Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Fortece nad kanałem. BLITZ WEEK. Tom 4
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Pożar przeciwlotniczy i bombardowanie ustąpiły miejsca zaskakującemu spektaklowi w przestworzach. Samotny myśliwiec, wyróżniający się żółtym nosem, nadlatywał prosto z „godziny 12”, prezentując zdumiewające umiejętności pilotażu. Możliwe, że za sterami siedział jeden z legendarnych pilotów: Kommodore „Pips” Priller, „Wutz” Galland, Karl Borris, bądź inny wybitny as. Jego manewry, podobne do ósemek i korkociągów, wywarły ogromne wrażenie na obserwujących go lotnikach z 40. dywizjonu. Chociaż zazwyczaj niemieckie myśliwce dokonywały bezlitosnych ataków, ten dzień bardziej przypominał pełen napięcia taniec z niepewnym zakończeniem. Młody bombardier Jim Miller, dla którego była to pierwsza misja po zakończeniu szkolenia, patrzył na te wydarzenia z fascynacją. Ja z kolei skupiłem się na innych samolotach, które krążyły po lewej, przygotowując się do dalszych działań. Po solowym występie pilota wszyscy w załodze przewidywaliśmy ciąg dalszy: przeciwnik wyrównał lot, a jego skrzydłowy, tuż za nim, rozpoczął natarcie, migocząc światłami jak świąteczna choinka. Huk pocisków i widowiskowy obraz smug w powietrzu stworzyły scenerię niczym z filmu, ale nie odstraszyły nadciągających pilotów. W interkomie nie zabrakło ostrzeżeń: „Myśliwce na 12-tej, na naszym poziomie!” Jim odpowiadał automatycznie: „Roger!”. Ja, ograniczony w działaniach przez brak uzbrojenia, mogłem jedynie bezczynnie obserwować przez pleksiglasowy dziób samolotu, podczas gdy przestrzeń wypełniała się smugami pocisków. Nasz pilot, Joe Chely, wykrzykiwał z rosnącym napięciem: „Zdejmij tego sukinsyna, Miller!”. Kiedy sytuacja stała się naprawdę dramatyczna, zsunąłem się za podłogą, dodając: „Rozwal go, Jim!”. Niestety, nawet przy zacieśnionym dystansie z dwoma Fw 190, Walter Miller nie oddał ani jednego strzału.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Pożar przeciwlotniczy i bombardowanie ustąpiły miejsca zaskakującemu spektaklowi w przestworzach. Samotny myśliwiec, wyróżniający się żółtym nosem, nadlatywał prosto z „godziny 12”, prezentując zdumiewające umiejętności pilotażu. Możliwe, że za sterami siedział jeden z legendarnych pilotów: Kommodore „Pips” Priller, „Wutz” Galland, Karl Borris, bądź inny wybitny as. Jego manewry, podobne do ósemek i korkociągów, wywarły ogromne wrażenie na obserwujących go lotnikach z 40. dywizjonu. Chociaż zazwyczaj niemieckie myśliwce dokonywały bezlitosnych ataków, ten dzień bardziej przypominał pełen napięcia taniec z niepewnym zakończeniem. Młody bombardier Jim Miller, dla którego była to pierwsza misja po zakończeniu szkolenia, patrzył na te wydarzenia z fascynacją. Ja z kolei skupiłem się na innych samolotach, które krążyły po lewej, przygotowując się do dalszych działań. Po solowym występie pilota wszyscy w załodze przewidywaliśmy ciąg dalszy: przeciwnik wyrównał lot, a jego skrzydłowy, tuż za nim, rozpoczął natarcie, migocząc światłami jak świąteczna choinka. Huk pocisków i widowiskowy obraz smug w powietrzu stworzyły scenerię niczym z filmu, ale nie odstraszyły nadciągających pilotów. W interkomie nie zabrakło ostrzeżeń: „Myśliwce na 12-tej, na naszym poziomie!” Jim odpowiadał automatycznie: „Roger!”. Ja, ograniczony w działaniach przez brak uzbrojenia, mogłem jedynie bezczynnie obserwować przez pleksiglasowy dziób samolotu, podczas gdy przestrzeń wypełniała się smugami pocisków. Nasz pilot, Joe Chely, wykrzykiwał z rosnącym napięciem: „Zdejmij tego sukinsyna, Miller!”. Kiedy sytuacja stała się naprawdę dramatyczna, zsunąłem się za podłogą, dodając: „Rozwal go, Jim!”. Niestety, nawet przy zacieśnionym dystansie z dwoma Fw 190, Walter Miller nie oddał ani jednego strzału.
