Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Mao Zedong, założyciel Chińskiej Republiki Ludowej, określany jest w swojej ojczyźnie mianem „czerwonego cesarza”. W trzeciej dekadzie XXI wieku Xi Jinping skupił w swoich rękach pełnię władzy, piastując stanowiska sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin, przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej oraz Centralnej Komisji Wojskowej. Xi Jinping niepodzielnie rządzi najludniejszym krajem na świecie, kierując jednocześnie blisko stu milionową partą i mając pod swoimi rozkazami największą armię na świecie. Państwo Środka przeszło w ostatnich dekadach spektakularną przemianę, a twarzą tych zmian uznano Xi Jinpinga. W ocenie wielu sinologów obecny przywódca Chin dysponuje dziś władzą nieporównywalną w przeszłości z żadnym chińskim cesarzem. Xi Jinping przez lata koncentrował władze, obsadzając kluczowe dla partii komunistycznej stanowiska swoimi zaufanymi ludźmi. Przywódca Chin działał bezwzględnie i skutecznie – oponenci polityczny trafiali do wiezienia pod zarzutem łapówkarstwa, często w wyniku mało transparentnych postępowań sądowych. Ambicje Xi Jinpinga sięgają daleko – do 2049 roku Chiny mają zostać zjednoczone, poprzez włączenie Hongkongu, Makao i w końcu Tajwanu. Państwo Środka osiągnęło aktualnie poziom pod względem politycznym, gospodarczym i militarnym, którego Deng Xiaoping spodziewał się w dłuższym horyzoncie czasowym, co z jednej strony obrazuje niezwykły skok cywilizacyjny, jakiego dokonały Chiny w ostatnich dekadach, z drugiej zaś strony prowokuje to pytania o kierunek dalszej ekspansji, coraz częściej utożsamiany z militarną agresją, wymierzoną w kraje zachodniej cywilizacji. Francois Godement, francuski politolog i jeden z najbardziej znanych sinologów na świecie przedstawia w książce „Czego chcą Chiny?, błyskotliwą analizę w przedmiocie przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości Państwa Środka. Autor syntezuje najważniejsze momenty przełomowe w historii najnowszej Chin, wskazując na wciąż żywe w Państwie Środka wspomnienia o „stuleciu upokorzeń”, jednocześnie podkreślając kolizyjny kurs, jaki obrał Pekin wobec Stanów Zjednoczonych oraz państw należących do Unii Europejskiej. W ocenie Francois Godement nie ulega wątpliwości, że Chiny były w przeszłości największą cywilizację na świecie i aktualnie dysponują wszelkimi instrumentami, aby wrócić na należne im miejsce. W tym kontekście tytułowe pytanie „Czego chcą Chiny?”, wydaje się najbardziej palącym zagadnieniem współczesnej geopolityki. Francuski badacz, podejmując się tego wyzwania, nie tylko rzuca nowe światło na współczesne Państwo Środka, ale również stawia pytanie kierunek rozwoju świata wielobiegunowego w kolejnych dekadach XXI wieku.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Mao Zedong, założyciel Chińskiej Republiki Ludowej, określany jest w swojej ojczyźnie mianem „czerwonego cesarza”. W trzeciej dekadzie XXI wieku Xi Jinping skupił w swoich rękach pełnię władzy, piastując stanowiska sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin, przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej oraz Centralnej Komisji Wojskowej. Xi Jinping niepodzielnie rządzi najludniejszym krajem na świecie, kierując jednocześnie blisko stu milionową partą i mając pod swoimi rozkazami największą armię na świecie. Państwo Środka przeszło w ostatnich dekadach spektakularną przemianę, a twarzą tych zmian uznano Xi Jinpinga. W ocenie wielu sinologów obecny przywódca Chin dysponuje dziś władzą nieporównywalną w przeszłości z żadnym chińskim cesarzem. Xi Jinping przez lata koncentrował władze, obsadzając kluczowe dla partii komunistycznej stanowiska swoimi zaufanymi ludźmi. Przywódca Chin działał bezwzględnie i skutecznie – oponenci polityczny trafiali do wiezienia pod zarzutem łapówkarstwa, często w wyniku mało transparentnych postępowań sądowych. Ambicje Xi Jinpinga sięgają daleko – do 2049 roku Chiny mają zostać zjednoczone, poprzez włączenie Hongkongu, Makao i w końcu Tajwanu. Państwo Środka osiągnęło aktualnie poziom pod względem politycznym, gospodarczym i militarnym, którego Deng Xiaoping spodziewał się w dłuższym horyzoncie czasowym, co z jednej strony obrazuje niezwykły skok cywilizacyjny, jakiego dokonały Chiny w ostatnich dekadach, z drugiej zaś strony prowokuje to pytania o kierunek dalszej ekspansji, coraz częściej utożsamiany z militarną agresją, wymierzoną w kraje zachodniej cywilizacji. Francois Godement, francuski politolog i jeden z najbardziej znanych sinologów na świecie przedstawia w książce „Czego chcą Chiny?, błyskotliwą analizę w przedmiocie przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości Państwa Środka. Autor syntezuje najważniejsze momenty przełomowe w historii najnowszej Chin, wskazując na wciąż żywe w Państwie Środka wspomnienia o „stuleciu upokorzeń”, jednocześnie podkreślając kolizyjny kurs, jaki obrał Pekin wobec Stanów Zjednoczonych oraz państw należących do Unii Europejskiej. W ocenie Francois Godement nie ulega wątpliwości, że Chiny były w przeszłości największą cywilizację na świecie i aktualnie dysponują wszelkimi instrumentami, aby wrócić na należne im miejsce. W tym kontekście tytułowe pytanie „Czego chcą Chiny?”, wydaje się najbardziej palącym zagadnieniem współczesnej geopolityki. Francuski badacz, podejmując się tego wyzwania, nie tylko rzuca nowe światło na współczesne Państwo Środka, ale również stawia pytanie kierunek rozwoju świata wielobiegunowego w kolejnych dekadach XXI wieku.
