Biografie
Biznes, ekonomia, marketing
Dla dzieci
Dla młodzieży, nastolatków
Ezoteryka i parapsychologia
Fantastyka, horror
Historia
Informatyka
Komiks
Kryminał, sensacja, thriller
Książka regionalna
Kuchnia i diety
Lektury i pomoce szkolne
Lektury, pomoce szkolne
Literatura faktu, reportaż
Literatura obcojęzyczna
Literatura obyczajowa
Literatura piękna obca
Literatura piękna polska
Manga
Matematyka
Nauka języków
Nauki ścisłe, medycyna
Nauki społeczne i humanistyczne
Podręczniki szkolne, edukacja
Poezja, aforyzmy i dramaty
Poradniki
Pozostałe książki
Prawo
Religie i wyznania
Reportaż
Rozwój osobisty
Sport i wypoczynek
Sztuka
Turystyka i podróże
Young Adult
Zdrowie, rodzina, związki
Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Po śmierci ojca - zagadkowego miliardera nazywanego Pa Salt, który adoptował sześć zupełnie sobie obcych córek z całego globu - Tiggy D'Apliese, ufając swojemu instynktowi, przenosi się na odległe, dzikie tereny Szkocji. Tam, kierując się głosem swojego serca, podejmuje się opieki nad dzikimi kotami w rozległej i odosobnionej posiadłości Kinnaird. Zostaje zatrudniona przez enigmatycznego lekarza Charliego Kinnairda.Decyzja Tiggy niesie za sobą nieodwracalne skutki. W Kinnaird spotyka mieszkającego tam od dawna Cygana, który odkrywa przed nią jej przeszłość. Dowiaduje się od niego nie tylko, że posiada szósty zmysł przekazany przez jej przodków, ale również że dzięki pomocy Cygana trafi do hiszpańskiej Granady i pozna tam słynną tancerkę flamenco La Candelę. W cieniu wspaniałej Alhambry, Tiggy odkrywa swoje powiązania z legendarną społecznością cygańską Sacromonte, która została zmuszona do opuszczenia swoich domów podczas wojny domowej, oraz z "La Candela", największą tancerką flamenco swojego pokolenia. Tiggy podąża więc śladami swojej przeszłości, ale kiedy bierze los w swoje ręce, musi zdecydować, czy zostać z nowo odnalezioną rodziną, czy wrócić do Kinnaird.Od szkockiego Highlands i słonecznej Hiszpanii, po Amerykę Południową i Nowy Jork, „Siostra księżyca” to piąta powieść sagi rodzinnej „Siedem sióstr” autorstwa brytyjskiej autorki Lucindy Riley. „Siostra księżyca” opowiada o niemal zaczarowanej historii miłości, straty i poszukiwania szczęścia. Opowieść zainspirowana jest mitycznymi Plejadami utożsamianymi z Plejadami znajdującymi się w gwiazdozbiorze byka.Uwielbienie fanów Lucinda Riley zdobyła również dzięki napisaniu m.in. „Drzewa Anioła” oraz „Pokoju motyli”.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
nowa
60.01 zł
jak nowa
Pakujemy dzisiaj
- niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania
- książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji
dobry
widoczne ślady używania
Dostępna ilość 1
Uwaga została 1 szt.
Posiadamy 1 szt.
