Nie mogłam nie dodać recenzji do tego wielkiego w mojej ocenie dzieła z gatunku romansu- nawet jeśli, czytałam tę książkę po raz pierwszy co najmniej dekadę temu. Ostatnio przeczytałem ją ponownie w ostatnim tygodniu czerwca i muszę powiedzieć, że podobało mi się to w każdym calu, jak za pierwszym razem, a nawet bardziej! Mówią, ze książki z gatunku romansu są dla młodych, naiwnych kobiet…. Nic z tych rzeczy! Dziś mam 40+ i wciąż lubię wracam tam, gdzie byłam w przeszłości wśród moich ulubionych, literackich bohaterów;-)
Co więcej, H Rolfe jest prawdopodobnie jednym z moich ulubionych bohaterów romantycznych wszech czasów. ON jest postacia postrzegana jako twardy, waleczny rycerz, zakochuje się żarliwie w kobiecie, którą poślubił w ramach zaaranżowanego małżeństwa aby zapewnić pokój dla swoich ziem i ludzi. Rolfe na przestrzeni większości tej książki, próbując ją zdobyć, pokazać jej swoją dobroć i chronić ją. Nigdy nie jest dla niej okrutny - nawet wtedy, gdy kobieta go odurza, by powstrzymać go od udziału w kolejnej zbrojnej wyprawie (dla jego własnego dobra). Więc nic dziwnego, że ona zakochuje się w nim po uszy, zanim jeszcze połowa historii się skończy. To wszystko jest takie urocze i słodkie, wlanie za to kochamy literaturę romantyczną….!
Jego żona Leonie też nie jest postacią, z której można by się śmiać i sobie dworować! Ma w swoim życiu cudowną umiejętność do przyciągania wielu "nieszczęść", ale nie zmienia się przy tym w damulkę, którą trzeba ratować na każdym kroku. Ma własną ziemię (sąsiadującą z ziemią bohatera) i jest utalentowaną uzdrowicielką i zręcznym skrybą. Nawet w obliczu wielu prób i trudności w jej życiu (w tym ojciec, który jest wiecznie pijany i macocha, która tylko stara się wykorzystać ją do własnych celów) Leonie jest zaskakująco uduchowiona i inteligentna jednocześnie. I oczywiście, jest piękna. I tak samo jest z jej mężem. Rolfe 'Czarny Wilk' D'Ambert jest przystojnym mężczyzną i zwraca na siebie uwagę gdziekolwiek się pojawi, ale pozostaje wierny swojej żonie - nawet gdy ta nie akceptuje jego romantycznych zalotów w stosunku do niej.
Tak więc ich historia zaczyna się od konfliktu i prowadzi dalej do tego, że mężczyzna składa petycję do króla, aby mieć ją za żonę w celu zabezpieczenia swoich własnych gospodarstw. Ona, oczywiście, jest mu oddana bez większego sprzeciwu, bo Rolfe ma poparcie króla. Dzień ich ślubu jest pełen nieporozumień i licznych niezręczności, ale wkrótce okazuje się, że coraz trudniej jest im trzymać się z dala od siebie, nawet w obliczu pozornie niemożliwych do pokonania przeszkód (w tym byłej kochanki Rolfia wciąż przebywającej w jego rezydencji, a co za tym idzie, Leonie odmawiającej przyjęcia Rolfe'a całym sercem). Uwielbiałam czytać o tym, jak się zakochali i o ich wzajemnej pasji odkrywania siebie nawzajem. To było idealne kilka ciepłych, letnich dni nad ta książką!
Wracając jednak do fabuły: Lady Leonie wychowywała się bez matki, jej ojciec ponownie się ożenił, a jej przybrana matka kończy kontrolować wszystko w gospodarstwie domowym, gdy odurza ojca na tyle, że ten pojawia się pijany. Nikt nie jest tego świadomy. Leonie, pewnego dnia przeklina "Czarnego Wilka", którego się boi. Chłopi słyszą ją, a ponieważ są bardzo lojalni wobec niej zaczynają siać spustoszenie na ziemiach Rolfe; drobne incydenty, ale na tyle istotne, że mężczyzna chce podjąć działania w odwecie. Postanawia…. poślubić Lady Leonie, aby powstrzymać kolejne incydenty. Lady Leonie odmawia poślubienia go na początku, ale jej macocha podejmuje działania przeciwne jej woli…. i ma jeden z jej lojalnych sług ma ją bić , tak długo, az zgodzi się poślubić Rolfa. Leoni nosi welon, aby ukryć się, więc nikt nie zauważy, co się stało.
W trakcie dnia ślubu ledwo mówią do siebie dwa słowa. W noc poślubną Rolfe dotyka ją, a ona reaguje bólem i przypadkowo tnie go nożem. Powiedzmy, że sprawy nie zaczynają się tak, jak to sobie wyobrażali. Tygodnie później, dowiaduje się, że jego żona jest naprawdę piękna i chce zamieszkać z nim na stałe, kiedy wcześniej nic tak naprawdę na to nie wskazywało. Od momentu, kiedy po raz pierwszy ją pocałował, wyczuł, że jest coś pięknego w Leonie i wie, ze to kobieta z którą chce spędzić życie….
Leonie, to niesamowita kobieta i została bardzo trafnie opisana w When Love Awaits. Leonie jest silna, odpowiedzialna, piękna i mądra. Świetnie radzi sobie w sytuacjach, z którymi ma do czynienia. W miarę jak jej zmysłowy i sensualny związek rozwija się z Rolfe'em, tak samo rozwija się jej emocjonalne zaangażowanie w tę znajomość, a ona sama zakochuje się w nim bez pamięci. Rolfe stoczył wiele bitew, ma też wielu , bliskich przyjaciół z obecnym królem Anglii na czele, początkowo pomysł z ożenkiem z Leoni to próba zemsty, jednak po zamieszkaniu z nią i ich namiętnych uniesieniach, kobieta tez czuje, że rośnie między nimi coś, co znacznie przewyższa pożądanie cielesne, dotyka bowiem duszy i umysłu obojga bohaterów.
Dlaczego to była taka dobra książka? Bo Leonie była badassem. Jest idealną kobietą, jeśli zignorować jej jedną poważną wadę – chodzi oczywiście o jej dumę, która powstrzymuje ją przed powiedzeniem Rolfe'owi prawdy. I wiem, że Rolfe może być czasem nieczuły, ale zazwyczaj po prostu nie rozumie kobiet. Kto może go winić, jego była mistrzyni/wdowa jest złośliwą żmiją, a Leonie, mocno się w nim zakochuje, ale z kolei jest mistrzynią…. w ukrywaniu swoich myśli i uczuć. Plus ma tendencję do spania z nim tak czy inaczej, nawet jeśli była zła - więc oczywiście, miał pewne problemy ze zrozumieniem głębi ich nieporozumienia, które jednak z czasem zdaje się blaknąc pod wpływem rodzących się miedzy nimi uczuć!
Fantastyczna powieść, która daje nadzieje każdej czytelniczce, ze gdzieś tam na świecie jest mężczyzna, który zaakceptuje ją taką, jaką jest, cierpliwie budując zaufanie jakie jest potrzebne aby dwoje ludzi mogło iść razem przez życie!