Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Atlas. Historia Pa Salta. Wydanie kolekcjonerskie
Autorzy:
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Ostatnia część niezwykłej serii, która podbiła serca milionów czytelników, oferuje wgląd w historię tajemniczego ojca siedmiu sióstr. Dotąd jego przeszłość pozostawała niejasna, owiana tajemnicą.Książka "Atlas. Historia Pa Salta" stanowi zakończenie popularnej serii "Siedem Sióstr", dostępna teraz w eleganckim wydaniu kolekcjonerskim. W 1928 roku w Paryżu, zagubiony chłopiec przypadkowo trafia do gościnnej rodziny. Jego niezwykła wrażliwość i talenty szybko zaskarbiają mu sympatię nowych opiekunów, a nowe środowisko sprzyja jego rozwojowi. Życiowa szansa, którą otrzymał, wydaje się być spełnieniem najśmielszych marzeń. Przeszłość chłopca pozostaje jednak zagadką, której szczegóły wolałby zatrzymać dla siebie.80 lat później, na pokładzie rodzinnego statku przemierzającego Morze Egejskie, siedem sióstr przygotowuje się do pożegnania swojego ojca. Odkrywają, że człowiek, którego kochały, skrywał liczne sekrety. Pa Salt pozostawił jednak trop, który ma im pomóc rozwikłać rzeczywistą historię swojej rodziny. Mimo że prawda o ojcu może okazać się szokująca, siostry otrzymują możliwość rozwikłania tajemnic ich wspólnej przeszłości.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Ostatnia część niezwykłej serii, która podbiła serca milionów czytelników, oferuje wgląd w historię tajemniczego ojca siedmiu sióstr. Dotąd jego przeszłość pozostawała niejasna, owiana tajemnicą.Książka "Atlas. Historia Pa Salta" stanowi zakończenie popularnej serii "Siedem Sióstr", dostępna teraz w eleganckim wydaniu kolekcjonerskim. W 1928 roku w Paryżu, zagubiony chłopiec przypadkowo trafia do gościnnej rodziny. Jego niezwykła wrażliwość i talenty szybko zaskarbiają mu sympatię nowych opiekunów, a nowe środowisko sprzyja jego rozwojowi. Życiowa szansa, którą otrzymał, wydaje się być spełnieniem najśmielszych marzeń. Przeszłość chłopca pozostaje jednak zagadką, której szczegóły wolałby zatrzymać dla siebie.80 lat później, na pokładzie rodzinnego statku przemierzającego Morze Egejskie, siedem sióstr przygotowuje się do pożegnania swojego ojca. Odkrywają, że człowiek, którego kochały, skrywał liczne sekrety. Pa Salt pozostawił jednak trop, który ma im pomóc rozwikłać rzeczywistą historię swojej rodziny. Mimo że prawda o ojcu może okazać się szokująca, siostry otrzymują możliwość rozwikłania tajemnic ich wspólnej przeszłości.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Dane producenta:
Inne wydania książki: Atlas. Historia Pa Salta
41.64 zł
nowa
-
41.64 zł
nowa
55.40 zł
nowa
-
55.40 zł
nowa
75.03 zł
nowa
-
75.03 zł
nowa
75.03 zł
nowa
-
75.03 zł
nowa
50.78 zł
nowa
-
50.78 zł
nowa
Inne książki tych autorów
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
„Atlas. Historia Pa Salta” to taki finał, po którym człowiek przez chwilę po prostu siedzi i nie bardzo wie, co z tym wszystkim zrobić. Ja skończyłam całą sagę i serio, dawno nie miałam takich ciar jak przy tej książce. Nie dlatego, że wszystko jest tu podane na tacy, wręcz przeciwnie. Bardziej dlatego, że nagle wszystko zaczyna się składać w całość, ale w taki sposób, że emocje i tak robią swoje. I to mocno.
