Co musisz wiedzieć o „Lalce”, zanim obejrzysz serial i film?

6 min
Autor: Klaudia Wójcik Opublikowano 2026-09-14 14:18:32
Kobieta w XIX-wiecznej sukni idzie ulicą, jest jesień, na chodniku i ulicy leżą złote liście.

Polskie zakątki internetu zaczynają nagle rozprawiać o kondycji człowieka dziewiętnastowiecznego i śmierci ideałów, toczą się spory o to, ilu ekranizacji literackiej klasyki potrzebujemy, by powiedzieć „dość!”, lada moment na Netflixie obejrzymy sześcioodcinkowy serial, pod koniec miesiąca czeka nas kinowa premiera kolejnej adaptacji powieści Prusa, a Ty z „Lalki” pamiętasz jedynie, że Izabela kobietą lekkich obyczajów była? Sprawdź, co musisz wiedzieć, zanim zasiądziesz przed ekranem!

Spis treści:

Ile Głowackiego jest w Wokulskim?

Wydawać by się mogło, że „Lalka” – stosunkowo zgodnie uważana za jedną z najlepszych polskich powieści – wyjść powinna spod pióra uznanego pisarza, wielkiego humanisty nominowanego do najznakomitszych literackich nagród. Tymczasem pod pseudonimem (zarezerwowanym zresztą dla jego mniej poważnej działalności dziennikarskiej) wydaje ją dziennikarz i felietonista, bystry obserwator i komentator wydarzeń społecznych, z silnym zamiłowaniem do nauk ścisłych.

 

„Lalka” rodzi się w głowie autora na poły z niespełnionego marzenia o wielkim wynalazku, którego idea nabiera konkretnych kształtów w umysłach Ochockiego, profesora Geista czy samego Wokulskiego, a trochę z chęci sportretowania trzech pokoleń ludzi na tle upadającej, zdemoralizowanej arystokracji. Prus zresztą taki właśnie tytuł – „Trzy pokolenia” – rozważał jako znacznie bliższy poruszanym w książce problemom. Ostatecznie wybrana wersja przesuwa ciężar na wątek miłosny, który co prawda stanowi oś wydarzeń i często dominuje w dyskusjach o powieści, ale zdecydowanie nie jest elementem najbardziej istotnym.

 

 

Zacznijmy jednak od początku. Bolesław Prus, urodzony w 1847 roku jako Aleksander Głowacki w rodzinie dworskiego ekonoma o szlacheckich korzeniach, wcześnie osierocony przez oboje rodziców, trafia pod opiekę starszego brata (nauczyciela i działacza niepodległościowego), a następnie dalszej rodziny. Jeszcze jako uczeń (16-latek!), wstępuje w szeregi powstańców podczas styczniowego zrywu, co kończy się najpierw pobytem w rosyjskiej niewoli, potem aresztowaniem i wreszcie pozbawieniem szlachectwa. Nie dziwi zatem, że i swojemu najbardziej znanemu bohaterowi autor dopisał powstańczą kartę.  

 

Nie tylko to ma zresztą Wokulski z samego pisarza. Łączy ich także zamiłowane do wiedzy, stłamszona przez okoliczności chęć odkrycia rzeczy wielkich, wreszcie pozytywistyczna wiara, że odkrycia techniczne mogą przydeptane butem zaborcy społeczeństwo uszlachetnić i wydźwignąć z niemocy. Po powstańczych przygodach Głowacki rozpoczyna studia na wydziale matematyczno-fizycznym Szkoły Głównej, ale z powodów finansowych zmuszony jest je porzucić.

Z czym konkurowała „Lalka” o uwagę czytelników?

Cóż więc robi? Udziela korepetycji, pracuje fizycznie, rozsyła teksty do warszawskich redakcji. Jest człowiekiem raczej nieśmiałym i wycofanym, z zamiłowaniem do domatorstwa. Sprawdza się jako felietonista, ma talent do tworzenia zgrabnych miniatur i trzyma się blisko czytelników, dzieląc się z nimi choćby informacją o nienajlepszej kondycji swego kapelusza. Dostrzega, że prawdziwe życie przesunęło się z dworków i wsi do miast, inspiruje go życie współczesnej mu Warszawy.

 

Kiedy rozpoczyna publikowanie „Lalki” w Kurjerze Codziennym, ma już zbudowaną pozycję dowcipnego satyryka i poważnego reportażysty, na koncie powodzenie nowel i opowiadań, a także powieści w odcinkach „Placówka”. Historia stworzonego do rzeczy ważniejszych Wokulskiego, który jako zwykły kupiec galanteryjny zakochuje się w nieosiągalnej pannie z wyższych sfer, cieszy się dużą popularnością wśród czytelników, zasypujących redakcję pytaniami o kolejne odcinki.

 

Opowieść ukazuje się na łamach pisma przez prawie dwa lata. Ma nielichą konkurencję – niemal w tym samym czasie Tygodnik Ilustrowany drukuje w odcinkach „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, a dziennik Słowo publikuje (również na raty) domknięcie sienkiewiczowskiej Trylogii, czyli „Pana Wołodyjowskiego”. W 1890 roku, po licznych ingerencjach rosyjskiej cenzury, „Lalka” ukazała się w formie zawartej nakładem słynnego warszawskiego wydawnictwa Gebethner i Wolff.

„Lalka” – i co dalej?

Otwarte zakończenie „Lalki” okazało się wodą na młyn dla późniejszych interpretacji i snucia domysłów co do dalszych losów bohaterów. W 1997 roku ukazała się stylizowana na wspomnienia książka „Stanisław i Izabela. Epilog »Lalki«” podpisana przez Piotra S. Wirskiego (zbieżność z nazwiskiem rządcy kamienicy Łęckich nieprzypadkowa), z której dowiadujemy się, że ani Wokulski wcale nie postradał życia w ruinach zamku w Zasławiu, ani Izabela nie trafiła do klasztornej celi.

 

W 2012 roku, w stulecie śmierci autora, ukazuje się utrzymana w konwencji steampunkowej powieść „Alkaloid”, wydana przez anonimową osobę pod pseudonimem… a jakże, Aleksander Głowacki. Autor proponuje wariację na temat losów Wokulskiego, gdyby ten nad miłość do kobiety przedłożył zapał do nauki i został wybitnym wynalazcą, który dzięki odkryciu uzależniającej substancji stał się jednym z najpotężniejszych ludzi na świecie. 

 

W tym samym roku ukazała się także kontrowersyjna powieść „Córka Wokulskiego dziennikarza i pisarza Romana Praszyńskiego. I tu poznajemy alternatywne losy Wokulskiego, który przetrwał miłosną udrękę (a nawet doczekał się dziecka!), jednak autor poprowadził fabułę w stronę zdecydowanie sensacyjną, balansując przy okazji na granicy pornografii. Mamy tu więc zamach na cara przy udziale cyrkowców oraz Izabelę Łęcką, która z cnotliwej panny przeobraziła się w seryjną oszustkę i uwodzicielkę.

 

Z rzeczy nowszych, do książki Bolesława Prusa nawiązuje też – i tytułem, i samą fabułą – nowa powieść Krystyny Mirek „Lalka ze Złotego Wzgórza”, w której zupełnie współczesne losy rozpieszczonej, beztroskiej młodej kobiety splatają się z historią znacznie od niej starszego, zamożnego przedsiębiorcy na skutek intrygi ukutej przez jej matkę. Lada moment, w dniu premiery serialu Natflixa, ukaże się także nowa książka Jakuba Jarno o wymownym tytule „Marionetka”, w której potomkowie Wokulskiego i Łęckiej zmierzą się z tak różnymi, a wciąż podobnymi dylematami, tyle że w epoce PRL. W połowie października zaś spodziewamy się dylogii „Być jego lalką” autorstwa Eweliny Zielaskiewicz, której bohaterowie za sprawą tajemniczego antykwariatu dosłownie przeniosą się w czasie, by stanąć między kupcem a jego arystokratką.

 

Teraz pozostaje nam jednak z niecierpliwością czekać na obie ekranizacje. Sześcioodcinkowy serial Netflixa w reżyserii Pawła Maślony, z Tomaszem Schuchardtem i Sandrą Drzymalską w rolach głównych, zadebiutuje na platformie już 16 września 2026 roku. Patrząc na efektowną promocję produkcji, zapowiada nam się bardziej współczesna reinterpretacja niż klasyczna adaptacja książkowego oryginału. Z kolei film w reżyserii Macieja Kawalskiego z Marcinem Dorocińskim w roli Wokulskiego i Kamilą Urzędowską w roli Izabeli, który wydaje się bliżej trzymać historii opowiedzianej przez Prusa, obejrzymy w kinach od 30 września 2026.  

 

Zdjęcie ilustracyjne: Obraz zmodyfikowany przy użyciu AI.

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj nowy komentarz
Tekst musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość komentowania. Przejdź do strony logowania.