Po śmierci ojca - zagadkowego miliardera nazywanego Pa Salt, który adoptował sześć zupełnie sobie obcych córek z całego globu - Tiggy D'Apliese, ufając swojemu instynktowi, przenosi się na odległe, dzikie tereny Szkocji. Tam, kierując się głosem swojego serca, podejmuje się opieki nad dzikimi kotami w rozległej i odosobnionej posiadłości Kinnaird. Zostaje zatrudniona przez enigmatycznego lekarza Charliego Kinnairda.Decyzja Tiggy niesie za sobą nieodwracalne skutki. W Kinnaird spotyka mieszkającego tam od dawna Cygana, który odkrywa przed nią jej przeszłość. Dowiaduje się od niego nie tylko, że posiada szósty zmysł przekazany przez jej przodków, ale również że dzięki pomocy Cygana trafi do hiszpańskiej Granady i pozna tam słynną tancerkę flamenco La Candelę. W cieniu wspaniałej Alhambry, Tiggy odkrywa swoje powiązania z legendarną społecznością cygańską Sacromonte, która została zmuszona do opuszczenia swoich domów podczas wojny domowej, oraz z "La Candela", największą tancerką flamenco swojego pokolenia. Tiggy podąża więc śladami swojej przeszłości, ale kiedy bierze los w swoje ręce, musi zdecydować, czy zostać z nowo odnalezioną rodziną, czy wrócić do Kinnaird.Od szkockiego Highlands i słonecznej Hiszpanii, po Amerykę Południową i Nowy Jork, „Siostra księżyca” to piąta powieść sagi rodzinnej „Siedem sióstr” autorstwa brytyjskiej autorki Lucindy Riley. „Siostra księżyca” opowiada o niemal zaczarowanej historii miłości, straty i poszukiwania szczęścia. Opowieść zainspirowana jest mitycznymi Plejadami utożsamianymi z Plejadami znajdującymi się w gwiazdozbiorze byka.Uwielbienie fanów Lucinda Riley zdobyła również dzięki napisaniu m.in. „Drzewa Anioła” oraz „Pokoju motyli”.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Dane producenta:
Powiązane serie:
Inne wydania książki: Siostra księżyca. Siedem sióstr
50.78 zł
nowa
-
50.78 zł
nowa
52.00 zł
jak nowa
-
52.00 zł
jak nowa
33.31 zł
dobry
-
33.31 zł
dobry
60.01 zł
jak nowa
-
60.01 zł
jak nowa
69.24 zł
nowa
-
69.24 zł
nowa
50.78 zł
nowa
-
50.78 zł
nowa
Inne książki: Lucinda Riley
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
Sagę „Siedem sióstr” zaczęłam czytać w zeszłym roku po prostu z ciekawości. Wiele o niej słyszałam, czytałam o niej bardzo dobre recenzje, wzbudzała we mnie ekscytację. Zaczęłam więc pierwszą z nich, myśląc, że to tylko na próbę, żeby sprawdzić, czy wszystko, co o niej czytałam, jest prawdą. Obawiałam się przede wszystkim że historia będzie trochę zbyt ckliwa, trochę zbyt romantyczna, ale byłam w błędzie. Mówiąc o „Siedmiu siostrach” nie rozpatrujemy raczej typowego romansu. Mamy tu co prawda wątek miłosny, ale nie znajduje się on na głównym planie. Odkryjemy w tych książkach za to poszukiwanie własnej tożsamości przez każdą z sióstr, a tym samym ich drogę z przebojami do szczęścia.
Aby przybliżyć podstawy wszystkich tych powieści, wszystko zaczyna się od śmierci Pa Salt. Adoptował sześć córek, siódmej jeszcze nie znamy, nie wiemy nawet czy istnieje. Nazwał swoje córki imionami gwiazd tworzących na niebie konstelację siedmiu sióstr. Jeździł po całym świecie, by je adoptować. Kiedy ich przybrany ojciec umiera w bardzo tajemniczy sposób, pozostawia każdej z córek list wyjaśniający ich pochodzenie i współrzędne GPS. Każde z nich wyrusza w poszukiwaniu swoich korzeni i rodziny. Tak więc po prześledzeniu Mai, Ally, Star i Cece, będziemy śledzić piątą z nich - Tiggy. A my, po tym jak byliśmy w Brazylii, Norwegii, Anglii i Australii, zamierzamy wyjechać z nią do Hiszpanii śladami jej znakomitych przodków.
