Książka - Szczelina

DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Szczelina

Szczelina

DODAJ DO LISTY ŻYCZEŃ

Masz tę lub inne książki?

Sprzedaj je u nas

Trybecz, malownicze pasmo górskie na Słowacji, od lat budzi emocje i ciekawość z powodu licznych tajemniczych zniknięć. Historie te mówią o ludziach, którzy zostali odnalezieni martwi, zaginęli bez śladu, bądź powrócili z obrażeniami, które uniemożliwiły im normalne życie. Na tle tych niepokojących wydarzeń Jozef Karika, uznany słowacki pisarz, odnajduje inspirację do stworzenia swojej nowej powieści.Igor, młody absolwent szkoły wyższej z dyplomem magistra, rozpoczyna nowy etap życia, podejmując pracę w budownictwie. Podczas realizacji swojego pierwszego projektu przypadkowo napotyka zabytkowy sejf. Jego zawartość okazuje się być nie mniej intrygująca niż same góry, gdyż w środku znajduje kolekcję starych płyt gramofonowych. Nagrania te kryją nieznane opowieści człowieka, który spędził ponad trzy miesiące w nieprzyjaznym terenie Trybecza, doświadczając jego tajemnic i niebezpieczeństw.Pytanie, czy te wydarzenia są jedynie legendą, oszustwem, czy może skrywają w sobie mrożącą krew w żyłach prawdę, pozostaje otwarte, a Karika zaprasza Czytelników do zgłębiania tej fascynującej zagadki. Dzięki umiejętnemu połączeniu faktów i fikcji, autor tworzy opowieść, której trudno się oprzeć, konfrontując czytelnika z jedną z najbardziej niezwykłych słowackich legend.

Wybierz stan zużycia:

WIĘCEJ O SKALI

5

23,90 zł

nowa

 Pakujemy jutro

ok
Taniej o 6,16 zł Cena rynkowa: 30,06 zł
  • nowa książka
brak

jak nowa

brak

dobry

brak

widoczne ślady używania

Dostępna ilość 5

Uwaga została 1 szt.

Posiadamy 5 szt.

Trybecz, malownicze pasmo górskie na Słowacji, od lat budzi emocje i ciekawość z powodu licznych tajemniczych zniknięć. Historie te mówią o ludziach, którzy zostali odnalezieni martwi, zaginęli bez śladu, bądź powrócili z obrażeniami, które uniemożliwiły im normalne życie. Na tle tych niepokojących wydarzeń Jozef Karika, uznany słowacki pisarz, odnajduje inspirację do stworzenia swojej nowej powieści.Igor, młody absolwent szkoły wyższej z dyplomem magistra, rozpoczyna nowy etap życia, podejmując pracę w budownictwie. Podczas realizacji swojego pierwszego projektu przypadkowo napotyka zabytkowy sejf. Jego zawartość okazuje się być nie mniej intrygująca niż same góry, gdyż w środku znajduje kolekcję starych płyt gramofonowych. Nagrania te kryją nieznane opowieści człowieka, który spędził ponad trzy miesiące w nieprzyjaznym terenie Trybecza, doświadczając jego tajemnic i niebezpieczeństw.Pytanie, czy te wydarzenia są jedynie legendą, oszustwem, czy może skrywają w sobie mrożącą krew w żyłach prawdę, pozostaje otwarte, a Karika zaprasza Czytelników do zgłębiania tej fascynującej zagadki. Dzięki umiejętnemu połączeniu faktów i fikcji, autor tworzy opowieść, której trudno się oprzeć, konfrontując czytelnika z jedną z najbardziej niezwykłych słowackich legend.

Szczegóły

Opinie

Książki autora

Podobne

Dla Ciebie

Książki z kategorii

Dostawa i płatność

Szczegóły

Cena: 23,90 zł
Okładka: Etui kartonowe
Rok wydania: 2021
Rozmiar: 127 × 143 mm
ID: 9788382339383
Autorzy:

Inne książki: Jozef Karika

Podobne produkty

Może Ci się spodobać

Inne książki z tej samej kategorii

Opinie użytkowników
3.8
2 oceny i 2 recenzje
Reviews Reward Icon

Napisz opinię o książce i wygraj nagrodę!

W każdym miesiącu wybieramy najlepsze opinie i nagradzamy recenzentów.

