Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Prawda o ślubach cywilnych
DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Czy ślub może być dla jednych sprawą urzędu, a dla drugich czymś, czego urząd nie jest w stanie zastąpić? Dziś łatwo uznać to pytanie za dawno rozstrzygnięte. Karol Hubert Rostworowski pisał jednak wtedy, gdy odpowiedź budziła ostry spór. Jego „Prawda o ślubach cywilnych” ukazała się po raz pierwszy w 1929 roku jako czternastostronicowa broszura publicystyczna. Niewielka objętość jest tu zaletą: autor nie przygotował podręcznika, lecz wszedł w sam środek debaty i od razu zabrał głos. Rostworowski nie ukrywa, po której stoi stronie. Sprzeciwia się myśleniu o małżeństwie sakramentalnym tak, jakby było tylko jedną z ceremonii, którą można wymienić na inną bez zmiany jej znaczenia. Szczególnie drażni go zarzut, że Kościół usiłuje siłą zatrzymać wiernych przy ołtarzu. Odpowiada ostro i obrazowo: „Kościół nikogo nie ciągnie gwałtem do ołtarza”. Jeśli przy czymś się upiera, to przy prawie do głoszenia własnych zasad tym, którzy chcą do niego należeć. W tej krótkiej polemice mieści się większe pytanie o granice władzy państwa i Kościoła. Co dzieje się, kiedy tę samą więź dwojga ludzi każda z tych instytucji rozumie inaczej? Czy spór dotyczy jedynie sposobu zawarcia związku, czy także wierności, trwałości i odpowiedzialności, które za nim stoją? Rostworowski nie odpowiada chłodnym językiem prawnika. Pisze jak publicysta przekonany, że sprawa ma znaczenie dla życia rodzin, a nie tylko dla treści urzędowych przepisów.To lektura dla tych, którzy lubią sięgać do źródeł dawnych sporów i samodzielnie sprawdzać, jak argumentowano, zanim dzisiejsze rozwiązania stały się codziennością. Warto otworzyć ją również wtedy, gdy z autorem się nie zgadzamy. Jego stanowisko jest wyraźne, retoryka ostra, a tekst nie próbuje udawać bezstronnej historii ślubów cywilnych. Właśnie dzięki temu można zobaczyć, czego bronił i dlaczego nie chciał mówić o małżeństwie wyłącznie językiem państwa.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
10,08 zł
nowa
Pakujemy 30.10
- nowa książka
jak nowa
dobry
widoczne ślady używania
Dostępna ilość 5
Uwaga została 1 szt.
Posiadamy 5 szt.
Czy ślub może być dla jednych sprawą urzędu, a dla drugich czymś, czego urząd nie jest w stanie zastąpić? Dziś łatwo uznać to pytanie za dawno rozstrzygnięte. Karol Hubert Rostworowski pisał jednak wtedy, gdy odpowiedź budziła ostry spór. Jego „Prawda o ślubach cywilnych” ukazała się po raz pierwszy w 1929 roku jako czternastostronicowa broszura publicystyczna. Niewielka objętość jest tu zaletą: autor nie przygotował podręcznika, lecz wszedł w sam środek debaty i od razu zabrał głos. Rostworowski nie ukrywa, po której stoi stronie. Sprzeciwia się myśleniu o małżeństwie sakramentalnym tak, jakby było tylko jedną z ceremonii, którą można wymienić na inną bez zmiany jej znaczenia. Szczególnie drażni go zarzut, że Kościół usiłuje siłą zatrzymać wiernych przy ołtarzu. Odpowiada ostro i obrazowo: „Kościół nikogo nie ciągnie gwałtem do ołtarza”. Jeśli przy czymś się upiera, to przy prawie do głoszenia własnych zasad tym, którzy chcą do niego należeć. W tej krótkiej polemice mieści się większe pytanie o granice władzy państwa i Kościoła. Co dzieje się, kiedy tę samą więź dwojga ludzi każda z tych instytucji rozumie inaczej? Czy spór dotyczy jedynie sposobu zawarcia związku, czy także wierności, trwałości i odpowiedzialności, które za nim stoją? Rostworowski nie odpowiada chłodnym językiem prawnika. Pisze jak publicysta przekonany, że sprawa ma znaczenie dla życia rodzin, a nie tylko dla treści urzędowych przepisów.To lektura dla tych, którzy lubią sięgać do źródeł dawnych sporów i samodzielnie sprawdzać, jak argumentowano, zanim dzisiejsze rozwiązania stały się codziennością. Warto otworzyć ją również wtedy, gdy z autorem się nie zgadzamy. Jego stanowisko jest wyraźne, retoryka ostra, a tekst nie próbuje udawać bezstronnej historii ślubów cywilnych. Właśnie dzięki temu można zobaczyć, czego bronił i dlaczego nie chciał mówić o małżeństwie wyłącznie językiem państwa.
