Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Alfabet na cztery ręce
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Zygmunt Kałużyński nigdy nie zakładał, że jego odbiorcy będą przyjmować każde jego słowo bezkrytycznie. W jego oczach najważniejsza była wymiana poglądów, prowokacja intelektualna, która mogła inspirować do głębszych przemyśleń i dyskusji. To właśnie stanowiło istotę jego działalności jako publicysty. Kałużyński, nie będąc ani profesorem, ani nauczycielem, pełnił rolę krytyka filmowego, który z pasją poszukiwał prawdy i dzielił się nią, zawsze mając na uwadze odpowiedzialność za swe słowa. Choć zdarzało się, że silnie obstawał przy swoich opiniach, nigdy nie deprecjonował tych, którzy mieli odmienne zdanie. Wyznawał przekonanie, że to właśnie dzięki dialogowi rozwijają się cenne idee. Praca z nim była prawdziwą intelektualną ucztą, co doświadczyłem podczas blisko trzydziestu lat wspólnej pracy w telewizji w programach takich jak "Warianty" i "Perły z lamusa", a także w radiu, tygodnikach "Polityka" i "Wprost" oraz na spotkaniach autorskich. Razem napisaliśmy osiem książek. Przeszedłem drogę od ucznia zafascynowanego jego niezależnością do przyjaciela, który chce pielęgnować jego dziedzictwo. 30 września 2009 roku minęło pięć lat od jego śmierci, i dopiero teraz czuję się przygotowany, by przedstawić naszą ostatnią książkę, składającą się niemal wyłącznie z dotychczas niepublikowanych rozmów. Nagrywałem je w czasie choroby Zygmunta, gdy sprzyjający moment refleksji pozwolił nam poruszyć najważniejsze kwestie życia, wykraczając poza ramy samego filmu.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Zygmunt Kałużyński nigdy nie zakładał, że jego odbiorcy będą przyjmować każde jego słowo bezkrytycznie. W jego oczach najważniejsza była wymiana poglądów, prowokacja intelektualna, która mogła inspirować do głębszych przemyśleń i dyskusji. To właśnie stanowiło istotę jego działalności jako publicysty. Kałużyński, nie będąc ani profesorem, ani nauczycielem, pełnił rolę krytyka filmowego, który z pasją poszukiwał prawdy i dzielił się nią, zawsze mając na uwadze odpowiedzialność za swe słowa. Choć zdarzało się, że silnie obstawał przy swoich opiniach, nigdy nie deprecjonował tych, którzy mieli odmienne zdanie. Wyznawał przekonanie, że to właśnie dzięki dialogowi rozwijają się cenne idee. Praca z nim była prawdziwą intelektualną ucztą, co doświadczyłem podczas blisko trzydziestu lat wspólnej pracy w telewizji w programach takich jak "Warianty" i "Perły z lamusa", a także w radiu, tygodnikach "Polityka" i "Wprost" oraz na spotkaniach autorskich. Razem napisaliśmy osiem książek. Przeszedłem drogę od ucznia zafascynowanego jego niezależnością do przyjaciela, który chce pielęgnować jego dziedzictwo. 30 września 2009 roku minęło pięć lat od jego śmierci, i dopiero teraz czuję się przygotowany, by przedstawić naszą ostatnią książkę, składającą się niemal wyłącznie z dotychczas niepublikowanych rozmów. Nagrywałem je w czasie choroby Zygmunta, gdy sprzyjający moment refleksji pozwolił nam poruszyć najważniejsze kwestie życia, wykraczając poza ramy samego filmu.