Szczegóły
Wydania
Opinie
Książki autora
Podobne
Dla Ciebie
Książki z kategorii
Dostawa i płatność
Szczegóły
Powiązane tagi:
Książki polityczneInne wydania książki: Czego chcą Chiny?
57.60 zł
nowa
-
57.60 zł
nowa
60.00 zł taniej o 2.40 zł
Inne książki: François Godement
Podobne produkty
Może Ci się spodobać
Inne książki z tej samej kategorii
Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!
W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.
Dowiedz się więcejWartość nagród w tym miesiącu
880 zł
Miesiąc temu zadzwonił do mnie kolega, pracujący w branży finansowej i przez godzinę opowiadał o sytuacji międzynarodowej na świecie. Cenie ludzi z pasją, którzy z odwagą realizują swoje pomysły, Tomasz jest jednym z takich ludzi i jego spojrzenie z lotu ptaka na otaczającą nas rzeczywistość bywa cenne, inspirujące. W ocenie mojego przyjaciela w połowie października Stany Zjednoczone „zrzuciły gospodarczą bombę atomową na Chiny”. Zaintrygowało mnie to określenie, sporo się mówi aktualnie o rywalizacji wielkich mocarstw, informacje w tym przedmiocie w mediach głównego nurtu mają jednak zaledwie śladowy charakter. W Polsce mamy dwóch wybitnych sinologów: prof. Bogdana Goralczyka oraz prof. Michała Lubinę, choć ten drugi przez lata był bardziej związany z Birmą. Niemniej to właśnie prof. Michał Lubina przed kilkoma tygodniami uspokajał, że na Tajwanie nikt nie myśli o III Wojnie Światowej, a spojrzenie polskiego uczonego było o tyle istotne, że w tym czasie pozostawał w delegacji na wyspie położonej na Morzu Południowochińskim. Zarówno prof. Góralczyk, jak i prof. Lubina często widywani są w programach „Nowej Konfederacji”, platformy to wymiany poglądów na YouTubie, którą skądinąd mocno sobie cenie jako źródło wiarygodnej wiedzy. Ostatnio padło w debacie nazwisko Francois Godement, autorka książki „Czego chcą Chiny?”. Publikacja ta była polecana przez prelegentów przede wszystkim za sprawą osobliwego podejścia autora do wspomnianej pracy – zazwyczaj książki o Chinach na pierwszy plan wysuwają historię wielkiej cywilizacji Państwa Środka, francuski badacz prezentuje nieco inne podejście. Francois Godement koncentruje się przede wszystkim na ostatnich latach chińskiego, spektakularnego wzrostu gospodarczego oraz osobie XI Jinpinga, który w wyniku XX zjazdu Komunistycznej Partii Chin w październiku 2022 roku stał się w ocenie specjalistów, najpotężniejszym przywódcą świata w trzeciej dekadzie XXI wieku. Niektórzy sądzą, że władza, jaką dysponuje, stawia go w jednym szeregu z największymi cesarzami w całej, pięciotysięcznej historii Państwa Środka. To dość powodów, aby sięgnąć po książkę „Czego chcą Chiny?” i znaleźć odpowiedź na tytułowe pytanie francuskiego badacza, zwłaszcza że dziś już nikt nie ma wątpliwości, że rola Chin we współczesnym świecie daleko wykracza poza eksport dóbr z chińskich portów.
Na początek przewrotne pytanie – z czym kojarzą wam się Chiny? Zapytany o to przed kilkoma laty, pewnie w pierwszej kolejności wymieniłbym czarny proch, papier czy kompas. Chińczycy bez wątpienia przysłużyli się światu swoimi pomysłami, wydaje się jednak, że mniej lub bardziej żyjemy na zachodzie w nieaktualnym już obrazie Państwa Środka. Współcześnie kraj ten kojarzy się z Wielkim Murem, który niesłusznie bywa określanym jedyna budowla widzianą ludzkim okiem z kosmosu, inni z kolei wskazują na chińskie podróbki, które od początku XXI wieku zalewają światowe rynki coraz lepszą elektroniką. Trudno m i oprzeć się wrażeniu, że im więcej wiem o Chinach, tym rozumiem je coraz mniej, jak to możliwe? Francois Godement na pierwszych stronach swojej książki wskazuje na umiarkowaną atrakcyjność chińskiej kultury w oczach świata, a przez to otwarcie odrzucanej przez państwa spoza regionu Azji południowo-wschodniej. Autor książki „Czego chcą Chiny?” jako powód takiego stanu rzeczy wskazuje przede wszystkim podejście samych Chińczyków. W mniemaniu mieszkańców Państwa Środka chińska kultura liczy sobie pięć tysięcy lat historii, co w porównaniu z państwowością Stanów Zjednoczonych, mierzoną w zaledwie w niespełna trzech stuleciach brzmi jak porównanie bez głębszego sensu. Francuski badacz trafnie wskazuje, że Stany Zjednoczone pozostają dziś w oczach samych Chińczyków „produktem” rewolucji przemysłowej, co można i należy rozumieć pejoratywnie. Na tym tle Chiny wydają się nie tyle państwem, ile potężną cywilizacją, a jej upadek zbiegł się w czasie ze wzrostem znaczenia na świecie szeroko rozumianego świata zachodu, przede wszystkim Anglosasów ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią na czele. O ile jednak rywalizacja Waszyngtonu i Pekinu wysuwa się na pierwszy plan w XXI wieku, o tyle zmierzch potęgo chińskiej cywilizacji oraz „stulecie upokorzeń”, jak w Państwie Środka określa się czas od połowy XIX i XX wieku, to przede wszystkim zasługa Imperium Brytyjskiego. W ten sposób Francois Godement wskazuje na osobliwe rozchwianie, w jakim znajdują się współczesne Chiny – nostalgia za przeszłością przeplata się z odwagą patrzenia w przyszłość.