Tiggy jest miłośniczką przyrody i zwierząt, broni ich i sprawia jej przyjemność ich pielęgnowanie. Gdy umiera jej ojciec, naturalnym jest, że znajduje schronienie w szkockich Highlands, gdzie będzie mogła żyć ze swojej pasji, gdyż musi ponownie wprowadzić dzikie koty do pewnej posiadłości i zadbać o inne zwierzęta. Nie będzie to dla niej łatwe, gdyż posiadłość ma problemy finansowe, a ona sama znajduje się wplątana w sprawy rodzinne. Na osiedlu spotyka starego Cygana, Chilly'ego, który uznaje ją za rodzinę. Zaczyna szukać swojego pochodzenia dzięki listowi pozostawionemu przez ojca, a także dzięki opowieści Chilly'ego, który dobrze znał jej prababkę.
I tak cofamy się w czasie do 1912 roku, do Granady w Hiszpanii. Do romskiej rodziny. Swoje życie prowadzą w jaskiniach na wzgórzach nad miastem. Wszystko zaczyna się od narodzin małej dziewczynki, Lucii, którą śledzimy przez całe jej dzieciństwo i dorosłe życie. Lucia jest mała, niezbyt urodziwa, ale ma wrodzony talent do tańca i flamenco, jej stopy same stawiają kolejne kroki w tańcu, a ojciec, gitarzysta, nie powstrzyma się przed wykorzystaniem tego talentu. W wieku 10 lat znalazła się na zawodach tanecznych, zawsze w towarzystwie ojca. Została wyłapana i zdecydowała się na większe koncerty. W 1936 roku opuściła Hiszpanię z powodu wojny i ruszyła zdobywać poklask w innych krajach, nawet do Stanów Zjednoczonych. Zyskała przydomek „La Candela” i cieszyła się dużym powodzeniem. Tiggy wyrusza śladami tej słynnej prababki. Kieruje się do Hiszpanii, by spotkać się z ludźmi z jej rodziny, którzy wciąż tam są, i odkryć, skąd bierze się ten talent do odczuwania rzeczy, do uzdrawiania zwierząt. Ma zamiar lepiej zrozumieć samą siebie i zjawiska wokół niej.
Za „Siostrę księżyca” wzięłam się podczas choróbska, które mnie ostatnio złapało. Bardzo umiliła mi ten przykry czas pełen chusteczek do nosa i lekarstw. Śledzenie Tiggy w jej poszukiwaniach było miodem na moje serce. Okazało się, że mamy wiele punktów wspólnych i potrafiłam ją bardzo dobrze zrozumieć. Ma wokół siebie jakąś magiczną aurę, jest niezwykle ujmująca i bardzo wzruszająca. Tak samo zresztą jak jej babcia, Lucia, którą śledziłam z wielkim zainteresowaniem. Życie dla niej wcale nie jest usłane samymi różami. To, co ponownie pokochałam w powieści Luciny Riley, to część historyczna, która wcale nie jest zmyślona. Choć Lucia istniała naprawdę, to Lucinda Riley zainspirowała się prawdziwą tancerką flamenco, Carmen Amayą, która jest jedną z największych legend tancerek flamenco. Historia opowiedziana słowem, czasem spotęgowana i zniekształcona, w której podobnie jak Lucia, Carmen zakochała się w znanym gitarzyście i miała niemal identyczne niepowodzenia. Nie znałam jej w ogóle, a dowiedziałam się o niej bardzo dużo Dowiedziałam się również wiele o Cyganach, ich sposobie życia w Hiszpanii, o tym jak zostali potraktowani, zwłaszcza w czasie II wojny światowej, z Franco, i nadejściem Hitlera. Z grubsza znałam fakty, ale treść „Siostry księżyca” dała mi możliwość poznania wszystkiego bardziej szczegółowo za co chylę czoła Lucindzie Riley. Kiedy moja lektura potrafi jednocześnie bawić i uczyć, to daje mi to jeszcze większą przyjemność ?