Przez osiem tomów Pa Salt był dla mnie kimś pomiędzy ojcem, zagadką i cieniem stojącym trochę z boku całej tej historii. Właśnie dlatego ten ostatni tom tak działa. Nagle dostajemy człowieka, a nie tylko legendę. Dostajemy jego wybory, błędy, tę dziwną mieszaninę czułości i dystansu, siły i kruchości. I to nie jest proste, wygodne czy idealnie poukładane. Dobrze, bo nie miałoby prawa być. Życie tej postaci, rozciągnięte na różne kraje, różne epoki i różne dramaty, jest pełne napięcia, ale też czegoś bardzo ludzkiego, takiego cichego, prawie bolesnego.
Właśnie to chyba najbardziej mnie uderzyło. Nie tyle wielka tajemnica, bo wiadomo, ona zawsze była osią całego cyklu, tylko ten ludzki wymiar wszystkiego. Pa Salt przestaje być mitem. Zaczyna być człowiekiem z krwi i kości, z całą swoją przeszłością, decyzjami, stratami i próbami ratowania tego, co jeszcze da się uratować. I nagle to już nie jest tylko saga o siedmiu siostrach. To jest opowieść o kimś, kto całe życie próbował utrzymać coś razem, choć sam był poskładany z pęknięć.
Podobało mi się też to, że autorzy nie poszli w prosty, oczywisty finał. Tu nie ma jednego wielkiego efektu „aha” i koniec. Jest raczej stopniowe odsłanianie warstw, dużo emocji, dużo powrotów do wcześniejszych wydarzeń, dużo powiązań, które trzeba sobie w głowie poukładać. Dla mnie to było bardzo satysfakcjonujące, bo po takim cyklu właśnie czegoś takiego oczekuję. Nie zamknięcia na siłę, tylko domknięcia, które pozwala jeszcze przez chwilę myśleć o bohaterach.
I tak, zdarzało mi się czytać tę książkę z takim ściskiem w gardle. Szczególnie wtedy, kiedy różne wątki zaczynały nagle brzmieć inaczej niż wcześniej. Te historie sióstr, które przez cały cykl wydawały się osobnymi opowieściami, tutaj dostają dodatkowy sens. Widać, że Pa Salt nie był tylko obserwatorem. On był w to wszystko wciągnięty bardziej, niż można było podejrzewać. I to mi się bardzo podobało, bo nadało całej sadze jeszcze większą głębię.
Nie wszystko czytało mi się lekko, bo to jednak książka gęsta, pełna zdarzeń, wspomnień, przeskoków i emocjonalnych napięć. Momentami miałam wrażenie, że trzeba naprawdę być skupionym, żeby niczego nie zgubić. Ale w sumie to akurat nie wada, tylko cecha tego finału. On nie jest po to, żeby się go „połykało” bez namysłu. To raczej książka do przeżycia.
Czasem miałam też poczucie, że ten tom jest bardziej refleksyjny niż poprzednie. Mniej w nim takiego czystego pędu fabularnego, a więcej patrzenia wstecz, składania rzeczy rozproszonych w jedną całość i mierzenia się z tym, że nawet wielkie tajemnice nie dają wszystkich odpowiedzi. I chyba właśnie dzięki temu „Atlas” tak dobrze zamyka serię. Bo nie udaje, że wszystko da się wyjaśnić jednym ruchem.
Bardzo wzruszyło mnie też to, że ta książka ma w sobie coś pogodnego mimo całego ciężaru. Może nie brzmi to jak najbardziej oczywiste określenie, ale naprawdę tak to czułam. Jest w niej smutek, ale nie taki pusty i przygniatający. Bardziej taki, który pozwala dojść do etapu pogodzenia się z czymś. Z przeszłością, z losem, z tym, że nie wszystko można naprawić, ale można jeszcze coś po sobie zostawić. I to jest piękne.
Jeśli miałabym oceniać ten tom jako zakończenie całego cyklu, to dla mnie zadziałał bardzo mocno. Dał mi odpowiedzi, na które czekałam, ale też zostawił miejsce na własne myśli. I właśnie za to go cenię najbardziej. Nie zamknął tej historii z hukiem. On ją domknął cicho, dojrzale i bardzo poruszająco. To książka, po której zostaje się na chwilę w ciszy, bo po prostu trzeba to wszystko w sobie poukładać.