Publikacja „Czego chcą Chiny?” liczy sobie 252 strony i wydana została w Polsce na początku 2016 roku. To ważne, ponieważ przez lata historia toczyła się swoim rytmem, ważne wydarzenia działo się raz, dwa razy na dekadę i świat wstrzymywał wówczas oddech. Taką informacją był zamach terrorystyczny na World Trade Center w Nowym Yorku, dalej inwazja wojsk amerykańskich na Irak oraz Afganistan, później wielki kryzys finansowy z 2008 roku, czy wojna w Ukrainie w 2014 roku. Znamienne, że każde z tych wydarzeń wstrząsnęło opinią publiczną, jednocześnie mało kto zawracał sobie głowę dynamicznym wzrostem chińskiej gospodarki, który w trzeciej dekadzie XXI wieku okazał się problemem na tyle palącym, że Stany Zjednoczone otwarcie przygotowują się aktualnie do wojny. Zdaniem autorka książki „Czego chcą Chiny?”, kluczową datą dla rozumienia chińskiej ekspansji w XXI wieku był grudzień 2001 roku. Z wydarzeniem tym mało kto łączył daleko idące konsekwencje, wszak ledwie trzy miesiące wcześniej opinia publiczna żyła zamachami terrorystycznymi, które na zawsze miały zmienić świat. Tymczasem świat zmienił się jeszcze bardziej za sprawą członkostwa Chińskiej Republiki Ludowej w ramach Światowej Organizacji Handlu. Państwo Środka stało się jej częścią w 11 grudnia 2001 roku.
Francois Godement cieszy się opinią jednego z największych znawców współczesnych Chin, przez lata pełnił nobilitujące stanowisko profesora paryskiego Instytutu Nauk Politycznych. Wiedza autora książki „Czego chcą Chiny?” w przedmiocie powiązań na styku biznesu, prawa oraz międzynarodowej polityki jest imponująca, szczególnie w zakresie wyciągania wniosków na przyszłość. Aby jednak móc patrzeć w przyszłość, autor książki „Czego chcą Chiny?” przedstawia również ciemne karty historii i wnioski, jakie w tym formułuje, stanowią oś niezgody pomiędzy światem zachodu, reprezentowanym przez USA oraz światem wschodu, na którego czele znajdują się Chiny. Francuski politolog przywołuje w ramach swojej książki czasy połowie XIX wieku, kiedy Państwo Środka pozostawało regionalnym mocarstwem. Chiny cieszyły się takim statusem od setek wieków, a wpływ na to miała atrakcyjność chińskiej cywilizacji w oczach krajów ościennych, czyli uwarunkowania społeczno-polityczne zgoła odmienne od tych, w ramach których Chiny funkcjonują dzisiaj. Miałem kilka momentów podczas czytania książki Francois Godement, kiedy zastanawiałem się, jak to możliwe, że Chiny w zaledwie 150 lat tak mocno się zmieniły? Kiedy pojawiły się brytyjskie okręty na Morzu Południowochińskim, władze w Pekinie nie miały w istocie prawa do wieszczenia upadku swojej cywilizacji. Przez tysiące lat najeźdźcy zdobywali i tracili obszary rdzennie należące do strefy wpływów Państwa Środka i stopniowo asymilowali się z ich kultura i obyczajami. Siłą chińskiej cywilizacji był podział społeczeństwa nie kastowy, jak to miało miejsce w feudalnej Europie, ale kulturowy — jeśli znałeś chiński język, pismo, zwyczaje oraz historię, z czasem mogłeś drogi czytelniku stać się jednym z chińskich obywateli. Granica między obywatelami Państwa Środka oraz „barbarzyńcami” była płynna, co dawało ludziom wybór. W europie tego nie było — w różnym stopniu funkcjonowała szlachta, a największymi prawami cieszyła się ona w naszej Rzeczypospolitej, co z czasem obróciło się przeciwko nam i przyniosło rozbiory za sprawą instytucji „liberum veto”, o której słuchaliśmy na lekcjach historii w liceum. Warto wiedzieć o tym zupełnie innym podejściu, aby zrozumieć, jak to się stało, że Chiny z najbiedniejszego kraju na świecie stały się hegemonem, rozdającym karty na wszystkich zakątkach naszego globu.
