Stan książek
Nasze książki są dokładnie sprawdzone i jasno określamy stan każdej z nich.
Nowa
Książka nowa.
Używany - jak nowa
Niezauważalne lub prawie niezauważalne ślady używania. Książkę ciężko odróżnić od nowej pozycji.
Używany - dobry
Normalne ślady używania wynikające z kartkowania podczas czytania, brak większych uszkodzeń lub zagięć.
Używany - widoczne ślady użytkowania
zagięte rogi, przyniszczona okładka, książka posiada wszystkie strony.
Dzika dywizja. Wspomnienia 1918-1922
Masz tę lub inne książki?
Sprzedaj je u nas
W Noworosyjsku formacja ta zyskała nową nazwę — 4 Dywizja Strzelców II Korpusu, pod dowództwem generała Lucjana Żeligowskiego. Popularnie nazywano ją "Dziką Dywizją", choć wyjaśnienie tej nazwy nie jest oczywiste. Być może związane to było z charakterem żołnierzy, którzy byli znani z przedsiębiorczości i awanturniczej natury. Samowolność i duma cechowały tych wojowników, szczególnie wśród kawalerzystów, którzy z dumą określali się mianem hołoworezów, nawiązując do tradycji Siczy Zaporoskiej. Ich wyposażenie — broń, konie, siodła — często pochodziło z bolszewickich łupów, zdobywanych w zaciętych bojach, gdyż przyjaźnie nie oddawano ich bez walki. Ponadto, brak funduszy zmuszał ich do oszczędności na wyglądzie — często byli zarośnięci, z nieuczesanymi brodami i w wysłużonych rosyjskich mundurach, choć z polskim orzełkiem na czapce. Każdy żołnierz tej dywizji mógłby pasować do opisów z „Powrotu taty” Mickiewicza: z długimi, skręconymi wąsami, dzikim spojrzeniem i niechlujnym ubraniem. Ów surowy wygląd łączył się jednak z walecznym duchem i szlachetnością serc.
Wybierz stan zużycia:
WIĘCEJ O SKALI
W Noworosyjsku formacja ta zyskała nową nazwę — 4 Dywizja Strzelców II Korpusu, pod dowództwem generała Lucjana Żeligowskiego. Popularnie nazywano ją "Dziką Dywizją", choć wyjaśnienie tej nazwy nie jest oczywiste. Być może związane to było z charakterem żołnierzy, którzy byli znani z przedsiębiorczości i awanturniczej natury. Samowolność i duma cechowały tych wojowników, szczególnie wśród kawalerzystów, którzy z dumą określali się mianem hołoworezów, nawiązując do tradycji Siczy Zaporoskiej. Ich wyposażenie — broń, konie, siodła — często pochodziło z bolszewickich łupów, zdobywanych w zaciętych bojach, gdyż przyjaźnie nie oddawano ich bez walki. Ponadto, brak funduszy zmuszał ich do oszczędności na wyglądzie — często byli zarośnięci, z nieuczesanymi brodami i w wysłużonych rosyjskich mundurach, choć z polskim orzełkiem na czapce. Każdy żołnierz tej dywizji mógłby pasować do opisów z „Powrotu taty” Mickiewicza: z długimi, skręconymi wąsami, dzikim spojrzeniem i niechlujnym ubraniem. Ów surowy wygląd łączył się jednak z walecznym duchem i szlachetnością serc.