Przeczytałam z ciekawości i chyba właśnie to jest najlepsze podsumowanie moich odczuć wobec tej książki. Nie zachwyciła mnie tak, jak cała seria „Siedem sióstr”, a już na pewno nie dała mi tego efektu, na który po cichu liczyłam. Czytało się ją przyjemnie, spokojnie, bez większego wysiłku, ale to było raczej płynięcie po gładkiej wodzie niż prawdziwa literacka burza. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że po takim cyklu człowiek jednak czeka na coś mocniejszego, bardziej zaskakującego, bardziej emocjonującego. Pa Salt został pokazany trochę jak postać z bajki. Taki chłopiec, któremu od początku wmawiano, że gwiazdy mają nad nim opiekę, że coś większego prowadzi go przez życie, że wszystko w końcu ułoży się tak, jak powinno. I może właśnie to mnie w tej historii najmocniej odsunęło. Nie czułam tu takiej surowości, niepokoju ani napięcia, które potrafią naprawdę wciągnąć. Zamiast tego dostałam opowieść dość uporządkowaną, momentami wręcz zbyt wygodną, jakby los wyjątkowo często dawał bohaterowi kolejne szanse i życzliwych ludzi pod ręką. Jasne, to się czytało lekko mimo ogromnej objętości. Nie męczyłam się, nie odkładałam książki zniechęcona, bo sama narracja jest płynna i dobrze prowadzona. Tylko że właśnie przy takiej książce oczekiwałam więcej. Więcej napięcia. Więcej emocjonalnego uderzenia. Więcej czegoś, co sprawi, że człowiek przestaje zwracać uwagę na grubość tomu, a zaczyna czytać zachłannie. Tutaj tego nie miałam. Bardziej czekałam na sam koniec niż na kolejne rozdziały, bo to finał historii Pa Salta był dla mnie prawdziwie istotny. Chciałam wreszcie wiedzieć, jak to się stało, że ten człowiek adoptował siedem córek i zbudował z tego całe swoje życie. I właśnie przez to mam do tej książki stosunek dość chłodny. Nie jest zła, absolutnie nie. Po prostu nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam po tak ważnym tomie całej serii. Były momenty interesujące, były fragmenty, które czytało się z przyjemnością, ale efektu wow po prostu nie było. A przy zakończeniu tak dużego cyklu człowiek jednak liczy na coś, co zostanie w głowie mocniej. Tu tego zabrakło. Mam też wrażenie, że sama historia Pa Salta została opowiedziana trochę zbyt gładko, zbyt baśniowo. Wszystko jest w niej jakby bezpieczne, nawet jeśli bohater ucieka, chowa się i co jakiś czas musi zaczynać od nowa. Gwiazdy zawsze jakoś pomagają, dobrzy ludzie się pojawiają, kolejne drzwi się otwierają. To ma swój urok, ale dla mnie nie było w tym dość prawdziwego ciężaru. Bardziej bajka niż opowieść, która naprawdę boli albo zaskakuje.
To dlatego nie zostałam fanką tej części, choć całej serii nadal odmawiać uroku nie zamierzam. „Atlas” spełnił swoją funkcję, domknął historię, dał mi odpowiedzi, na które czekałam, ale sam w sobie nie zachwycił mnie tak, żebym miała ochotę do niego wracać. Ot, porządna, spokojna lektura. Czyta się dobrze, ale na tym właściwie u mnie się kończy.
„Atlas. Historia Pa Salta” ma w sobie coś z wielkiego domknięcia, na które czeka się latami i trochę nie chce się, żeby w ogóle nadchodziło. Dla mnie to była przede wszystkim książka o powrocie do źródła całej tej opowieści. Nagle wszystko, co przez siedem tomów było tylko cieniem, podpowiedzią, urywkiem albo tajemnicą, dostaje własny głos. I to robi ogromne wrażenie.