W książce „Czego chcą Chiny?”, autor w pierwszej kolejności stara się odpowiedzieć na pytanie, jak sami Chińczycy widzą siebie we współczesnym świecie, a ważnym punktem zwrotnym w tym zakresie okazał się rok 2011. Wówczas to Barack Obama ogłosił słynny „piwot na Pacyfik”, co w owym czasie przeszło bez większego echa na świecie i dopiero po latach okazało się skomplikowaną grą o międzynarodowej przywództwo. Trzy lata wcześniej, w 2008 roku Chiny po blisko dekadzie obecności na międzynarodowych rynkach, osiągnęły pozycję zagrażającą dominacji Stanów Zjednoczonych. Wrogie podejście ze strony Waszyngtonu wymagało adekwatnej reakcji ze strony chińskich decydentów — potrzebny był człowiek, który znajdzie złoty środek pomiędzy rozwojem gospodarki Państwa Środka, i budowaniem zdolności wojskowych, zdolnych do rzucenia wyzwania największej armii świata. Francois Godement sporo miejsca poświęca osobie XI Jinpinga w swojej monografii. Ciekawostką może być fakt, że francuski politolog rezygnuje z przedstawienia nam sylwetki chińskiego przywódcy, między słowami można odnieść wrażenie, że nie ma to większego znaczenia, tak jak nie ma znaczenia w Państwie Środka jednostka – liczy się kolektyw oraz koncentracja władzy poprzez sieć skomplikowanych powiązań na jej szczytach. W początkowym okresie swoich rządów Xi Jinping za wzór stawiał sobie Mao Zedgona oraz Deng Xiaopinga. Pierwszy z nich cieszy się w Państwie Środka statusem „półboga” i „ojca założyciela” Chińskiej Republiki Ludowej. Był to rok 1949, kiedy Chiny przeżyły koszmar inwazji ze strony najpierw Imperium Brytyjskiego, kolejno Japonii i w końcu Związku Radzieckiego. W Polsce często spotykana jest narracja, że rozbiory przyczyniły się do rozpadu naszej państwowości i dziś po blisko stu latach od odzyskania suwerenności wciąż trudno nasze społeczeństwo określić mianem „obywatelskiego”. Państwo Środka w czasie „stulecia upokorzeń” zostało rozebrane na skalę niespotykaną do tej pory w historii świata, dość powiedzieć, że zjednoczenie będące pokłosiem agresji wspomnianych wyżej państw, planowane jest w Chinach dopiero w roku 2049. Wtedy to właśnie jak wskazuje Francois Godement, Państwo Środka ma włączyć do swojego obszaru Hongkong, Makao oraz przede wszystkim Tajwan. Wspomnianą wyżej datę określił nie kto inny jak właśnie Xi Jinpig, a zdaniem francuskiego politologa, działania chińskiego przywódcy od wielu lat noszą znamiona wojowniczej polityki, z jakiej Chiny przez ostatnie dwa wieki nie były w ogóle znane. Zaskoczyło mnie, kiedy czytałem w książce „Czego chcą Chiny?” fragmenty związane z wydarzeniami jeszcze z XV wieku, kiedy to Chiny spaliły całą swoją flotę — zdaniem autora publikacji, owa flota była w tamtym czasie porównywalna z dzisiejsza marynarka Stanów Zjednoczonych (!!!). Wielki Mur od strony Tybety oraz Indii, spalona flota od strony Morza Południowochińskiego — Państwo Środka już przed wiekami zrobiło wszystko, aby kultywować swoją politykę izolacji, a historia pokazała, że nie jest to droga, która gwarantowała spokojny i harmonijny rozwój, jak miało to miejsce w poprzednich tysiącleciach. Państwo Środka wyciągnęło wnioski i w ciągu zaledwie czterech dekad od reform wprowadzonych przez Deng Xiaopinga stało się jednym z najpotężniejszych krajów na świecie. Warto o tym przeczytać w książce „Czego chcą Chiny?”, aby lepiej zrozumieć odpowiedź na zadane przez Francois Godement pytanie w tytule swojej monografii. Państwo Środka chce dziś wrócić na należne mu miejsce, rzecz w tym, że światowy tort został podzielony w momencie, gdy Chiny były najsłabsze w całej swojej historii. Dziś domagają się rewizji dawnych układów, co pozostaje mocno nie w smak największym graczom międzynarodowej polityki, na czele ze Stanami Zjednoczonymi i Federacją Rosyjską.
Relacje Moskwy i Pekinu nie są szczegółowo omawiane w książce „Czego chcą Chiny?” i nie można się temu dziwić, francuski autor napisał swoją publikację w 2016 roku, kiedy Federacja Rosyjska oraz Chińska Republika Ludowa pozostawały w chłodnych relacjach. Z jednej strony oczywiste było, że wcześniej czy później nastąpi konformacja wartości wyznawanych przez zachód i wschód, z drugiej zaś strony nie było oczywistym, czy wschód będzie reprezentować w tym osobliwym tandemie Pekin, czy jednak Moskwa. Nikt wtedy nie przypuszczał, że kilka lat później światowa pandemia wywoła zaburzenia w międzynarodowych łańcuchach dostaw, a rola Chin w światowym handlu zostanie w końcu doceniona. Niemniej Francois Godement wskazuje na kilka symptomów, kiedy współpraca na linii Moskwa – Pekin była już wyraźna, przykładem były tutaj robocze wizyty chińskich dysydentów przy okazji organizacji Olimpiady Zimowej w Soczi w 2014 roku. To znamienne, że aneksja Krymu oraz eskalacja działań wojennych nastąpiła ze strony Rosji w tym samym roku, podobnie jak wydarzyło się to w 2022 roku, gdy z VIP-owskiej loży na stadionie w Pekinie machali sportowcom Xi Jinping oraz Władimir Putin, a ledwie dwa tygodnie później w Europie wybuchła największa wojna od 1945 roku. Francois Godement o tych faktach nie miał prawa wiedzieć, jednak w ciekawy sposób przedstawia rosnące zażyłości między dwoma autorytarnymi rządami, które już w połowie ubiegłej dekady tworzyły wspólny front przeciwko zachodnim krajom z USA oraz Unia Europejską na czele.
Przechodząc do podsumowania, można za francuskim dziennikarzem zadań pytanie: Czego chcą współczesne Chiny? Odpowiedz, jakiej udziela czytelnikom Francois Godement na łamach swojej książki jest wielowymiarowa. W mojej opinii autor książki porusza rosnące znaczenie Chin dla świata na wielu płaszczyznach i nie sposób nam dłużej udawać, że Państwo Środka jest ojczyzną tandety, podróbek i rowerów, którymi lokalni mieszkańcy dojeżdżają na swoje pola ryżowe. Aglomeracje takie jak Pekin, Szanghaj czy Hongkong to dziś jedne z największych skupisk ludności na ziemi, a same Chiny jak się szacuje, mają w trzeciej dekadzie XXI wieku ponad 1,4, miliarda ludzi. Biorąc pod uwagę, że kilka dni temu świat obiegła informacja, że ludzkość przekroczyła 8 miliardów ludzi, łatwo policzyć, że blisko co szósty mieszkaniec ziemi ma chiński rodowód. To ogromna dysproporcja, jeśli wspomnieć o starzejących się społeczeństwach w Europie oraz Ameryce Północnej. Między słowami Francois Godement dało się wyczuć, że francuski badacz widzi dla Chin wiele zagrożeń we współczesnym świecie, jednocześnie dostrzega również szereg możliwości, jakie czekają Chiny w kolejnych dekadach. Osobiście nie mam wątpliwości, że w przyszłości czeka nas starcie wielkich mocarstw i podobną drogę wydaje się kreślić dla świata Francois Godement w swojej książce „Czego chcą Chiny?”. Obecnie administracja prezydenta Stanów Zjednoczonych ustami swoich przedstawicieli wskazuje, że rok 2027 może być czasem, kiedy na Morzu Południowochińskim dojdzie do eskalacji działań — oznacza to, że kolejne lata będą szalenie burzliwe na świecie i zarówno w Pekinie, jak i w Waszyngtonie panuje niepewność, jaki ład i porządek wyłoni się z obecnego chaosu. Odpowiadając na pytanie, czego chcą współczesne Chiny, wydaje się, że w pierwszej kolejności chcą, aby nowe rozdanie w relacjach międzynarodowych uwzględniało 5 tysięcy lat historii Państwa Środka. Inaczej mówiąc, Pekin ma dziś aspiracje, aby zając miejsce Stanów Zjednoczonych jako światowego policjanta i ma ku temu wiele powodów na czele z rosnącą w się armią, rozpędzoną gospodarką oraz niewiarygodnym potencjałem ludzkim.
Kilka dni temu czytałem ciekawy artykuł, związany z miejscami, gdzie Władimir Putin mógłby spędzić swoją przyszłość po zakończeniu wojny w Ukrainie i potencjalnej zmianie władzy na Kremlu. Pojawiły się śmieszkowe propozycje, jak Budapeszt czy kolonia na Marsie sponsorowana przez Elona Maska, jednak wśród najbardziej prawdopodobnych scenariuszy wskazano Chiny. Jako argument wskazano wypowiedzi Władimira Putina oraz Xi Jinpinga, którzy wielokrotnie podkreślali łączącą ich zażyłość oraz „przyjacielskie stosunki". Jak to możliwe, że dwóch autokratów stworzyło wspólny front przeciwko zachodnim krajom i chce obecnie urządzać nam świat zgodnie ze swoimi chorymi wizjami? Rzecz ta nie dawała mi spokoju od kilku miesięcy, kiedy okazało się, że Państwo Środka odgrywa dużo ważniejszą rolę w międzynarodowej układance, aniżeli nam to przedstawiały media głównego nurtu przez dłuższy czas. No bo z czym kojarzycie Chiny? Widziałem niedawno mema, gdzie dwóch amerykańskich CEO rozmawiało, że czas ukrócić chińska obecność na amerykańskim rynku i od dziś rezygnują, że wszystkiego co ma metę „Made in China”. Na kolejnym obrazu siedzieli zupełnie nadzy w pustym pokoju. Czy tego chcemy, czy nie, obecnie Państwo Środka urosło do rangi najważniejszego eksportera na świecie, a zakłócone przez pandemię Covid – 19, łańcuchy dostaw, wstrząsnęły światem i w istotnym stopniu wpłynęły na ceny na całym świecie? Pytanie, „czego chcą Chiny” to dziś jedna z najważniejszych zagadek współczesnego świata, nie dziwi mnie zatem, że właśnie takim tytułem opatrzył swoją publikację francuski politolog, jeden z największych sinologów na świecie, Francois Godement. Książka nie jest obszerna, zawiera 252 strony, autor z zaskakującą propozycję prowadzi nas przez najważniejsze wydarzenia z historii najnowszej Chin i wskazuje, jaką rolę dla siebie widzi Pekin w kolejnych dekadach XXI wieku.
W połowie października na małą miejscowość Przewodów przy granicy polsko-białoruskiej spadły pociski, oficjalnie ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Nazajutrz prezydent Joe Biden jako pierwszy poinformował, że nie były to rakiety rosyjskie. Czy wyobrażacie sobie, że podobne słowa w imieniu naszego rządu wygłasza Xi Jinping? Pytanie to ma charakter retoryczny, nikt w Polsce nie postrzega Państwa Środka jako sojusznika, polskie władze widzą takowego w Stanach Zjednoczonych, tak było, tak jest, ale czy tak dalej będzie? USA oraz Chiny pozostają od kilku lat na kursie kolizyjnym, a potencjalna konfrontacja oznacza w istocie III Wojnę Światową. Podobnego zdania w swojej książce „Czego chcą Chiny?” jest Francois Godement, który już na pierwszych stronach swojej publikacji jasno daje do zrozumienia, że świat, który znaliśmy z przeszłości, zmienił się radykalnie na naszych oczach i wiele osób zdaje się tego wciąż nie zauważać. Francuski politolog spędził wiele lat za Wielkim Murem, miał okazje do obserwacji nie tylko życia na salonach wielkiej polityki, ale również wiedzione przez zwykłych ludzi, spojrzenia autora w tym zakresie wydały mi się szczególnie cenne.
Jak wspominałem wyżej, książka „Czego chcą Chiny?” dotyczy przede wszystkim teraźniejszości, nie sposób jednak mówić o niej bez odniesień do przeszłości. Jak wskazuje Francois Godement, Państwo Środka jeszcze pod koniec lat 70’ XX wieku pozostawało jednym z najbiedniejszych na świecie. Spektakularny sukces osiągnięty przez gospodarkę Państwa Środka to efekt transformacji przede wszystkim na poziomie cywilizacyjnym. Autor książki „Czego chcą Chiny?” przypomina pokrótce, że Państwo Środka zbudowało swoją potęgę przede wszystkim z uwagi na izolację od krajów ościennych, co w połączeniu z kulturowymi uwarunkowaniami, pozwoliło Chinom przez kolejne wieki pozostać cywilizacją największą w regionie całej Azji południowowschodniej. Zdaniem francuskiego politologa, tylko Indie wydawały się mieć cywilizacyjny potencjał, aby rzucić wyzwanie Państwo Środka, jednak obecność Himalajów i Karakorum stanowiły istotne przeszkody w kontaktach pomiędzy oboma kręgami cywilizacyjnymi. Jak że różne podejście prezentował zatem Pekin od stolic państw Europejskich: takie potęgi jak Holandia, Hiszpania czy Wielka Brytania budowały swoje strefy wpływów poprzez brutalną ekspansję, tymczasem kiedy wspomniane wyżej państwa przed pięcioma wiekami prowadziły rozwój poprzez zamorskie eskapady, Chiny zniszczyły w XV wieku największą flotę, jaką widział ówczesny świat. Dlaczego? Zdania badaczów są podzielone, Francois Godement proponuje uniwersalną interpretację dla podobnych działań Chińczyków, związaną z ich poczuciem wyższości nad innymi państwami. Pozornie wydaje się to zagmatwane, jeśli jednak wczytać się już w pierwsze rozdziały książki „Czego chcą Chiny?”, można odnieść wrażenie, że Państwo Środka nie tylko czuło się przed wiekami potężnym imperium, ale i dziś nic w tej kwestii się nie zmieniło. Co więcej, miałem wrażenie, że francuski badacz miejscami daje wyraz swojej sympatii do historii wielkiej cywilizacji chińskiej, jednak w ocenie dzisiejszych władz w Pekinie pozostaje obiektywny, miejscami wręcz mocno krytyczny.
Kiedy przed paroma miesiącami zacząłem się mocniej interesować sytuacją międzynarodową na świecie, jednym z kluczowych pytań, jakie sobie zadawałem, było nie „Czego chcą Chiny”, ale „, Dlaczego o Chinach w ogóle się rozmawia?”. Dziś m.in. za sprawą książki Francois Godement zdaje sobie sprawę ze swojej ignorancji, niemniej oba pytania pozostają ze sobą mocno związane. Aby dowiedzieć się, czego chcą Chiny, najpierw warto zrozumieć, dlaczego Państwo Środka pozostaje tak wrogo nastawione do zachodnich państw, a władze w Pekinie otwarcie deklarują przyjaźń Władimirowi Putinowi? Aby odpowiedzieć sobie na te pytania, należy zrozumieć, czym dla Chińczyków było „Stulecie upokorzeń”. Francois Godement wskazuje na trzy kluczowe wydarzenia z przeszłości Chin, które obejmują swoją klamrą wspomniane krzywdy doznane przez Państwo Środka ze strony innych państw, szczególnie Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych oraz Japonii. Zaskoczyły mnie te fragmenty książki „Czego chcą Chiny?”, ponieważ w Polsce wciąż niewiele mówi się o historii najnowszej świata, być może za bardzo jesteśmy skupieni na odzyskaniu niepodległości w 1918 roku? Pół wieku wcześniej miał miejsce ważne wydarzenia na dwóch różnych półkulach naszej planety. Na zachodzie Stany Zjednoczone pozostawały pogrążone w wojnie secesyjnej, z kolei do wybrzeży Chin przypłynęły okręty Imperium Brytyjskiego. Oba wspomniane wyżej wydarzenia rozpoczęły nowy etap w historii świata, którego efekty oglądamy w XXI wieku. O ile jednak dominacja Stanów Zjednoczonych wydaje nam się czymś naturalnym, jeśli mamy w pamięci rolę USA w pierwszej i drugiej wojnie światowej, o tyle aspiracja do światowego przywództwa w wykonaniu Pekinu mocno zaskakuje, prawda? Zdaniem Francois Godement wynika to przede wszystkim z faktu, że historia wielkiej cywilizacji chińskiej pozostaje zagadką dla Europejczyków i trudno się z tym dziwić, sam nie wiedziałem, jaką role w historii najnowszej odegrały wojny opiumowe, dopóki nie przeczytałem książki „Czego chcą Chiny?”.
Spore wrażenie zrobił na mnie opis autora, który wskazuje, że aktualna rola Chin tak naprawdę wynika bezpośrednio z próby włączenia Państwa Środka do światowej gospodarki głównie przez Stany Zjednoczone. Francois Godement podkreśla, że w ocenie zachodnich mocarstw Państwo Środka wydawało się prawdziwą ziemią obiecaną przed czterema dekadami. Lata 70’ XX wieku to ogólnoświatowy kryzys: od dekady opadał kurz atomowy, po możliwym, choć zażegnanym w porę konflikcie kubańskim, do tego na bliskim wschodzie wciąż było niespokojnie, a Związek Radziecki podejmował co raz to bardziej rozpaczliwe próby dorównania Stanom Zjednoczonym w toczącym się wyścigu zbrojeń. Państwo Środka zdaniem francuskiego politologa pozostawało w centrum sporu, choć rola Chin długo pozostawała niedoceniana przez innych graczy. Wszystko zmieniło się wraz z wizytą R. Nixona oraz Henriego Kissingera w Pekinie. Warto dodać, że była to pierwsza wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Chińskiej Republice Ludowej, proklamowanej do życia w październiku 1949 roku. W książce „Czego chcą Chiny?” autor nierzadko podsuwa nam historyczne konotacje i wyciąga z nich wnioski w przedmiocie teraźniejszości, wydaje się jednak, że wspomniane wyżej spotkanie przywódców Chin oraz USA rzeczywiście zmieniły bieg historii i to zdecydowanie wcześniej, aniżeli ktokolwiek mógł przypuszczać. Chcecie dowód? Ojcem założycielem współczesnych Chin pozostaje Mao Zedong, jednak najważniejsze reformy wprowadził w latach 70’ Deng Xiaoping. Człowiek ten miał wizję i potrafił wykorzystać pomocną dłoń ze strony amerykanów. Jednak nawet w ocenie Deng Xiaopinga, Państwo Środka obecny poziom gospodarczy powinno osiągnąć do 2049 roku, jak to się stało, że stało się to trzy dekady wcześniej? Czytając o tym, miałem wrażenie, że autor książki „Czego chcą Chiny?” dobrze znał odpowiedź na swoje pytanie: Chiny chcą wciąż więcej i więcej, a ich działania w XXI wieku jasno wskazują, że są gotowe iść na wojnę, aby po to sięgnąć. Tak, jak kiedyś zastały wojną zaskoczone i rzucone na kolana przez Brytyjczyków, Amerykanów i Japończyków.
Francois Godement sporo miejsca w swojej książce poświęca osobie Xi Jinpinga. Zaskoczył mnie fakt, że francuski politolog już przed laty wspominał, że obecny przywódca Chińskiej Republiki Ludowej widzi siebie w roli kontynuatora wielkiej spuścizny Mao Zedonga oraz Deng Xiaopinga. Co to oznacza dla świata? Trudno to zrozumieć z europejskiego punktu widzenia – wiele konstytucji, w tym nasza, stanowią, że prezydent kraju może piastować ów zaszczytną funkcję dwa razy. Pozwala to na rotację elit i weryfikację kolejnych osób na najwyższych szczeblach władzy przez suwerena, czyli ogół społeczeństwa. Tymczasem w Federacji Rosyjskiej Władimir Putin piastował w latach 2008-2012 funkcję premiera, co oczywiście było zabiegiem PR-owym, wskazującym na rzekome poszanowanie prawa. W Chinach rzecz wygląda zupełnie inaczej jak opisuje to Francois Godement. Za Wielkim Murem nikt nie dba o przestrzeganie prawa, liczy się realizacja żywotnego interesu cywilizacji chińskiej. W październiku 2022 roku Xi Jinping został wybrany na trzecią, dożywotnią kadencję co w Państwie Środka ma daleko idące konsekwencje. Złamano dobry obyczaj, zgodnie z którym, urzędnicy chińscy ustępują ze stanowiska po ukończeniu 70 roku życia. Xi Jinping skończy w tym roku 69 lat.
Jeden z rozdziałów książki „Czego chcą Chiny?”, został poświęcony spostrzeżeniom autora w zakresie życia codziennego obywateli Państwa Środka. Autor podkreśla, że choć Chiny zmieniły się na przestrzeni ostatnich dwóch wieków, mentalność mieszkańców tej wielkiej cywilizacji pozostaje w gruncie rzeczy taka sama. Zdaniem francuskiego politologa, W Chinach tylko rodzina i lokalna prowincja odgrywają rolę wielkiego świata w oczach samych Chińczyków. Przed laty wiązało się to z relatywnie niewielką migracją, dość powiedzieć, że jeszcze pod koniec lat 70’ XX wieku odsetek niepiśmiennych Chińczyków wynosił około 80-90%! Związane to było z wrogością wobec katolickich misjonarzy, którzy jeszcze w trakcie II Wojny Światowej zostali całkowicie wyeliminowani z obszaru Chin kontynentalnych, co niekorzystnie wpłynęło na rozwój edukacji w Państwie Środka. Autor odwołuje się ponadto do spuścizny konfucjańskiej, której założenia mocno korespondują z hierarchią obowiązującą w chińskim społeczeństwie. Na czele znajduje się cesarz, a ulubionym określeniem samego Konfucjusza wydaje się słowo „spolegliwy”, oznaczające osobliwe rozumienie oddania jednostki na rzecz większego organizmu, jak postrzegano chińską cywilizację. Francois Godement wspomina swój pobyt w Pekinie, gdzie na własne oczy miał okazję obserwować przeobrażenia chińskiego społeczeństwa i jak sam wspomina, Państwo Środka pozostaje dziś świadome swojej wielkiej tradycji, jednak z odwagą i przekonaniem o własnej sile patrzy w przyszłość. Słowa te mają wyjątkowo słodko-gorzki posmak, jeśli weźmiemy pod uwagę, że przy okazji XX zjazdu Komunistycznej Partii Chin, nowy – stary przewodniczący, XI Jinping najwięcej razy w swoim przemówieniu wymienił słowo „bezpieczeństwo”. Jako że Chiny są krajem, gdzie symbolika wciąż odgrywa ogromną rolę, można zakładać, że w ten sposób Xi Jinping wysłał podprogowy komunikat całemu chińskiego społeczeństwu: bądźcie gotowi, czas walki o nasz dobrobyt nadchodzi.
Francois Godement przewrotnie pyta w swojej książce „Czego chcą Chiny?” o intencje władz w Pekinie. Jednocześnie francuski badacz odziera czytelnika ze złudzeń, że współczesny świat ma szansę na pogłębioną integrację między wschodem i zachodem na rzecz wspólnej przyszłości. Z natury jestem optymista, nie mam jednak złudzeń po przeczytaniu książki „Czego chcą Chiny?”, że władze w Pekinie grają aktualnie o wszystko. Co gorsze, blisko 1,5 miliarda Chińczyków jak żywo pamięta, że minione dekady nie były związane z naturalną, wewnętrzną zapaścią dawniej potężnej cywilizacji, ale efektem drenażu jej przez zachodnie mocarstwa, które na dobrą sprawę zakończył się dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. Wówczas to Chiny zdały sobie sprawę, że nie są w stanie więcej wywalczyć pokojowo w ramach swojej obecności w Międzynarodowym Funduszu Walutowym oraz Światowej Organizacji Handlu. Pisał o tym Francois Godement, wieszcząc przed światem dekady chaosu i wojen, jeśli Państwo Środka z partnera zamieni się w przeciwnika. Wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie zmieniła świat według komentatorów: Chiny zostały zepchnięte do narożnika, idąc ramię w ramię z Federacją Rosyjską przeciwko zachodniej cywilizacji i wydaje się, że od połowy XX wieku świat nie był na tak niebezpiecznym punkcie, jak obecnie. Lektura książki Francois Godement uświadomiła mi, że równie ważnym pytaniem, jak „Czego chcą Chiny?”, pozostaje pytanie „Czego chce Zachód?”. Chiny mają dziś bowiem jeden ośrodek władzy, najsilniejszy od wielu, wielu wieków. Tymczasem USA i Unia Europejska pozostają podzielone, o czym najlepiej świadczy wizyta Olafa Scholza w Pekinie przed kilkoma dniami.
Od kilku miesięcy monografie naukowe urozmaicają moje seanse literackie, wcześniej sięgałem dla odprężenia po ulubioną beletrystykę, dziś sięgam po solidną publicystkę, aby lepiej rozumieć, co się wokół mnie dzieje. Rok temu nie przypuszczanym, że trzep skrzydeł motyla u wybrzeży Morza Południowochińskiego może wywołać potężne fale tsunami w Europie środkowowschodniej. Po przeczytaniu książki Francois Godement, doskonale rozumiem powyższą metaforę.
Dodaj swoją opinię
Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.
Czy chcesz zostawić tylko ocenę?
Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.
Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.
Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.
Sposoby dostawy
Płatne z góry
InPost Paczkomaty 24/7
13.99 zł
Darmowa od 190 zł
ORLEN Paczka
12.99 zł
Darmowa od 190 zł
Automaty DHL BOX 24/7 i punkty POP
12.99 zł
Darmowa od 190 zł
DPD Pickup Automaty i Punkty Odbioru
11.99 zł
Darmowa od 190 zł
Automaty Orlen Paczka, sklepy Żabka i inne
12.99 zł
Darmowa od 190 zł
GLS U Ciebie - Kurier
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier DPD
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier InPost
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Pocztex Kurier
13.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier DHL
14.99 zł
Darmowa od 190 zł
Kurier GLS - kraje UE
69.00 zł
Punkt odbioru (Dębica)
2.99 zł
Darmowa od 190 zł
Płatne przy odbiorze
Kurier GLS pobranie
23.99 zł
Sposoby płatności
Płatność z góry
Przedpłata

Zwykły przelew