Dowiedz się więcej

Wartość nagród w tym miesiącu

880,00 zł

Dodana przez Natalia P. w dniu 13.08.2026
ikona zweryfikowanego zakupu Opinia użytkownika sklepu

Nie pamiętam, kiedy ostatnio po skończeniu książki tak długo siedziałam z telefonem w ręce i sprawdzałam, czy miejsce opisane w powieści faktycznie istnieje. A potem oczywiście zrobiłam najgorszą możliwą rzecz, czyli zaczęłam czytać o zaginięciach, legendach i relacjach związanych z górami Trybecz. W środku nocy. Brawo ja 😅 „Szczelina” Jozefa Kariki wciągnęła mnie właśnie przez to, że bardzo sprytnie miesza fikcję z czymś, co brzmi tak, jakby mogło wydarzyć się naprawdę. Nie mówię, że wierzę we wszystko, co przeczytałam, ale po tej książce zdecydowanie nie mam ochoty samotnie schodzić ze szlaku. Zwłaszcza w górach, których nie znam.

Już sama forma zrobiła na mnie wrażenie. To nie jest typowa opowieść prowadzona od A do Z, gdzie poznajemy bohatera, potem konflikt, potem rozwiązanie i można iść spać. Tutaj mamy relację człowieka, który przeżył coś, czego sam do końca nie umie nazwać ani poukładać. Igor opowiada, a ja od początku nie wiedziałam, czy powinnam mu wierzyć. Z jednej strony brzmi momentami chaotycznie, emocjonalnie, jak ktoś, kto nadal siedzi jedną nogą w tamtych wydarzeniach. Z drugiej jednak w tej historii jest tyle szczegółów, drobiazgów i rzeczy, które dziwnie do siebie pasują, że trudno ją całkowicie zlekceważyć. I właśnie na tym Karika gra najlepiej. Na tej małej szczelinie między: „to absurd” a „a jeśli jednak?”.

Początek nie jest może wybuchowy, ale mnie to nie przeszkadzało. Igor trafia na stare nagrania podczas pracy przy rozbiórce budynku. Niby przypadek, kolejny przedmiot pozostawiony po kimś, kto dawno zniknął z tego świata. Tylko że na płytach zapisano głos mężczyzny, który przez wiele tygodni błąkał się po Trybeczu. I od momentu, w którym Igor zaczyna słuchać tej relacji, robi się dziwnie. Jeszcze nie strasznie, nie tak wprost. Raczej nieswojo. Jak wtedy, gdy słyszysz w mieszkaniu jakiś dźwięk i najpierw uznajesz, że to rury, sąsiedzi albo wiatr, ale po chwili już sama nie jesteś tego pewna.

Bardzo polubiłam klimat tej książki. Jest wilgotny, zimny, zamglony, taki trochę brudny. Góry Trybecz nie są tu pocztówkowym krajobrazem z pięknym widokiem i termosikiem z herbatą. To miejsce, które sprawia wrażenie obcego, mimo że przecież istnieje naprawdę i nie leży na drugim końcu świata. Lubię, kiedy horror albo thriller korzysta z realnej przestrzeni, bo wtedy łatwiej wejść w historię. Tu dodatkowo dochodzą legendy, zaginięcia oraz cały ten niepokojący motyw ludzi, którzy zniknęli, a potem zostali odnalezieni w stanie dalekim od normalności. W pewnym momencie zaczęłam myśleć, że prawdziwym bohaterem tej książki nie jest wcale Igor, tylko samo pasmo górskie.

Napięcie budowane jest spokojnie, może nawet dla niektórych zbyt spokojnie. Rozumiem osoby, które powiedzą, że środek się dłuży, bo rzeczywiście są fragmenty, gdy akcja wyraźnie zwalnia. Miałam moment zawahania, nie będę udawać. Zastanawiałam się, czy autor zaraz przejdzie do konkretów, czy dalej będzie tylko mieszał tropy i kazał mi czekać. Ale ja w końcu dałam się temu tempu wciągnąć. To nie jest książka, którą trzeba czytać na wyścigi. Ona działa lepiej wtedy, kiedy pozwoli się tej atmosferze trochę narastać. A potem przychodzi fragment, w którym już nie chce się odkładać lektury. Serio, końcowe partie przeczytałam prawie jednym tchem.

Finał? Dla mnie mocny. Dziwny, psychodeliczny, chwilami taki, że musiałam na moment przerwać i wrócić wzrokiem do poprzedniego akapitu, bo nie byłam pewna, czy dobrze zrozumiałam. I mówię to jako plus. Nie dostajemy tu prostego horroru z jasnym potworem, jasną zasadą i wygodnym wyjaśnieniem wszystkiego na sam koniec. Karika zostawia miejsce na własne interpretacje. Czy wydarzyło się coś nadprzyrodzonego? Czy może strach, narkotyki, zmęczenie, głód, zimno oraz odizolowanie od świata zrobiły swoje? A może odpowiedź wcale nie jest jedna? Mnie takie zakończenia zwykle albo irytują, albo zachwycają. Tutaj zdecydowanie zadziałała ta druga opcja.

Igor nie jest najłatwiejszym bohaterem na świecie. Momentami działa impulsywnie, czasem można mieć do niego pretensję, że sam pakuje się w kolejne dziwne sytuacje. Ale przez to wydał mi się bardziej prawdziwy. Nie jest nieomylnym odkrywcą, który wszystko ogarnia i wie, co robić. To facet, który chce rozkręcić blog, przeżyć coś ciekawego, znaleźć temat, którego nikt jeszcze dobrze nie opisał. A potem okazuje się, że niektóre ciekawostki lepiej zostawić w spokoju. Dobrze wypadają też relacje między bohaterami, zwłaszcza wątek uzależnienia i napięć, których nie da się zamknąć jednym łatwym zdaniem. Nie wszystko jest tu czarne albo białe.

Styl może nie każdemu podejść. Jest prosty, miejscami celowo poszarpany, czasem zdania brzmią tak, jakby ktoś mówił, a nie pisał. Mi to akurat pasowało do konstrukcji tej opowieści. Gdyby Igor relacjonował wszystko pięknym, literackim językiem, pewnie straciłoby to sporą część wiarygodności. Tutaj ma się wrażenie, że ktoś naprawdę siedzi naprzeciwko i próbuje opowiedzieć coś, co go przerosło, choć sam nadal nie wie, co dokładnie widział.

„Szczelina” nie jest idealna. Wymaga cierpliwości, nie daje wszystkiego od razu i potrafi trochę przystanąć po drodze. Ale jeśli ktoś lubi nieoczywistą grozę, górskie legendy, klimat fałszywego dokumentu oraz historie, po których chce się szperać w internecie, to bardzo polecam. Dla mnie była to książka, która zaczęła się niepozornie, a skończyła tak, że jeszcze długo układałam sobie w głowie różne wersje tego, co mogło wydarzyć się w Trybeczu. I chyba nadal nie jestem pewna, czy chciałabym poznać prawdę. 📖🌫️

Dodana przez Antonina M. w dniu 13.08.2026
ikona zweryfikowanego zakupu Opinia użytkownika sklepu

Z „Szczeliną” mam trochę problem, bo to wcale nie jest książka tragiczna, taka do rzucenia po pięćdziesięciu stronach, ale po jej skończeniu zostało mi przede wszystkim jedno: „to już?”. Liczyłam na coś bardziej dusznego, mocniejszego, może nawet takiego, co później nie pozwala spokojnie zasnąć. A dostałam historię, która przez większość czasu bardzo wyraźnie zapowiada, że zaraz stanie się coś strasznego, dziwnego, niewytłumaczalnego… tylko to „zaraz” ciągnie się naprawdę długo. Może za długo. I w pewnym momencie bardziej niż napięcie czułam zniecierpliwienie 😅

Sam pomysł jest świetny. Góry Trybecz, zaginięcia, ludzie, którzy wracają, ale jakby nie do końca wracają do siebie, tajemnicze nagrania i historia, która brzmi jak coś wyciągniętego z lokalnej legendy. To ma klimat. Lubię takie motywy, zwłaszcza że góry same w sobie potrafią być piękne, ale też totalnie obojętne na człowieka. Wystarczy mgła, zła pogoda, brak zasięgu, jeden źle obrany szlak i nagle romantyczna wycieczka przestaje być romantyczna. Karika dobrze to wykorzystuje. Czuć izolację, tę przestrzeń, w której człowiek jest mały i łatwo może się zgubić. Nie tylko dosłownie.

Najbardziej interesowało mnie właśnie pytanie, czy to wszystko autor wymyślił od zera, czy może rzeczywiście dostał opowieść od kogoś, kto był przekonany, że przeżył coś niewytłumaczalnego. Książka jest napisana tak, żebyśmy przez chwilę się nad tym zastanawiali. Są odniesienia do rzeczywistych wydarzeń, konkretne tropy, linki, różne informacje, które mają uwiarygodnić całość. I to akurat jest mocna strona „Szczeliny”. Nawet jeśli wiem, że powieść jest powieścią, to przez moment miałam ochotę sprawdzać, czy w tych górach rzeczywiście zaginęli ludzie, czy podobne historie naprawdę krążą po Słowacji. Ten zabieg działa. Przyznaję.

Tylko że im dalej czytałam, tym trudniej było mi przymknąć oko na styl. Powtórzeń jest tu bardzo dużo. Nie takich subtelnych, które budują obsesję narratora albo pokazują, że bohater wraca do traumatycznego wspomnienia. Czasem są to całe myśli mielone niemal od nowa, jakby ktoś bał się, że czytelnik nie zrozumie ich za pierwszym razem. Rozumiem intencję, bo narrator ma opowiadać coś trudnego, coś, co go przerasta i czego sam nie potrafi złożyć w całość. Ale dla mnie to często nie budowało klimatu. Mnie to po prostu wybijało z lektury.

Równie męczące było zapowiadanie nadchodzącego dramatu. Co kilka stron dostawałam sygnał, że później wydarzy się coś strasznego, że pewne wydarzenie było początkiem końca, że wtedy jeszcze nikt nie wiedział, jak źle miało być. No dobrze, tylko ile razy można to usłyszeć, zanim zacznie się zastanawiać, kiedy wreszcie ta historia faktycznie ruszy? Przez sporą część książki czekałam na to wielkie uderzenie. Miałam w głowie, że skoro autor tak długo podkręca atmosferę, to finał powinien mnie rozłożyć na łopatki. I nie rozłożył. Niestety.

Nie chcę zdradzać szczegółów, ale dla mnie końcówka była najsłabszym elementem. Zamiast uczucia, że wszystko nagle wskakuje na swoje miejsce, miałam poczucie, że dostałam coś zbyt prostego w porównaniu z całą wcześniej budowaną otoczką tajemnicy. Naprawdę podczas czytania zdążyłam wymyślić kilka wersji, które wydawały mi się bardziej przerażające albo zwyczajnie ciekawsze. A przecież nie jestem osobą, która potrzebuje wielkiego wyjaśniania każdej rzeczy. Lubię niedopowiedzenia. Lubię zakończenia, po których można się spierać. Tutaj jednak nie poczułam niedopowiedzenia, tylko lekki niedosyt. Taki nieprzyjemny, bo wynikał z dużych oczekiwań.

Igor też nie zdobył mojej sympatii. Wiem, że nie każdy bohater ma być miły, błyskotliwy i wygodny w odbiorze, absolutnie nie o to chodzi. Tylko że jego sposób bycia często mnie irytował, a nie intrygował. Był dla mnie bardziej męczący niż fascynujący. Postacie drugoplanowe też wypadają nierówno. Część z nich pojawia się trochę po coś, ale bez większej głębi. Za to bardzo dobrze został pokazany wątek uzależnienia i relacja z Mią. Tutaj autentycznie poczułam, że autor wie, o czym pisze. Bez upiększania, bez robienia z tego atrakcyjnej, filmowej katastrofy. Jest w tym brud, bezradność, napięcie i konsekwencje. Ten fragment był dla mnie najbardziej wiarygodny i paradoksalnie najmocniejszy w całej książce.

Może właśnie dlatego nie umiem „Szczeliny” całkiem skreślić. Ma sporo rzeczy, które naprawdę mi się podobały: znakomity punkt wyjścia, górski klimat, zabawę formą i próbę zatarcia granicy między fikcją a prawdą. Jest też kilka scen, w których czułam ten rodzaj cichego lęku, który działa o wiele lepiej niż nagłe straszenie. Ale całość była dla mnie nierówna. Za dużo zapowiedzi, za mało faktycznej satysfakcji z tego, co przyszło później. Do tego momentami miałam wrażenie, że tekst nie został dobrze dopilnowany po tłumaczeniu, bo zdarzały się rzeczy, które zwyczajnie przeszkadzały w czytaniu.

Czy polecam? Nie będę odradzać, bo wiem, że wiele osób może kupić tę konwencję i dać się wciągnąć w legendę Trybecza. Jeśli ktoś lubi pseudo dokumentalną narrację, góry, zaginięcia i historie pozostawiające więcej pytań niż odpowiedzi, może się tu odnaleźć. Ja jednak po zamknięciu książki nie poczułam zachwytu. Bardziej ulgę, że już wiem, o co chodzi. A szkoda, bo naprawdę chciałam po tej lekturze bać się trochę bardziej.

Napisz opinię i wygraj nagrodę!
Twoja ocena to:
wybierz ocenę 0
Treść musi mieć więcej niż 50 i mniej niż 20000 znaków

Dodaj swoją opinię

Zaloguj się na swoje konto, aby mieć możliwość dodawania opinii.

Czy chcesz zostawić tylko ocenę?

Dodanie samej oceny o książce nie jest brane pod uwagę podczas losowania nagród. By mieć szansę na otrzymanie nagrody musisz napisać opinię o książce.

Już oceniłeś/zrecenzowałeś te książkę w przeszłości.

Możliwe jest dodanie tylko jednej recenzji do każdej z książek.

Sposoby dostawy

Odbiór w punkcie (8)

14,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

DPD Pickup Punkty Odbioru

11,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Dostawa na adres (7)

GLS U Ciebie - Kurier

14,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Kurier DPD

14,99 zł

Darmowa dostawa od 190 zł

Sposoby płatności

Płatność z góry

Przedpłata

platnosc

Zwykły przelew info