Najbardziej lubię w tej książce to, że nie traktuje Pa Salta jak symbolu czy zagadki do odhaczenia, tylko jak człowieka z bardzo długą, bardzo poranioną i bardzo poruszającą historią. To nie jest suchy finał serii, tylko opowieść, która otwiera się szeroko, od Paryża w 1928 roku po późniejsze lata, kiedy wszystko zaczyna się składać w coś większego. Czuć tu skalę. Czuć podróż. Czuć, że to naprawdę jest ostatni rozdział większego świata.
Podobało mi się też to, jak mocno ta książka wraca do motywu rodziny, ale nie tej idealnej, tylko takiej, która powstaje z bólu, przypadku, wyborów i tęsknoty. Pa Salt nie jest tu kimś odległym. On nagle staje się centrum emocjonalnym całej serii. I to właśnie zrobiło na mnie największe wrażenie, bo po tylu tomach człowiek zaczyna patrzeć na wszystkie poprzednie wydarzenia zupełnie inaczej. To trochę tak, jakby nagle ktoś odsunął zasłonę i pokazał, jak wiele rzeczy było ustawionych od dawna.
Miałem też poczucie, że ta książka jest bardzo „serialowa” w dobrym sensie. Kolejne fragmenty historii płyną jeden po drugim i cały czas chce się wiedzieć więcej. Są tu Paryż, Europa, wojna, miłość, strach, ucieczka, pamięć, sekretne powiązania. Wszystko to tworzy klimat dużej, emocjonalnej opowieści, która ma rozmach, ale nie traci serca. I to jest chyba największa siła tego tomu.
Bardzo dobrze czytało mi się też wątek z córkami Pa Salta. To nie jest tylko domykanie ich losów, ale też moment, w którym cała seria nabiera pełnego sensu. Po latach pytań dostajemy odpowiedź, ale nie w sposób suchy czy urzędowy. Raczej jako emocjonalne domknięcie, które pozwala spojrzeć na cały cykl jeszcze raz, z nową perspektywą. Dla kogoś, kto śledził serię od początku, to naprawdę mocne przeżycie.
I chyba właśnie dlatego tak dobrze wspominam „Atlas”. To nie jest po prostu kolejna część. To finał, który zbiera wszystko w jedno miejsce. Ma w sobie wzruszenie, ma napięcie, ma ten charakterystyczny lucindowy klimat, który czytelnicy tej serii znają i lubią. A do tego dochodzi poczucie, że wreszcie poznajemy człowieka, który przez cały czas był gdzieś obok, a właściwie trzymał wszystko razem.
Dla mnie to była bardzo satysfakcjonująca lektura. Taka, po której przez chwilę siedzi się jeszcze w ciszy, bo trudno od razu wrócić do zwykłego świata. I chyba właśnie tak powinien działać finał takiej serii.
Po latach czytania całej serii „Siedem Sióstr” miałem przy „Atlasie” dziwne uczucie, że właśnie zamykam nie tylko jedną książkę, ale cały kawał czytelniczego życia. To nie jest po prostu ostatni tom. To jest takie domknięcie, po którym człowiek siedzi chwilę spokojnie i myśli, że trochę szkoda, że już nie będzie kolejnej sióstrzanej historii do czekania.
Tutaj wreszcie wszystko wraca do punktu, od którego to się właściwie zaczęło. Pa Salt przestaje być tylko cieniem, tajemnicą, nazwą powtarzaną w kolejnych częściach. Nagle dostaje twarz, przeszłość, emocje i całą masę życia, którego wcześniej tylko się domyślaliśmy. I właśnie to działało na mnie najlepiej. Bo jeśli ktoś czytał całą serię od początku, to wie, że Pa Salt był przez lata czymś w rodzaju centrum grawitacyjnego całej opowieści. Wszystko do niego prowadziło, choć nikt nie mówił tego wprost. Bardzo poruszył sam pomysł, że historia Atlasa zaczyna się tak wcześnie, jeszcze w Paryżu, i od razu czuć, że to będzie coś więcej niż zwykła biografia czy rodzinny wątek poboczny. Chłopak, który trafia do obcych ludzi, dostaje szansę na życie, a potem musi zbudować siebie właściwie od zera, od początku miał w sobie coś bardzo filmowego. Tylko tu to nie jest filmowa historia dla efektu. Tu naprawdę czuć samotność, przywiązanie, wdzięczność, ale też nieustanny cień przeszłości, który nie daje spokoju. Zresztą cała ta książka uderzała mnie właśnie tym, że przypominała bardziej powrót do starych miejsc niż odkrywanie nowych. Czytając ją, miałem wrażenie, że domyka się nie tylko los jednej postaci, ale też całego świata, który przez lata towarzyszył mi jako czytelnikowi. To dziwne, ale przy takich sagach człowiek zaczyna się emocjonalnie przywiązywać do rytmu opowieści, do sposobu prowadzenia historii, do samych przerw między kolejnymi tomami. I kiedy nagle wszystko się kończy, zostaje taki pusty moment. Trochę smutny, ale dobry. Jak po pożegnaniu z kimś, kogo się długo znało.
Podobało mi się też to, że „Atlas” nie traktuje czytelnika jak kogoś, kto ma dostać tylko odpowiedź na pytanie „kim był Pa Salt?”. On daje coś więcej. Daje poczucie, że cały cykl był od początku większą układanką, a ten ostatni tom nie jest tylko dopisaniem końca, ale faktycznym spięciem wszystkich wcześniejszych emocji. I to właśnie sprawia, że dobrze się to czytało nie jako osobną książkę, tylko jako finał czegoś dużego. Nie będę udawał, że czytałem to obojętnie. Nie da się. Jeśli ktoś siedział w „Siedmiu Sióstrach” od pierwszego tomu, to przy „Atlasie” po prostu wchodzi w tryb sentymentalny. Ja też tak miałem. Było trochę wzruszenia, trochę ulgi, trochę tej dziwnej szkody, że to już naprawdę koniec. Bo jakkolwiek to brzmi, człowiek się przyzwyczaja do tych bohaterek, do tej atmosfery, do całej tej opowieści o poszukiwaniu korzeni. A tutaj nagle wszystko się domyka.
Historia Pa Salta nadała całej serii jeszcze większy sens. Jakby po latach ktoś wreszcie zapalił główne światło w pokoju, w którym wcześniej widzieliśmy tylko pojedyncze lampki. I wtedy wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Nie tylko sam Pa Salt, ale też córki, ich wybory, ich domy, ich poszukiwania. To jest dla mnie największa siła tego tomu. Szkoda mi, że to już koniec. Naprawdę. Bo czytanie całej serii było dla mnie trochę jak długie towarzyszenie komuś w życiu. Z każdą kolejną częścią wchodziłem głębiej, bardziej się przywiązywałem i coraz mniej chciałem, żeby to się kończyło. „Atlas” zrobił finał godny takiej drogi. Ale mimo wszystko, kiedy zamknąłem ostatnią stronę, przyszła ta myśl, której nie da się jakoś ładnie obejść: chciałoby się jeszcze chwilę zostać w tym świecie.
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Odbiór w punkcie (7)
InPost Paczkomat 24/7
14,99 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
11,99 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
15,99 zł
ORLEN Paczka
12,99 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12,99 zł
Pocztex Automaty i Punkty Odbioru
9,99 zł
Automat Skupszop (Dębica, Rzeszów)
2,99 zł
Dostawa na adres (7)
GLS U Ciebie - Kurier
14,99 zł
Kurier DPD
14,99 zł
Kurier InPost
14,99 zł
Pocztex Kurier
13,99 zł
Kurier DHL
15,99 zł
Kurier GLS - kraje UE
69,00 zł
Kurier GLS pobranie
23,99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew