Chin kontynentalnych oraz dawnych posiadłości, zajętych w ciągu ostatnich 150 lat było priorytetem. Jonathan Fenby wymienia w pierwszej kolejności Makao, Hongkong oraz Tajwan. Znamienne, że w założeniu chińskich decydentów każdy z tych regionów ma zostać przyłączony do Chin najpóźniej do 2049 roku. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że Deng Xiaoping uważał, że aktualny poziom PKB Państwa Środka również zostanie zrealizowany do 2049 roku, to widać wyraźnie, że uczyniono to trzy dekady wcześniej, a to niesie za sobą spore ryzyko, że zdobycze terytorialne i przyłączenie przede wszystkim Tajwanu również wydarzy się wcześniej. Zwłaszcza że budowanie mikroczipów jest najbardziej złożoną czynnością w dziejach ludzkości, a 90% gotowych procesorów pochodzi z... Tajwanu. Zajecie wyspy przez Chiny, będzie oznaczać, że świat pozostanie na łasce władz w Pekinie, które wielokrotnie udowodniły, że w pierwszej kolejności kierują się dobrej własnych elit politycznych, a sami Chińczycy służą jako środek do realizacji celów. Zwłaszcza ciężką pracą ponad ludzkie możliwości.

Reasumując, opracowanie „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi” pozwala zrozumieć genezę potężnego wzrostu Chin na przestrzeni ostatnich czterech dekad oraz konsekwencje, jakie niesie to dla ładu i porządku międzynarodowego. Dziś twierdzenie, że Chiny są na końcu świata i problemy z nimi związane nas nie dotyczą, ociera się o ignorancje i głupotę. Jonathan Fenby wykonał tytaniczną pracę w zakresie zbierania materiałów do swojej książki, napisanej skądinąd przystępnym językiem, dedykowanym jak się wydaje, głównie dla ludzi ciekawych świata i pragnących lepiej go zrozumieć. Kilka dni temu słyszałem wypowiedź prof. Góralczyka, którego zdaniem, potencjalna wojna między Chinami i Stanami Zjednoczonymi będzie źródłem niewyobrażalnych wręcz kosztów dla świata. Szacuje się, że taki konflikt spowodowałby, że rocznie Chiny będą notować spadek PKB rzędu 25-35%, z kolei USA 5-10%. Wartości bezwzględne dla tych liczby są horrendalne, przekraczające wyobraźnię zwykłych ludzi. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że świat od kilku dekad stał się zglobalizowaną wioską, a zablokowanie cieśniny tajwańskiej rzuci na kolana łańcuchy dostaw na całym świecie, to staje się oczywiste, że stajemy przed zagrożeniem, z jakim świat do tej pory się nie mierzył. Publikacja „Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”  pozwala nam to zrozumieć, choć lektura książki Jonathana Fenbyego nie pozostawia złudzeń, że jest już bardzo późno, aby powstrzymać chińskiego tygrysa.  

„Chiny. Upadek i narodziny wielkiej potęgi”  to jedna z najlepszych książek poruszających tematykę rozwoju Chin oraz ich znaczenia dla współczesnego świata, jakie kiedykolwiek czytałem.  

Napisz opinię i wygraj nagrodę!
Twoja ocena to:
wybierz ocenę 0
Treść musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków

Dodaj swoją opinię

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.

Czy chcesz zostawić tylko ocenę?

Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.

Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.

Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.

Sposoby dostawy

Płatne z góry

13.99 zł

Darmowa od 190 zł

ORLEN Paczka

12.99 zł

Darmowa od 190 zł

Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP

12.99 zł

Darmowa od 190 zł

DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru

11.99 zł

Darmowa od 190 zł

Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne

12.99 zł

Darmowa od 190 zł

GLS U Ciebie - Kurier

14.99 zł

Darmowa od 190 zł

Kurier DPD

14.99 zł

Darmowa od 190 zł

Kurier InPost

14.99 zł

Darmowa od 190 zł

Pocztex Kurier

13.99 zł

Darmowa od 190 zł

Kurier DHL

14.99 zł

Darmowa od 190 zł

Kurier GLS - kraje UE

69.00 zł

Punkt odbioru (Dębica)

2.99 zł

Darmowa od 190 zł

Płatne przy odbiorze

Kurier GLS pobranie

23.99 zł

Sposoby płatności

Płatność z góry

Przedpłata

platnosc

Zwykły przelew info