Nadal jestem fanką serii o siedmiu siostrach. Za każdym razem, gdy kończę jakiś tom, obawiam się, że kolejna część nie przypadnie mi już do gustu. Jest wprost przeciwnie, bo z kolejnymi tomami moje zainteresowanie rośnie. Bo wokół śmierci Pa Salt zawsze jest pewne napięcie, a to napięcie rośnie z tomu na tom. Więc oczywiście będę zajadać się tą sagą. Bo pozostaje jeszcze jedno pytanie, w konstelacji gwiazd jest 7 sióstr, a tu, w powieściach, znamy tylko 6 z nich, kto może być siódmą? Nawet siostry się nad tym zastanawiają, co tylko pokazuje tajemnicę, która panuje w powieściach. Czas więc zamówić na skupszopie kolejne części i poznać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania… Kolejna dotyczy Electry, siostry, o której jeszcze niewiele się dowiedzieliśmy, a „Siostrę księżyca” oceniam na piątkę z plusem ?
„Siostra księżyca” była dla mnie jedną z tych części cyklu, które czyta się trochę inaczej niż poprzednie. Nie jako wielką, spektakularną odpowiedź na wszystkie pytania, tylko raczej jako opowieść bardziej miękką, bardziej wrażliwą i momentami bardzo cichą. I właśnie chyba to mnie w niej najbardziej zaskoczyło, bo spodziewałam się czegoś bardziej oczywistego, a dostałam historię, która nie pcha się czytelnikowi pod nos, tylko spokojnie rozkłada się na kilku poziomach. Z jednej strony jest Tiggy, bardzo delikatna, trochę oderwana od codziennego świata, z drugiej cały ten niezwykły klimat szkockiej pustki, zimna, natury i później gorącej Grenady, która kompletnie zmienia ton opowieści.
Tiggy nie była dla mnie od razu najbardziej wyrazistą siostrą. Nawet teraz mam wrażenie, że ona nie ma w sobie tej energii, którą mają inne bohaterki z cyklu. Jest bardziej wyciszona, bardziej skupiona na tym, co niewidzialne, i przez to łatwo ją uznać za postać mniej efektowną. A jednak Lucinda Riley zrobiła z tego atut. Bo Tiggy nie potrzebuje wielkiego fajerwerku, żeby zbudować swoją historię. Wystarczy jej intuicja, duchowość, to dziwne poczucie, że widzi i czuje więcej niż inni, a do tego ten ciągły wewnętrzny niepokój, czy to jest dar, czy raczej coś, co komplikuje jej życie. I chyba właśnie przez to była mi bliższa, niż się na początku wydawało.
Bardzo dobrze działa tu szkocka część książki. Ta dzika, zimowa posiadłość, surowy krajobraz, zwierzęta, cisza, przestrzeń. Czułam to prawie fizycznie. Dla mnie te fragmenty miały w sobie najwięcej uroku, bo były takie spokojne, ale nie nudne. Raczej niosły coś pod powierzchnią, jakby zaraz miało się wydarzyć coś ważnego. I rzeczywiście, kiedy historia przenosi się do Hiszpanii, wszystko zaczyna nabierać innego ciężaru. Granada, Alhambra, Sacromonte, flamenco, to już nie jest tylko ładne tło, ale cały osobny świat, który ma własny rytm, własną pamięć i własne rany. Właśnie ta warstwa historyczna spodobała mi się chyba najbardziej. Historia La Candeli, romskich tradycji, społeczności żyjącej w cieniu wielkiej historii, a jednocześnie bardzo mocno osadzonej we własnej kulturze, zrobiła na mnie duże wrażenie. Lubię, kiedy książka nie traktuje tła po macoszemu. Tutaj czuć, że to wszystko ma znaczenie. Kultura romska, dawne wierzenia, zwyczaje, życie w zgodzie i w konflikcie z otoczeniem, to nie jest wrzucone tylko po to, żeby brzmiało egzotycznie. To naprawdę pracuje na tę opowieść. No i jeszcze ten ekologiczny wątek. Nie zawsze lubię, kiedy książki wprowadzają takie tematy, bo czasem robi się z tego kazanie zamiast fabuły, ale tutaj było to zaskakująco naturalne. Ochrona środowiska, równowaga ekosystemu, stosunek do natury, polowań, diety, to wszystko pasowało do Tiggy, bo ona sama jest przecież postacią mocno z naturą związaną. Nie miałam wrażenia, że ktoś dokleja tu moralitet. Bardziej, że to wynika z charakteru bohaterki i z jej sposobu patrzenia na świat. I to działało dużo lepiej niż się spodziewałam.
Nie wszystko jednak było idealne i chyba dobrze o tym powiedzieć, bo to nie jest książka bez wad. Miejscami czułam, że historia trochę za bardzo płynie w swoim własnym rytmie i nie zawsze daje mi ten mocniejszy impuls, którego jednak oczekuję od tak grubego tomu. Są fragmenty bardzo piękne, ale też takie, w których akcja zwalnia dość mocno. Jeśli ktoś lubi bardziej dynamiczne książki, może mieć momentami poczucie, że to wszystko trochę się rozlewa. Ja miałam kilka takich chwil, kiedy myślałam, że przydałoby się więcej napięcia, trochę mniej unoszenia się nad emocjami.
Ale z drugiej strony właśnie ten klimat robi tu robotę. Lucinda Riley ma ten swój sposób opowiadania, bardzo plastyczny, bardzo miękki, taki, w którym łatwo się zanurzyć. Nie czyta się tego jak suchej fabuły, tylko raczej jak opowieści, w której obrazy, miejsca i emocje mieszają się ze sobą w jedną całość. Czasem nawet trochę szkoda, że tak szybko przewraca się kolejne strony, bo ten świat jest po prostu przyjemny do przebywania. I to mówię mimo zastrzeżeń, bo jednak przy całej mojej sympatii do tej książki nie nazwałabym jej najmocniejszą częścią serii.
Dla mnie „Siostra księżyca” to bardzo ładnie napisana, nastrojowa i pełna klimatu część cyklu, ale nie taka, która porywa od pierwszej do ostatniej strony bez chwili oddechu. To bardziej książka do smakowania, do wchodzenia w nią powoli, do pozwalania, żeby obrazy, miejsca i emocje robiły swoje. I jeśli ktoś lubi właśnie taki sposób czytania, to ta historia naprawdę może go mocno chwycić. Ja wyszłam z niej z poczuciem, że była piękna, trochę nierówna, ale zdecydowanie warta poznania.
Po prostu wiedziałam, że ten tom mnie kupi. Hiszpania w tle i ja już jestem na tak, nawet zanim cokolwiek się zacznie dziać. I serio, to było dokładnie to, czego się spodziewałam, czyli magia, klimat, emocje i taki rodzaj czytania, przy którym człowiek niby tylko przewraca strony, a tak naprawdę już dawno wsiąkł w całą historię. „Siostra księżyca” miała w sobie ten hiszpański czar, który uwielbiam, i choć nie wszystko było idealne, to i tak bawiłam się przy niej świetnie.
Tiggy nie przebiła mi może CeCe, bo tamten tom miał dla mnie jakiś szczególny błysk, ale tu i tak było naprawdę dobrze. Po prostu inne emocje, inny klimat, inna energia. Tiggy jest bardziej miękka, bardziej wyciszona, trochę jakby żyła na granicy dwóch światów. Ten jej kontakt z naturą, z intuicją, z czymś dziwnym i trudnym do nazwania, bardzo mi pasował do całej tej historii. A kiedy akcja przenosi się do Hiszpanii, to już w ogóle zaczyna się robić pięknie. Granada, Alhambra, flamenco, te wszystkie słowa, które brzmią jak muzyka, i ja od razu jestem kupiona. Mam tylko jedno małe, a może nawet całkiem spore uczucie, że ta książka momentami wymyka się z klasycznego realizmu i aż ociera o fantastykę. I wiecie co? Wcale mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, podobało mi się to dziwne wrażenie, że wszystko jest lekko podkręcone, trochę bardziej mistyczne, trochę jak sen, który zaraz się skończy, ale jeszcze przez chwilę trzyma człowieka przy sobie. To było inne, takie bardziej z pogranicza świata rzeczywistego i czegoś, co trudno wyjaśnić. I może właśnie dlatego tak dobrze to działało. Lucía, czyli cały ten wątek hiszpański, był dla mnie zdecydowanie za krótki. Serio, za szybko mi to przeleciało. Ledwo zdążyłam się nacieszyć tym światem, a już byłam gdzie indziej. Tak samo zresztą z romansem z Meñiquem. No jak to tak? Ja tu chcę więcej, a tu nagle koniec, jakby ktoś mi zabrał najlepszy kawałek ciasta sprzed nosa. To było jedyne naprawdę frustrujące uczucie podczas czytania, bo historia miała taki potencjał, że aż prosiła się o dłuższe rozwinięcie. No ale Lucinda Riley lubi trzymać czytelnika trochę na głodzie, więc trudno. Bardzo polubiłam Marię, dużo bardziej niż samą Lucíę, i to też mnie zaskoczyło. Maria była dla mnie cieplejsza, bardziej przystępna, taka po prostu sympatyczna. Lucía miała w sobie więcej tajemnicy i chyba dlatego trudniej było mi się do niej od razu przekonać. Ale ogólnie postacie w tej części znowu były fajnie prowadzone, szczególnie jeśli lubi się takie wielowarstwowe historie, gdzie każdy coś ukrywa, każdy coś nosi w sobie i każdy ma swoją wersję prawdy. A wymawianie tych wszystkich hiszpańskich słów i imion? Totalna zabawa. Naprawdę miałam z tego radochę, bo uwielbiam hiszpański i nawet jeśli czasem trzeba się było chwilę zastanowić, jak coś przeczytać, to właśnie to dodawało książce uroku. Mam nawet taką ambicję, żeby kiedyś przeczytać tę historię komuś na głos, choć pewnie wcześniej połamię sobie język na połowie nazwisk. Ale trudno, dla takiego klimatu warto. No i oczywiście Pa Salt. Tu już coraz bardziej czuć, że wszystko wokół niego się zagęszcza. Tajemnica nie znika, tylko robi się coraz bardziej ciasna, coraz trudniej od niej uciec. I dokładnie to mnie trzyma przy tej serii najbardziej. Nie tylko siostry, nie tylko ich własne historie, ale właśnie on. Z każdą częścią mam coraz większe wrażenie, że to nie jest zwykły ojciec-łamigłówka, tylko ktoś, kto od początku był centrum całej układanki. I ja naprawdę nie mogę się doczekać, aż w końcu wszystko się wyjaśni, bo ta tajemnica już od dawna siedzi mi w głowie.
Podsumowując, „Siostra księżyca” była dla mnie bardzo przyjemna, piękna, trochę zbyt krótka w niektórych miejscach i absolutnie klimatyczna. Nie kocham jej tak bardzo jak najlepszego dla mnie tomu, ale i tak miałam z niej mnóstwo frajdy. A to chyba najważniejsze. Chcę dalej, chcę więcej i chcę wreszcie poznać wszystkie odpowiedzi.
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Odbiór w punkcie (7)
InPost Paczkomat 24/7
14,99 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
11,99 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
15,99 zł
ORLEN Paczka
12,99 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12,99 zł
Pocztex Automaty i Punkty Odbioru
9,99 zł
Automat Skupszop (Dębica, Rzeszów)
2,99 zł
Dostawa na adres (7)
GLS U Ciebie - Kurier
14,99 zł
Kurier DPD
14,99 zł
Kurier InPost
14,99 zł
Pocztex Kurier
13,99 zł
Kurier DHL
15,99 zł
Kurier GLS - kraje UE
69,00 zł
Kurier GLS pobranie
23,99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew