Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Umarł mi. Notatnik żałoby
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Po śmierci ojca, Inga Iwasiów w krótkim czasie stworzyła książkę przepełnioną żalem i smutkiem. Nie była to próba terapeutyczna ani chęć przekształcenia doświadczenia w literaturę. To było jedyne, co mogła wtedy zrobić, mimo że codzienne obowiązki nadal wymagały jej uwagi, co znalazło zresztą odzwierciedlenie w narracji – bo dorośli płaczą po tym, jak wykonają swoje zadania. Wyobrażenie ojca dzwoniącego po lekturze, by pochwalić ją za opis jego śmierci, przynosiło dziwne ukojenie."Umarł mi", jak opisuje Andrzej Franaszek, to najbardziej intymne dzieło Iwasiów, które niczym dziennik dokumentuje pełną powagi podróż przez żałobę i rozpacz. To świadectwo emocji dorosłej kobiety i córki, która nagle staje w obliczu straty ojca. Musi zaakceptować jego śmierć i uniknąć załamania swojego świata. Podejmuje próbę oswajania pustki, pomagając matce czy usuwając z warsztatu ojca zbędne już mechanizmy zegarmistrza. Pomimo tej ogromnej straty, musi odnaleźć sposób, by dalej żyć z otwartą raną – z miłością, której już nie ma. Potrzeba zasłonięcia tej wyrwy w egzystencji prowadzi do zanurzenia się w codziennej rutynie. Ta opowieść jest nie tylko osobista, ale i uniwersalna, obejmująca głos wszystkich, którzy utracili bliskich i nie potrafili wyrazić swojego cierpienia. Iwasiów przelewa ten ból, tę bezradność i przypomina odczucia opisane przez Annę Świrszczyńską: "Kiedy matka konała, / nie miałam czasu płakać. / Musiałam jej pomagać / przy umieraniu. // Kiedy skonała, / stałam się trupem. / Trupy nie płaczą."
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Po śmierci ojca, Inga Iwasiów w krótkim czasie stworzyła książkę przepełnioną żalem i smutkiem. Nie była to próba terapeutyczna ani chęć przekształcenia doświadczenia w literaturę. To było jedyne, co mogła wtedy zrobić, mimo że codzienne obowiązki nadal wymagały jej uwagi, co znalazło zresztą odzwierciedlenie w narracji – bo dorośli płaczą po tym, jak wykonają swoje zadania. Wyobrażenie ojca dzwoniącego po lekturze, by pochwalić ją za opis jego śmierci, przynosiło dziwne ukojenie."Umarł mi", jak opisuje Andrzej Franaszek, to najbardziej intymne dzieło Iwasiów, które niczym dziennik dokumentuje pełną powagi podróż przez żałobę i rozpacz. To świadectwo emocji dorosłej kobiety i córki, która nagle staje w obliczu straty ojca. Musi zaakceptować jego śmierć i uniknąć załamania swojego świata. Podejmuje próbę oswajania pustki, pomagając matce czy usuwając z warsztatu ojca zbędne już mechanizmy zegarmistrza. Pomimo tej ogromnej straty, musi odnaleźć sposób, by dalej żyć z otwartą raną – z miłością, której już nie ma. Potrzeba zasłonięcia tej wyrwy w egzystencji prowadzi do zanurzenia się w codziennej rutynie. Ta opowieść jest nie tylko osobista, ale i uniwersalna, obejmująca głos wszystkich, którzy utracili bliskich i nie potrafili wyrazić swojego cierpienia. Iwasiów przelewa ten ból, tę bezradność i przypomina odczucia opisane przez Annę Świrszczyńską: "Kiedy matka konała, / nie miałam czasu płakać. / Musiałam jej pomagać / przy umieraniu. // Kiedy skonała, / stałam się trupem. / Trupy nie płaczą."
