Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Mięśnie mam od miłości. O macierzyństwie
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
Ta książka nie jest tradycyjnym podejściem do macierzyństwa jako prywatnego doświadczenia ani postrzegania rodziny jako bezpiecznego schronienia. Skupia się raczej na wstydzie jako narzędziu kontroli oraz na nieokreślonej pracy, która podtrzymuje społeczne funkcjonowanie. Opisuje również rodzinę pozostawioną przez instytucje państwowe i jednocześnie doskonale obsługiwaną przez mechanizmy rynkowe. To opowieść o fizyczności – o ciele, które rodzi, karmi i zmaga się ze zmęczeniem, nie mając w sobie nic z wzniosłości, ale zmagając się z codzienną presją norm i oczekiwań. Autorka ukazuje macierzyństwo jako niekończący się spektakl, odbywający się wszędzie – od przychodni, przez szkoły, aż po domowe salony. Kobiety muszą być przy tym jednocześnie troskliwe i wymagające, kompetentne, lecz bez pretensji, obecne, a jednak niewidoczne. Instytucje, język i normy uczą je tłumić swoje emocje, gniew czy wstyd, aby społeczeństwo działało bez zakłóceń. Głównie jednak Paulina Małochleb koncentruje się na miłości – niewidzialnym uczuciu zagłuszonym przez zmęczenie i nieobecnym w języku, które odnaleźć można w literaturze, sztuce lub osobistych wspomnieniach, reprezentowanym przez dotyk małej, spoconej dłoni.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
Ta książka nie jest tradycyjnym podejściem do macierzyństwa jako prywatnego doświadczenia ani postrzegania rodziny jako bezpiecznego schronienia. Skupia się raczej na wstydzie jako narzędziu kontroli oraz na nieokreślonej pracy, która podtrzymuje społeczne funkcjonowanie. Opisuje również rodzinę pozostawioną przez instytucje państwowe i jednocześnie doskonale obsługiwaną przez mechanizmy rynkowe. To opowieść o fizyczności – o ciele, które rodzi, karmi i zmaga się ze zmęczeniem, nie mając w sobie nic z wzniosłości, ale zmagając się z codzienną presją norm i oczekiwań. Autorka ukazuje macierzyństwo jako niekończący się spektakl, odbywający się wszędzie – od przychodni, przez szkoły, aż po domowe salony. Kobiety muszą być przy tym jednocześnie troskliwe i wymagające, kompetentne, lecz bez pretensji, obecne, a jednak niewidoczne. Instytucje, język i normy uczą je tłumić swoje emocje, gniew czy wstyd, aby społeczeństwo działało bez zakłóceń. Głównie jednak Paulina Małochleb koncentruje się na miłości – niewidzialnym uczuciu zagłuszonym przez zmęczenie i nieobecnym w języku, które odnaleźć można w literaturze, sztuce lub osobistych wspomnieniach, reprezentowanym przez dotyk małej, spoconej dłoni.
